n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Suren Vardanian

Dom na polanie


 


-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Sacramentum ordinis
- O święceniach


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1500 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Wampir

Niezwykła książka „Wampir” Władysława Reymonta, ukazująca dramat uwikłania się w spirytyzm, okultyzm i fałszywe religie, to już jedenasta pozycja z serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Hetmani

Przemilczana książka „Hetmani” Weyssenhoffa, ukazująca się dopiero po raz drugi w ponad sto lat od swej pierwszej edycji, to już dziesiąta z serii książek Magna carta, zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Doskonałe nabożeństwo do Panny Maryi

Staraniem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazał się tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład bestsellera - ponadczasowego dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Więcej...

Wyprawa po żonę

"Wyprawa po żonę" Korzeniowskiego, ponownie wydana blisko 160 lat po swej pierwszej edycji, to kolejna pozycja serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX wieku. Więcej...

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

Nawrócenie i magia

„Nawrócenie i magia” Gilberta Keitha Chestertona to rozszerzona edycja książki wydanej wcześniej przez WDS. Pozycja zawiera „Kościół katolicki i konwersję”, także „Dokąd prowadzą wszystkie drogi” oraz – premierowo – sztukę: „Magia. Komedia fantastyczna”. Więcej...

Pasterz świata

Po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu wspaniała, osobista książka Louisa de Wohla goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Poznaj wyśmienitą biografię „Pasterz świata” o losach Piusa XII. Więcej...

O naśladowaniu Chrystusa

Tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład genialnej książki Tomasza a Kempis, oprócz Pisma Świętego najbardziej popularnego dzieła literatury chrześcijańskiej w historii. Książka nawróciła więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach! Więcej...

Błogosławieni i słudzy Boży

Nakładem WDS ukazała się książka z pasjonującymi wywiadami o dwunastu błogosławionych i sześciu sługach Bożych przeprowadzonymi przez Kajetana Rajskiego z dziewiętnastoma rozmówcami, zwierająca także teksty o niezwykłym dziedzictwie czterech świętych. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/818366baner_Wampir.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/391645baner_Hetmani.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/410401baner_Traktat_o_doskonalym_nabozenstwie.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/890362baner_Wyprawa_po_zone.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477625baner_chesterton2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/154209baner_Pasterz.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/265341baner_OnasladowaniuChrystusa.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/589607baner_SiBczylikto.jpg
 

GalerieComollo1.jpg

Św. Proboszcz z Ars. Stracony tydzień PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 07 września 2015 12:45

Jan Pertinand nauczał małych chłopców w Ars od pięciu lat. Był to wspaniały, młody człowiek i od czasu mojej choroby okazał mi wiele życzliwości. Ale mimo to nie słuchałem go teraz, kiedy próbował nakłonić mnie, żebym powrócił z nim do Ars.

– Nie – odparłem stanowczo. – Udaję się do domu, do Dardilly, odwiedzić mojego brata i jego rodzinę. Po prostu pokaż mi, gdzie jest droga, to sobie poradzę.

Kiedy Jan zobaczył, że naprawdę nie zmienię zdania, westchnął głęboko i wzruszył ramionami. No cóż. Nie będzie się dłużej ze mną spierał. Ale w jednej kwestii musi nalegać. Nie udam się w siedmiogodzinną podróż do Dardilly całkiem sam. On będzie mi towarzyszył.

Na to zgodziłem się dość łatwo i kiedy brnęliśmy w ciemnościach, niejeden raz dziękowałem Bogu, że Jan nadszedł z pomocą. Ponieważ dzięki niemu miałem teraz szansę wyjaśnić jeszcze raz, dlaczego opuszczam Ars. Była też okazja, żeby pomodlić się z bliźnim. I rzeczywiście, pomiędzy moimi pełnymi entuzjazmu opisami radości służenia Bogu jako pustelnik i mnich, obaj zdołaliśmy odmówić dziesięć Różańców. Ale w miarę zbliżania się do Dardilly stopniowo milkliśmy, wyczerpani brakiem pożywienia i snu.

