n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Suren Vardanian

Dom na polanie


 


-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Sacramentum ordinis
- O święceniach


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1473 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Wampir

Niezwykła książka „Wampir” Władysława Reymonta, ukazująca dramat uwikłania się w spirytyzm, okultyzm i fałszywe religie, to już jedenasta pozycja z serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Hetmani

Przemilczana książka „Hetmani” Weyssenhoffa, ukazująca się dopiero po raz drugi w ponad sto lat od swej pierwszej edycji, to już dziesiąta z serii książek Magna carta, zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Doskonałe nabożeństwo do Panny Maryi

Staraniem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazał się tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład bestsellera - ponadczasowego dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Więcej...

Wyprawa po żonę

"Wyprawa po żonę" Korzeniowskiego, ponownie wydana blisko 160 lat po swej pierwszej edycji, to kolejna pozycja serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX wieku. Więcej...

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

Nawrócenie i magia

„Nawrócenie i magia” Gilberta Keitha Chestertona to rozszerzona edycja książki wydanej wcześniej przez WDS. Pozycja zawiera „Kościół katolicki i konwersję”, także „Dokąd prowadzą wszystkie drogi” oraz – premierowo – sztukę: „Magia. Komedia fantastyczna”. Więcej...

Pasterz świata

Po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu wspaniała, osobista książka Louisa de Wohla goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Poznaj wyśmienitą biografię „Pasterz świata” o losach Piusa XII. Więcej...

O naśladowaniu Chrystusa

Tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład genialnej książki Tomasza a Kempis, oprócz Pisma Świętego najbardziej popularnego dzieła literatury chrześcijańskiej w historii. Książka nawróciła więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach! Więcej...

Błogosławieni i słudzy Boży

Nakładem WDS ukazała się książka z pasjonującymi wywiadami o dwunastu błogosławionych i sześciu sługach Bożych przeprowadzonymi przez Kajetana Rajskiego z dziewiętnastoma rozmówcami, zwierająca także teksty o niezwykłym dziedzictwie czterech świętych. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/818366baner_Wampir.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/391645baner_Hetmani.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/410401baner_Traktat_o_doskonalym_nabozenstwie.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/890362baner_Wyprawa_po_zone.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477625baner_chesterton2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/154209baner_Pasterz.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/265341baner_OnasladowaniuChrystusa.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/589607baner_SiBczylikto.jpg
 

Mądrość gospodyni domowej PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
wtorek, 10 września 2013 22:59

Pewna młoda matka pięciorga dzieci zrezygnowała parę lat temu z dobrze płatnej i przynoszącej satysfakcję pracy. Zrezygnowała, by swoje dzieci wychować osobiście – wraz z mężem – nie zaś za pośrednictwem niań i przedszkoli. Gdy najstarsze dzieci osiągnęły wiek szkolny, wysłała je do szkoły. 

Nie trzeba było wiele czasu, by zorientować się, że cały wysiłek, jaki rodzice włożyli w wychowanie i wczesną edukację dzieci zostanie tu błyskawicznie zmarnowany. Jaka była ich decyzja? Zabrali dzieci do domu i kontynuowali ich edukację na własny rachunek.

Dziś niedoszła pani prezes jakiejś fundacji – bo matka piątki dzieci jest osobą  wykształconą, znającą języki, energiczną i dobrze zorganizowaną - jest niezmiernie zadowolona, bo widzi, jak dobrze rozwijają się dzieci. Jak spokojnie upływa życie rodzinne, w które nie ingeruje instytucja, która uzurpuje sobie prawo do nadawania kształtu wychowaniu i nauczaniu w duchu obcym zasadom chrześcijańskim i zdrowemu rozsądkowi. 

Właśnie, zdrowemu rozsądkowi. Matka pięciorga dzieci nie jest na szczęście intelektualistką, tylko zwyczajną, trzeźwo myślącą kobietą. Choć ukończyła dobre studia humanistyczne, to nie wykształcenie, lecz uważne, krytyczne spojrzenie na rzeczywistość, wyciąganie logicznych wniosków, zadecydowało o jej wyborze. 

O takich kobietach, które wyłączają się z nurtu życia zawodowego i pozostają w domu – dla podjęcia ważniejszych zadań – mówiło się niegdyś: gospodyni domowa. W latach komunizmu – podobnie jak dziś – całkowicie wyszło z użycia określenie pani domu. Być panią czegokolwiek, to znaczy panować, sprawować władzę. W tym wypadku, panować nad pożądanym kierunkiem wychowania własnych dzieci – dla Boga.

Liberalny świat, który ceni przyjemność i osobistą satysfakcję bardziej niż obowiązek, nie mógł przełknąć – tak samo jak świat komunistyczny – tej okropnej pani domu. 

Pojęcie to sugeruje zupełnie inny rodzaj satysfakcji – satysfakcji z tego powodu, że wypełniło się dobrze obowiązek stanu. Że dom stał się twierdzą dobrych obyczajów, ładu i stabilności. Konsumpcja, rozrywka, prestiż, ambicje osobiste pozostają na innym planie. Z perspektywy panowania we własnym domu, życia duchowego we własnej rodzinie, przestają roztaczać swe zwodnicze czary. Widzi się ich bezużyteczność wobec zadania, które zleca Bóg.

Emerytowany arcybiskup Bolonii, kardynał Giaccomo Biffi zwykł powtarzać, że w dzisiejszych czasach utrata rozumu jest czymś gorszym niż utrata wiary. Płytkość życia umysłowego, odejście od kategorii arystotelesowskich i tomistycznych – czyli od logiki, konkretu, trafnej definicji, prawidłowego rozeznawania przyczyny i skutków, czyli od nazywania rzeczy po imieniu, na rzecz przeżyć, wrażeń, doświadczeń, emocji, marzeń, przywiązywania nadmiernej wagi do rozwoju własnej osobowości i innych fantomów, które przeczą rozumnej naturze człowieka – ma skutki fatalne. Zarówno dla życia duchowego – powoduje uwiąd wiary – jak i rodzinnego. A w konsekwencji także społecznego. Również dla polityki.

Zdrowe logiczne myślenie zawsze prowadzi do Boga. Człowiek myślący  musi zadać sobie pytanie o przyczynę wszystkiego i nie da sobie wmówić, że „na początku był wielki wybuch”, albo „na początku był pył kosmiczny”. Dobre matki widząc nieodpowiedzialne życie nauczycieli swoich dzieci nigdy nie wpadną na pomysł, że są oni lepszymi wychowawcami od nich. Zaś przeglądając podręczniki szkolne, pełne błędów logicznych i nowomowy, nigdy nie dojdą do wniosku, że są one lepszą propozycją dla ich dzieci niż arcydzieła literatury – począwszy od klasycznych baśni, tych w najlepszych przekładach, i od „Pana Tadeusza”. Znajdą dobre podręczniki i dobrych nauczycieli. I będą  uczyć po swojemu.

Taki wybór oparty na zdrowym rozsądku daje się także zauważyć w tych nurtach życia Kościoła, które przeciwstawiają się tzw. pluralizmowi w kwestiach wiary. Pluralizm, idąc za głosem „wolności” człowieka prowadzi do odrzucenia poprawnego rozumowania w życiu duchowych, a w rezultacie – do odrzucenia wiary. Wiara w Trójcę Świętą ustępuje na rzecz pseudomistycyzmu. O niebezpieczeństwach związanych z wyborami czysto uczuciowymi w dziedzinie wiary mówił św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis. 

…wedle modernistów objawienie Boże nie może stać się wiarygodne dzięki znakom zewnętrznym i dlatego ludzie mogą być skłaniani do wiary jedynie przez własne doświadczenia lub prywatne natchnienia. (1907r.) 

Według modernistów kto nie „czuje” Boga, nie może Go znaleźć poza swoim wnętrzem. Cenią jedynie uczucia, przeżycia i doświadczenie religijne. Zapominają, że źródłem życia wiary są prawdy wiary. Niezmienne, wieczne, przekazane przez samego Boga. 