Oczywiście, mój brat Franciszek nie posiadał się z radości, kiedy wreszcie dotarliśmy do jego domu. Ach, jak wiele czasu upłynęło, odkąd byłem w Dardilly! Odkąd on i ja widzieliśmy się ostatnio! Ileż wydarzy ło się przez te lata! Ileż było do opowiedzenia! Ale jeszcze kiedy Franciszek serdecznie witał mojego młodego towarzysza i mnie, entuzjazm widoczny na jego twarzy przeszedł w głęboką troskę.

– Obaj jesteście wyczerpani – zawołał. – A ty, Janie Mario... Ach, sama skóra i kości! I blady jak śmierć! Szybko, musimy dać wam coś do jedzenia i picia. Potem obaj do łóżek!

Zaprotestowałem słabym głosem, mówiąc, że czuję się całkiem dobrze, ale Franciszek nie posłuchał. Tak samo jak jego dobra żona.

– Twój pokój jest gotowy i czeka – powiedzieli. – I jest też pokój dla Jana Pertinanda. No już, musicie zaraz tam iść. Jedno z dzieci przyniesie z kuchni śniadanie.

Z wdzięcznością pozwoliłem się zaprowadzić. Ach, jak dobrze było powrócić do domu lat dziecięcych, z jego wspomnieniami z dawnych czasów – o ojcu i matce... o mojej najstarszej siostrze, Katarzynie (która zmarła wkrótce po wyjściu za mąż)... o Franciszku i Gothon... i o drugim bracie Franciszku, który wyruszył na wojnę jakieś trzydzieści lat temu, żeby nigdy nie wrócić...

– Drogi Panie, dziękuję Ci za okazję, żeby tu być – wyszeptałem. – Krótka wizyta u moich bliskich jest właśnie tym, czego mi potrzeba.

Ale spokój i cisza, których tak pragnąłem, nie trwały długo. Dwa dni później u drzwi domu Franciszka pojawił się mer Ars, desperacko pragnąc zamienić ze mną kilka słów. Jednak mój brat nie zezwoli ł na żadne spotkanie; nawet nie przyznał, że jestem w domu i mer musiał się zadowolić napisaniem do mnie listu. Kiedy sobie poszedł, Franciszek przyniósł mi pismo.

„Ojcze, nie podejmuj jeszcze żadnej decyzji”, namawiał mnie ten dobry człowiek. „Potrzebujesz odpoczynku; ja wiem to lepiej niż ktokolwiek. Pozostań u brata tak długo, jak uważasz za konieczne, ale nie zapominaj o swojej biednej parafii w Ars. Pomyśl o tych wszystkich świątobliwych duszach, którym pokazywałeś drogę do nieba, i o tych wszystkich, które porzuciły tę niebiańską ścieżkę i które sprowadzisz na nią z powrotem...”

Ogromnie poruszył mnie ten list, podobnie jak ten, który nadszedł od Katarzyny Lassagne. Ale, och, jakież niedobre wieści miała mi do przekazania moja młoda przyjaciółka! Po pierwsze, moje odejście niemal zrujnowało działanie szkoły „Pod Opatrznością”. Stan liczebny zmalał z sześćdziesięciorga do piętnaściorga dzieci. Po drugie, nikt w Ars nie dbał już więcej o pracę ani o modlitwę. Kościół był prawie opuszczony. Po trzecie, ksiądz Raymond, mój zastępca, nie był ani trochę lubiany.

„Wracaj, ojcze”, błagała Katarzyna. „Sprawy mają się okropnie, odkąd odszedłeś!”

Był jeszcze jeden nieszczęśliwy list od człowieka, który otworzył karczmę w Ars, ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu. Pisał, że ponieważ nie ma mnie już w okolicy, pielgrzymi przestali nadciągać. A jak mógł mieć nadzieję na zarobek bez pielgrzymów?