Dom, czyli skansen

Coraz częściej spotykam takie domy: 

Firaneczki, zasłonki. Tu bieleje jakieś płócienko, lśni w oknie koronka, na stole śmieją się kwiaty wyhaftowane na serwetce. Trochę  ludowo, trochę dworkowo. Gliniane donice, a w nich kaskada ziół domowej hodowli. Wiklinowe kosze pełne owoców z własnych drzew. Własnego wypieku chleb z chrupiącą skórką. Zapachy przyrządzanego w domu zdrowego, choć prostego jadła. Inny szyk w kuchni, która przestaje być laboratorium preparowania posiłków, czy garkuchnią, która „wydaje dania”, a staje się miejscem, gdzie rodzina celebruje obiady i kolacje. Miejscem wspólnego zasiadania do stołu – a taka okoliczność przecież zawsze jest świętem. W każdym razie zawsze nim była w Polsce. Tej prawdziwej. Nie bez powodu Adam Mickiewicz wraca kilkakrotnie, w kolejnych księgach „Pana Tadeusza”, do tego, w jaki sposób goście soplicowskiego dworu siadali do stołu. Za każdym razem w specjalny sposób, by dostosować się do wymogu chwili, by sprostać odmiennej sytuacji. Na tym przecież polega kultura. 

Przy stole nie siedziało się, by się razem nudzić, w milczeniu pochłaniając pokarmy, tylko by praktykować  – przy akompaniamencie miłych odgłosów biesiady – sztukę konwersacji. Niekiedy zgiełk rozmów przerywał inny, zachwycający swoim delikatnym tonem, dźwięk: brzęk uderzenia w złotą tabakierę. Znak, że chce przemówić ktoś w tym gronie najgodniejszy. Ileż w „Panu Tadeuszu” takich szczegółów, smaczków, niuansów kultury dawnego polskiego domu, która dzisiaj – ku szczeremu zaskoczeniu reżyserów nowego ładu – jakby ożywa. 

To nie jest kultura przebrzmiała. Polacy noszą ją głęboko w sercu. Oto przykład pierwszy z brzegu. Młoda dziewczyna po studiach dziennikarskich. Piękna i wykształcona. Cieszyła się, że będzie pracować. Ale wyszła za mąż, urodziła dzieci. Nie potrafiła – wraz z mężem -  pogodzić się z myślą, że będzie musiała kupować dla nich parówki w osiedlowym supermarkecie. Wyjechała z rodziną gdzieś w głębokie mazurskie lasy. Szynki wędzą się w domowej wędzarni, a potem suszą w przewiewnym miejscu, wśród sosen. Potem taka szyneczka jeszcze musi dojrzeć – bagatela, przez cały rok! Skąd ci młodzi ludzie wiedzą, jak trzeba się do tego zabrać, by otrzymać coś tak niewysłowienie kruchego i aromatycznego? A, z nad Niemna. Te tajemnice pochodzą z rodzinnych stron ojca absolwentki dziennikarstwa, która wolała się zaszyć w leśną ciszę i mieć prawdziwy dom z piecem chlebowym, domową kuchnią, niż robić karierę, a dzieci podrzucać kolejnym opiekunkom, przedszkolom itd. Jej starsza córeczka siada codziennie do fortepianu, tuż przy oknie otwartym na las. 

Te domy, to nie tylko domy a istne skanseny. Ile w nich indywidualnych pomysłów, ile zaskakujących udogodnień – często z pominięciem nowoczesnej technologii – ile wynalazków. Tak jak kiedyś w wiejskich chatach i dworkach. Wynalazki są koniecznością, choćby po to, by ogrzać się nie za drogo, by przetrwać zimę wtulając się w ciepło tego dobrze opatrzonego przed mrozem i wichrem gniazda. Nieustannie walcząc z przeciwnościami, których tu nie brak. 

W takich domach odżywa natura męska: walcząca, mężna, lubiąca trudne wyzwania – tym szczęśliwsza im droga wiedzie bardziej stromo i im wokół jest bardziej surowo. Bo mężczyzna lubi samotną walkę i samotne zwycięstwa. Tu budzi się i rozkwita natura kobieca: opiekuńczość, przezorność, zapobiegliwość, wyobraźnia, talenty artystyczne. Wrażliwość na czyjś trudny los, na czyjąś biedę.