„Ojcze, zaklinam cię, żebyś nas nie porzucał”, napisał. „Ty wiesz, co zawsze ci mówiłem, i teraz powtarzam to z całego serca: jeżeli jest u mnie coś, co cię nie zadowala, to w pełni dostosuję się do twojej woli.”

Byłem głęboko poruszony taką szczerością, a jednak wciąż żywiłem przekonanie, że moje dni jako parafialnego księdza dobiegły już końca. Bóg chciał, żebym został pustelnikiem, tego byłem pewien, więc starałem się zapewnić sam siebie, że niepokojąca sytuacja w Ars jest chwilowa. Jednak czwartego dnia mojego pobytu w Dardilly wydarzyło się coś naprawdę krępującego. Wczesnym rankiem tuziny obcych ludzi zaczęły nadciągać do wioski – pieszo, prywatnymi powozami, konno, na wozach ciągniętych przez woły, muły lub osły. I wszyscy szukali mnie!

– Chcemy się wyspowiadać u ojca Vianneya – powiedzieli księdzu z parafii Dardilly. – Prosimy, powiedz, gdzie on jest?

Dobry ksiądz najlepiej jak potrafił powitał zalew przybyszów – modnie ubrane damy z Lyonu, prawników i lekarzy z Paryża, przemysłowców z Ecully, studentów uniwersytetu, młode małżeństwa, dzieci wraz z rodzicami, a nawet księży i zakonnice – ale stanowczo odmówił wyjawienia, gdzie przebywam. Całkowicie rozumiał i doceniał moje pragnienie, by zostawiono mnie w spokoju podczas cichej wizyty u mojej rodziny.

Jednak bardzo prędko przybysze wzięli sprawy we własne ręce i odkryli, gdzie znajduje się nasz dom. Niczym armia najeźdźców wkroczyli na naszą ziemię i nakłaniali Franciszka, żeby mnie wyprowadził, tak by mogli otrzymać ode mnie błogosławieństwo.

Mój brat rozgniewał się na pielgrzymów.

– Ojciec Vianney to chory człowiek – oświadczył. – Nie jest w stanie udzielić nikomu błogosławieństwa, a tym bardziej spowiadać.

– Ale proszę pana, przyjechaliśmy z tak daleka!

– Tak. Ja nawet zamknąłem sklep, żeby odbyć tę podróż!

– I ja też!

– I ja!

– Spójrzcie! Przywiozłem ze sobą kalekiego chłopczyka...

– A ja tę biedną niewidomą staruszkę...

Franciszek posępnie pokręcił głową.

– Równie dobrze możecie wracać do domów – powiedział. – Mój brat z nikim się nie spotka.

Ze swojego pokoju słyszałem wszystko, co się działo na zewnątrz, i raptem nie mogłem już dłużej wytrzymać. Ci biedni ludzie nie powinni zostać odesłani bez szansy wyspowiadania się! Prędko wyszedłem z domu i ku wielkiemu zaniepokojeniu Franciszka oznajmiłem, że wysłucham spowiedzi świętej w miejscowym kościele. Oczywiście, trzeba będzie jednak wysłać posłańca do arcybiskupa w Lyonie po niezbędne pozwolenie. Wolno mi było spowiadać tylko w diecezji Belley.

Franciszek wychodził z siebie, kiedy w ciągu kilku godzin nadeszła zgoda i zasiadłem w konfesjonale. Co to za wakacje? – pytał. Przecież jestem zbyt słaby, żeby być na każde skinienie? A okazało się, że to dopiero początek. Następnego dnia było jeszcze więcej pielgrzymów i nawet moja bratowa zaczęła się skarżyć. Na podwórku bez przerwy było pełno obcych, jak mówiła. Ludzie pukali do drzwi o każdej porze. Zaglądali nawet przez okna, tak że nikt z rodziny nie miał ani odrobiny prywatności. Zaś co do posiłków... cóż, nigdy nie miałem na nie czasu. Jak miałbym mieć, skoro pątnicy trzymali mnie całymi godzinami w konfesjonale?

– To nie w porządku, ojcze – zawołała. – Ci ludzie nie zdają sobie sprawy, jaki jesteś osłabiony... Jak bardzo potrzebujesz jedzenia i odpoczynku. Och, czemu nie możesz ich odesłać?

Przyznałem, że pielgrzymi sprawiają kłopot, ale pospiesznie wyjaśniłem, że już niedługo wszystko wróci do normalności. Bądź co bądź, już prawie tydzień temu napisałem do biskupa Deviego, prosząc go, by pozwolił mi wieść życie pustelnika w Montmerle. Cóż, wkrótce będzie odpowiedź. A kiedy przyjdzie pozwolenie, natychmiast wyruszę w drogę.

Następnego dnia nadszedł list od biskupa, przyniesiony do Dardilly przez księdza Raymonda, mojego zastępcę. Ale niestety! Nie zawierał dobrych wieści, na które miałem nadzieję i o które się modliłem. W prostych słowach biskup oznajmił, że nigdy nie pozwoli mi opuścić diecezji, chociaż pozwala mi zostać kapelanem w Beaumont, wiosce oddalonej o około pięćdziesiąt kilometrów od Dardilly. Miałem jednak dobrze rozważyć tę sprawę, nim podejmę decyzję.

Serce mi się ścisnęło, kiedy czytałem między wierszami. „Łatwo dostrzec, że jego wielebność sądzi, iż uchylam się od swoich obowiązków, zamierzając zostać pustelnikiem”, powiedziałem sobie ze smutkiem. „On naprawdę uważa, że powinienem wrócić do Ars...”

Ta myśl zaciążyła mi ogromnie i w końcu zawarłem umowę z księdzem Raymondem. Obaj w tajemnicy pojedziemy do Beaumont. Odprawię tam Mszę świętą i będę błagał Ducha Świętego, żeby oświecił mój umysł. I być może mój młody pomocnik uczyni tak samo?

Tego popołudnia ksiądz Raymond opuścił Dardilly. Wczesnym rankiem dnia następnego, niezauwa żony przez pielgrzymów, pożegnałem się z domem mojego dzieciństwa. Ponieważ było bardzo ciemno, Franciszek towarzyszył mi aż do Albigny. Była to okazja, by przeprosić za wszelkie kłopoty, które spowodowała moja wizyta, i pogratulować mu wspaniałego, chrześcijańskiego domu. Jaką dobrą miał żonę! Jakie cudowne dzieci!

Kiedy jednak zbliżała się chwila pożegnania, zrobiło mi się naprawdę ciężko na sercu. Franciszek miał pięćdziesiąt dziewięć lat, a ja pięćdziesiąt siedem. Wziąwszy pod uwagę, jak niepewna była przyszłość, mogło to być nasze ostatnie spotkanie na tym świecie.

– Och, Franciszku – zawołałem. – Gdybyś tylko wiedział, co ja przechodzę! Proszę, módl się za mnie... i to często!

Franciszek ze zrozumieniem położył mi dłoń na ramieniu.

– Modlę się za ciebie każdego dnia, Janie Mario – powiedział tylko. A potem, klękając, zapytał: – Czy dasz mi teraz swoje błogosławieństwo?

Powoli wypowiedziałem stare jak świat słowa, które w ustach księdza mają tak niezwykłą moc uświęcania i pocieszania:

– Niechaj błogosławieństwo Boga Wszechmogącego, Ojca, Syna i Ducha Świętego spłynie na ciebie i pozostanie z tobą na wieki.

W milczeniu uścisnęliśmy się i rozeszliśmy każdy w swoją stronę – Franciszek do domu, a ja poszukać księdza Raymonda, który wcześniej obiecał, że zaczeka na mnie w kościele w Albigny, gdzie każdy z nas odprawi Mszę świętą przed wyruszeniem do Beaumont.