Co za szczęście, że ludzie w Polsce są przekorni. Na serio biorą tylko to, co sami odkrywają i głęboko odczuwają jako swoje własne. W domu, o którym wspominam,  jest miejsce na fotografie tych, którzy odeszli, na książki wydane dawno temu.Ten dom jest zamknięty na głucho przed wrzaskiem telewizora. I broni się sam. Swoją ciszą. Swoim pięknem. Modlitwą, która w tej ciszy trwa. Mądrością i rozsądkiem mieszkającym w nim ludzi. 

Niestety, nie brak w Polsce innych domów. Domów, gdzie decyzje w sprawach wiary i Boga – podobnie jak poglądy polityczne i styl życia, sposób siadania do stołu, wychowanie dzieci - dyktuje telewizor. Warto, by wzięli to pod uwagę księża i katecheci, zanim będzie za późno. 

Rozmowa młodych mam w sklepie:

- Wiesz, bałam się, że będą im coś tam kłaść do głowy. Nie chciałam się na te lekcje zgodzić. Ale zmieniłam zdanie.

- Coś ty! Nie boisz się?

- Nie! Bo wiesz jak to wygląda? Przychodzi młody chłopak z gitarą i przez całą godzinę śpiewa im piosenki, bawią się.

- Nie mów! To super!

- Właśnie. W innym wypadku nigdy nie zgodzilibyśmy się na tę religię. 

„Czy są tu jakieś kobiety?” 

Na kilka lat przed wojną mówiono o niej jako o „staruszeczce”. Była tak wątła i krucha, że bliscy dosłownie drżeli nad każdym jej krokiem. Z majątku na Wileńszczyźnie nie odważano się wieść ją do stolicy na ślub kogoś z najbliższej rodziny. Podróż w wagonie sypialnym dla osoby jej kondycji mogła być  narażeniem życia. Wkrótce wybuchła wojna, syn i zięciowie poszli na front, a ją bolszewicy wyrzucili – wraz z córkami i wnukami – z jej domu, małego dworku w Wielkiej Brzostowicy. 

A ona kochała ten stary dworek, nigdy nie chciała przenieść się do wspaniałego pałacu, który nieopodal wybudował jej mąż, Józef Kossakowski. Pałac pełen był dzieł sztuki i luksusów tak rzadkich wówczas jak wodociągi, elektryczność i centralne ogrzewanie. 

17 września 1939 roku Maria Kossakowska z domu Chodkiewiczówna z Wielkiej Brzostowicy, o której sądzono, że jest już właściwie umierająca, rozpoczęła wielki tułaczy szlak. Z domu zabrała tylko relikwiarz z Drewnem Krzyża Świętego, darowany przez Grzegorza XVI Stanisławowi Szczęsnemu Kossakowskiemu. Wysiedlona, bez dachu nad  głową, znalazła schronienie w pobliskim miasteczku. Miejscowi zaopiekowali się panią hrabiną, słynąca z dobroci, i jej bliskimi. Przytulenie przez obcych ludzi nie trwało długo. Zapadł sowiecki wyrok o wywózce za Ural. Najmłodszy wnuk Marii Kossakowskiej miał pięć miesięcy. 

I oto zgłosiła się młoda dziewczyna z miasteczka z propozycją, że przechowa go u siebie. Propozycję przyjęto. Wyniosła dziecko po kryjomu z domu, który przygarnął wygnańców, i we własnym środowisku przedstawiła je jako swoje, poświęcając własną reputację i nadzieję na małżeństwo. Wychowała chłopca. Gdy miał kilkanaście lat odesłała go rodzinie do Anglii. 

Tymczasem Maria Kossakowska z córkami i dwojgiem wnucząt, po kilkutygodniowej podróży w bydlęcym wagonie, została wyrzucona na ośnieżony step. Kazachstan przywitał ich mrozem i całkowitym bezludziem. Jakieś kobiety z koczowniczego plemienia zajęły się z litości zesłańcami; wśród nich Polki doczekały wiosny. Potem pani Kossakowska i bliscy zamieszkali w stajni pobliskiego kołchozu. Pracować mogła tylko jedna z jej córek, Hanna Mineykowa. Śmierć głodowa była realną perspektywą. Nikt jednak nie umarł. 

Nagle wydarzenia zaczęły toczyć się jak w sensacyjnym filmie. Do kołchozu przybył niespodziewanie  polski zesłaniec, ułan z pułku ułanów krechowieckich, Leonard Tarczewski. Jechał przygodnymi ciężarówkami trzysta kilometrów z innego kołchozu, bo usłyszał, że są tu polskie kobiety. Dowódcą jego szwadronu, nieistniejącego już, był zięć pani Kossakowskiej, mąż jej drugiej córki, Lili Niemcewiczowej. Był to czas, gdy  formowało się w Rosji wojska polskie, generał Anders zabierał wszystkich Polaków i przeprawiał się na Zachód. Leonard Tarczewski przyjechał specjalnie, by nie zostawić żadnej Polki z okolicy. Pani Kossakowska i jej bliscy wyruszyli wraz z nim. Została tylko Lilii Niemcewiczowa, tak chora i słaba, że obawiano się, iż nie przetrzyma podróży. 

„Nikt nie opowie, jak ciężka była decyzja tego rozstania”, napisał po latach bliski sąsiad i bratanek bohaterki tej opowieści, ks. Walerian Meysztowicz, przedwojenny radca ambasady polskiej przy Stolicy Apostolskiej. „Zgodzono się na nią, by próbować ratować dzieci”. 

Podróż dwóch kobiet i dwojga dzieci przez czerwoną Rosję była pasmem niewyobrażalnych trudów i cierpień. „Po długich przeprawach przewieziono je za morze – i literalnie pół żywe, nieprzytomne, rzucono na piasek na perskim wybrzeżu. Ktoś starą panią Kossakowską wydostał do angielskiego szpitala”. 

Do innego szpitala trafiła Hanna Mineykowa. Angielskie szpitale w Persji w czasie wojny nie przypominały tych dzisiejszych. Tu się naprawdę szczerze i troskliwie zajmowano ludźmi. Każdy człowiek, niezależnie od wieku, był skarbem i cudem, z którym obchodzono się po samarytańsku – zwłaszcza taki, który przebył męczeński szlak z ojczyzny proletariatu. W niedługim czasie matka i córka znów były razem. Odnalazły się dzieci. 

„I wkrótce odnalazła się z nimi Zosia Boniecka, trzecia córka pani Kossakowskiej, z Wilna na Sybir z dwojgiem dzieci wysłana. W wolnej Persji, pod normalną opieką nad dziećmi i kobietami, wróciły siły i zdrowie. Pani Kossakowska została samolotem przewieziona do Rzymu. Miała 78 lat”. 

Wkrótce do Rzymu trafiła ocalona z Kazachstanu Lili Niemcewiczowa. Pani Kossakowska żyła jeszcze lat dwadzieścia – pod serdeczną opieką sióstr zmartwychwstanek, od których otrzymała na resztę życia dach nad głową.  Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstanek założyły zresztą w Rzymie dwie niezwykłe panie z dworku pod Grodnem – matka i córka Borzęckie, pod opieką i z pomocą ojca Semenenki. Jak twierdzą naoczni świadkowie współżycie w tym zgromadzeniu miało wiele cech wspólnoty rodzinnej, takiej, jaką spotykało się w wielu kresowych dworach. Jakąś tkliwość, ciepło, dobroć – nigdy nie na pokaz. 

Bezdomna pani z Wielkiej Brzostowicy, zajęta była na co dzień modlitwą, różańcem i drobnymi pracami ręcznymi. Zbierała zewsząd gałganki i wyplatała z nich chodniki. Papież Pius XII  przyjął ją na audiencji i oglądał relikwiarz Krzyża Świętego, który ocalał ze wszystkich kataklizmów i który zawsze miała przy sobie.

Przechodzić obok wszystkiego, co nieistotne 

To wszystko może wydać się fantastyczną opowieścią tylko komuś, kto nie znał jej, gdy była jeszcze pełna sił. Nie znał kobiety, która żyła całkowicie dla Boga, rodziny i osób potrzebujących pomocy – tych nigdy nie brakowało, zwłaszcza, gdy oczy ofiarodawczyni były tak uważne, a uszy wyławiały każdą, nawet najcichszą skargę. Życia niezwykle skromnego, mimo, że bohaterka tej opowieści dysponowała wielkim majątkiem. 