Wędrówka do Beaumont była długa i ciężka, i kiedy nareszcie tam dotarliśmy, byłem zupełnie wyczerpany. Ale z ciekawością spoglądałem na okolicę – na drzewa i jeziora, które zdobiły krajobraz. Jakież to wszystko było opustoszałe! Jakie spokojne! A kaplica Najświętszej Panny, którą biskup Devie chciał powierzyć mojej opiece, była naprawdę piękna. Znajdowała się w pewnej odległości od wioski i jak powiadano, Najświętsza Panna często wysłuchiwała modlitw zasmuconych rodziców, którzy przybywali tam z pielgrzymką i przywracali pamięci małe dzieci, zmarłe przed ochrzczeniem, przedłużając tak odzyskane życie do czasu, aż maleństwa przyjęły sakrament.

– To będzie cudowne miejsce do życia jako pustelnik – mruknąłem, rozglądając się po spokojnym lesie, otaczającym sanktuarium Najświętszej Panny. – Ale oczywiście, jeżeli nie taka jest wola Boża...

Ksiądz Raymond spojrzał na mnie dziwnie. Jakaż zmiana nastąpiła we mnie w ciągu kilku ostatnich dni! Odkąd przyszedł list od biskupa, zachowywałem się jak inny człowiek.

– A więc co zamierzasz zrobić, ojcze? – zapytał po krótkiej chwili.

Wyrwało mnie to z zamyślenia.

– Odprawię Najświętszą Ofiarę, tak jak zaplanowa łem – odpowiedziałem mu. – A potem będę służył do twojej Mszy.

W trakcie Mszy świętej księdza Raymonda Duch Święty obdarzył mnie zrozumieniem tego, co powinienem zrobić w przyszłości. Z pewnością byłoby wspaniale zostać pustelnikiem tutaj w Beaumont, pędzić dni w spokoju i ciszy. Jednak nie tego chciało ode mnie Niebo. Dano mi pociąg do samotniczego życia po to, bym mógł go poświęcić dla dobra dusz!

„Wracaj do Ars, Janie”, powiedział cichy głosik w moim wnętrzu. „Pomagaj ludziom kochać Boga, odwracać się od swoich grzechów, wieść świątobliwe życie...”

Skłoniłem głowę. Przez osiem dni – stracony tydzień – starałem się robić to, co uważałem za wolę Bożą. Ale to wcale nie była wola Boża. Ucieczka z Ars, pragnienie życia w samotności, walka o uwolnienie się od moich duszpasterskich obowiązków – wszystko to było tylko samolubstwem.

– Ojcze Niebieski, wybacz mi – modliłem się. – Wrócę do Ars. I z Twoją pomocą zacznę pracować dla dobra dusz jak jeszcze nigdy dotąd!

cdn.

Mary Fabyan Windeatt

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mary Fabyan Windeatt Św. Proboszcz z Ars.

Czytaj więcej z tej książki:

Św. Proboszcz z Ars. Mały pastuszek

Św. Proboszcz z Ars. Walka się rozpoczyna

Św. Proboszcz z Ars. Walka trwa

Św. Proboszcz z Ars. Ucieczka

Św. Proboszcz z Ars. Nowe postanowienie

Św. Proboszcz z Ars. Z powrotem do pracy

Św. Proboszcz z Ars. Pożegnanie z Ecully

Św. Proboszcz z Ars. Zasiewanie ziarna

Św. Proboszcz z Ars. Nowe przeszkody

Św. Proboszcz z Ars. Nocny gość

Św. Proboszcz z Ars. Kapłan

Św. Proboszcz z Ars. Cuda w Ars

Św. Proboszcz z Ars. Nowi przyjaciele Filomeny

Św. Proboszcz z Ars. Niedoszły pustelnik

Św. Proboszcz z Ars. Stracony tydzień

Św. Proboszcz z Ars. Powrót

Św. Proboszcz z Ars. Zmiany

Św. Proboszcz z Ars. Trzecia ucieczka

Św. Proboszcz z Ars. Kres drogi

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Św. Proboszcz z Ars - galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Św. Proboszcz z Ars. Stracony tydzień
 

GALERIE

DZIECIARNIA