„W małych pokoikach drewnianego dworku upływało jej życie – nie miała nic z chęci błyszczenia po Paryżach i Rzymach, jak niektóre jej krewne. Nie myślała o utrzymaniu senatorskiej pozycji w kruszącym się społeczeństwie…” Wcześnie owdowiała. Gdy dzieci, których było czworo, wyszły z domu, jedyną rzeczą, o która dbała była budowa nowego kościoła w Brzostowicy, pobliskim miasteczku. Rosjanie zabrali na cerkiew stary kościół w Wielkiej Brzostowicy (budowany przez Chodkiewiczów w XVI w.) i oszpecili go swoimi kopułami. Katolicy zostali bez kościoła. Maria Kossakowska, która nigdy nie zabiegała o dobre stosunki z władzami. zdołała sobie tylko wiadomym sposobem uzyskać pozwolenie okupantów na wybudowanie nowego kościoła. Przecierano oczy ze zdziwienia, gdy w połowie drogi  między pałacem Kossakowskich (zamieszkała w nim synowa z dziećmi), przylepionym do niego dworkiem, a miasteczkiem, powstała  świątynia wzorowana na paryskim kościele Saint Suplice. Wybudowana i wyposażona wyłącznym kosztem pani hrabiny. Kościół poświęcony św. Józefowi stał się kościołem parafialnym. 

„Szpaler ze strzyżonych drzew prowadził z jej dworku do kościoła – i tamtędy, blisko przez pół wieku, szła na nabożeństwa mała, zawsze jednakowo czarno ubrana, żywa w ruchach. Duże jej dochody z czarnoziemnego Jampola i z lasów Petrykowi szły na pomoc wszelkiej biedzie – pomoc tak dyskretną, że tylko z rzadka o niej się wypadkiem dowiadywano”. 

Po zakończeniu I wojny, Rosjanie zwrócili oszpecony kościół; on także został przywrócony przez panią Kossakowską do dawnej świetności. 

„To jej wyłączne zainteresowanie sprawami religijnymi, przy zupełnej obojętności dla spraw politycznych i kulturalnych”, podsumowuje ks. Walerian Meysztowicz, „wydawało się na tle współczesnym jakąś abdykacją, jakimś ograniczeniem, które chętnie przypisywano wąskim zainteresowaniom, biorąc to za zacieśnienie horyzontu umysłowego. Dziś myślę, że była w tym mądrość ta sama, która kierowała Ojcem Kolbe w jego 'Rycerzu Niepokalanej'. Ta mądrość, która przechodzi obok wszystkiego, co nie jest istotne, by całą siłę poświęcić najistotniejszej sprawie. Pani Kossakowska nie przejmowała się polityką, jakby wiedząc, że z takim trudem zatrzymany na lat dwadzieścia bieg historii w dalszej rzeczy kolei przekreśli to, co osiągnięto walką w polu; nie dbała o taką czy inną budowę społeczną, jakby widząc jej przemijanie i kruchość. Nie interesowała się sztuką, ani w ogóle kulturą – oprócz najgłębszej kultury religijnej. (…) Była zawsze nie tylko pogodna, ale i wesoła, gotowa do cieszenia się każdą drobną radością. Nie narzucała swojej pobożności nikomu…tylko modliła się za tych, którzy z prostej drogi schodzili”. 

Takich postaci znały więcej kresowe krainy Rzeczypospolitej. Niektórzy tylko mieszkańcy kresowych dworków i dworów ocaleli. Dziś nikt nie wspomina o ich roli jako prawdziwych budowniczych Przedmurza Chrześcijaństwa i rycerzy cywilizacji katolickiej. I coraz mniej zrozumiałe – w czasach gdy doczesność, z prymatem polityki, aktywizmu i materialnego sukcesu, wypełniają cały horyzont ludzkiej myśli – staje się ich uparte trwanie na posterunkach obrońców wiary i Ojczyzny, w warunkach tak niesprzyjających. 

Niewielka ich grupa została w Polsce. Większość zmuszono do emigracji. Czasem tylko spotkać można kogoś z tamtych stron, ludzi, którzy, jak mówił Wańkowicz, noszą na swoim grzbiecie „przyciężki złom zasad”, których nie potrafią zapomnieć ani odrzucić.

Ewa Polak-Pałkiewicz

Źródło: Porządkowanie pojęć

 
Start Publicystyka Publicystyka Mądrość gospodyni domowej
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA