Zbawienie przez technikę? Religia Teilharda de Chardin. Rozdział drugi

Dużym ułatwieniem w badaniach nad poglądami Teilharda jest poznanie biografii i osobowości tego autora (1). Różne decyzje, wypowiedzi, zachowania i wydarzenia z jego życia rzucają bowiem – naszym zdaniem – sporo światła na sens wieloznacznych sformułowań zawartych w pismach francuskiego biologa. Niektóre, wydawać by się mogło, niezrozumiałe, wypowiedzi de Chardina, nabierają wówczas pełniejszego sensu dla odbiorcy.

Teilhard de Chardin urodził się w ziemiańskiej rodzinie szlacheckiej, na zamku Sarcenat w środkowej Francji (gmina Orcines w pobliżu Clermond, w Owernii) (2) w dniu 1 maja 1881 roku i otrzymał na chrzcie świętym imiona Marie-Joseph-Pierre. Jego ojciec Emmanuel był zapalonym kolekcjonerem skał i cenił tzw. historię naturalną, czyli miał wielkie zamiłowanie do przyrody nieożywionej (3). Matka natomiast (Berthe-Adèle de Dompierre d’Hornoy), krzewiła w jego duszy głęboką pobożność katolicką i kult Najświętszego Serca Jezusowego (fr. Sacré- Coeur de Jésus) (4).

Wybierając zakon jezuitów jako miejsce swego rozwoju duchowego i naukowego (wstąpiwszy do nowicjatu w roku 1899), Teilhard zdawał się harmonijnie łączyć te dwie pasje: umiłowanie świata i kult do Boga (5). We wszystkich niemal esejach religijnych francuskiego uczonego ciągle powtarza się to zestawienie: Bóg i świat, czciciele Boga i wyznawcy świata, chrześcijanie i marksiści, gwiazda Religii i gwiazda Świata. Główne dzieło francuskiego uczonego, traktat-esej Środowisko Boże poświęcony jest ich wzajemnemu spotkaniu i pogodzeniu. Zwolennik de Chardina pisał „Chodziło mu [Teilhardowi] o osiągnięcie jedności naszych czynów, dążeń i wysiłków, o nadanie naszemu działaniu takiego kierunku, by zwracało się ono równocześnie i ku Bogu, i ku światu” (6).

Pasje doczesne Teilharda to rozwijane w zakonie, pod jego opieką i w warunkach stworzonych przez instytucje edukacyjne jezuitów, studia z zakresu chemii, biologii, geologii i wreszcie paleontologii, liczne podróże zagraniczne, wykopaliska, wykłady, artykuły naukowe i projekty badawcze podejmowane na wszystkich kontynentach przez dziesięciolecia (7). Kult Boga rozwijał de Chardin głosząc swoją własną wizję Chrystusa kosmicznego, propagując religię postępu i odprawiając „Mszę na ołtarzu świata”.

Drugim, charakterystycznym rysem osobowości Teilharda jest jego arystokratyczny styl życia i pisania (8). Z fotografii publikowanych w książkach i albumach poświęconych francuskiemu jezuicie wyłania się postać szczupłego, ascetycznego, wysokiego mężczyzny o spokojnych, skupionych rysach (9). Rzadko pojawia się w sutannie. Nie pozuje do zdjęć stojąc przy ołtarzu, w Kościele. Trzyma raczej w ręku geologiczny młotek, niż Breviarium Romanum. Twarz de Chardina zdaje się nie zdradzać żadnych emocji, jest zdystansowana (wręcz zimna), patrzy z góry na świat, wydawałoby się, że widzi zmienne koleje losu z perspektywy mijających epok geologicznych, milionów lat, od paleolitu, przez neolit, aż do epoki brązu, żelaza, elektryczności i energii atomowej. Taki właśnie styl przybierają jego eseje. Zobaczymy dalej, jak zarzucał Kościołowi trwanie w neolicie i podkreślał, że w przeszłości (Tradycji) nie ma czego szukać. Ten eschatologizm będziemy bliżej badać. W pismach Teilharda milion lat i milion ludzi to tylko cegiełki do zbudowania imponującej wizji świata. W tekstach tych dostrzegamy podobny dystans do ludzi i świata jak w jego spojrzeniu. Dystansu do świata i do idei postępu nie zachowują natomiast często zwolennicy de Chardina (np. pisząc „osoba i poglądy Teilharda de Chardin, jak i teilhardyzm są zjawiskiem wyjątkowym i fascynującym”) (10).

Autorowi brak emocji, wyraża się w nim coś, co pewien historyk literatury nazwał kiedyś w innym kontekście „wielkopańską obojętnością” (11). Teilhard był przekonany o ostatecznym zwycięstwie swych idei, miał odwagę oceniać wszystko i wszystkich, wyrażał się szorstko o Kościele i papieżu, planując przyszłość na miliony lat. Rozprawy te pisane są bezosobowym językiem, nie ma w nich prawie żadnych nazwisk: Teilhard zasadniczo nie wspomina kto go inspirował, kogo cenił, spośród teologów i filozofów, ani kogo krytykował. Interesuje go ludzkość, a nie poszczególni ludzie. Nieco więcej dowiadujemy się z jego korespondencji wydanej drukiem. Historyk idei może wskazać na filozofów, którzy wyraźnie wpłynęli na ukształtowanie się tego systemu. Z pewnością byli to Pascal, Hegel, Marks, Bergson i Darwin. Z myślicieli starożytnych podobne intuicje wyrażali: Anaksagoras, stoicy i Plotyn. Porównywanie Teilharda do Orygenesa wskazuje na kontrowersyjność wielu tez filozoficznych i teologicznych Francuza (12). Natomiast zestawianie de Chardina i św. Tomasza z Akwinu to zabieg teilhardystów, mających na celu zastąpienie realizmu tomistycznego ewolucjonizmem kosmicznym swego mistrza (13). Polski badacz zauważył, jak „przyjaciele Teilharda gotowi są uznać w nim Tomasza z Akwinu XX wieku” (14), a inny uczony wyjaśniał „[Teilhard] dążył (…) do zbudowania nowej syntezy według modelu, jaki w swoim czasie w kulturze XIII wieku stworzył Tomasz z Akwinu” (15). Była to opinia dalekosiężna, bo przecież „naukę [św. Tomasza z Akwinu] (…) Kościół uznał za swoją” (16). Teilhardyści marzyli więc, aby ich filozofia stała się tworzywem do zbudowania nowej wersji myśli chrześcijańskiej, mogącej zastąpić tomizm, który uważali za szkodliwy i niezgodny z duchem tego świata. Planując reformistyczne działania w Kościele de Chardin pisał, że świat słusznie nie interesuje się tomizmem, odrzucając go (extra-thomiste) (17). Należy ocenić, czy teilhardowska wizja mogłaby stać się nowym tomizmem XX wieku.

Wśród ponad dwustu esejów filozoficznych i religijnych de Chardina najważniejsze są dwa: Środowisko Boże (1927) i Fenomen człowieka (1940). Dla poznania jego religii ważne znaczenie mają również takie teksty, jak Kapłan, Msza na ołtarzu świata, Jaka jest moja wiara czy Serce materii. Francuski uczony pisał swe eseje wiedząc, że będą podane ocenie przez zwierzchników zakonnych. Przyjęty styl miał na celu – jak się wydaje – uniknięcie różnych zarzutów z ich strony. Teilhard był mistrzem dyplomacji. Aby zatem uchwycić właściwy sens tych tekstów musimy stosować się do zarysowanej wyżej metodologii. Jest jeszcze druga przyczyna niejasnego i ogólnikowego języka tego autora: jako wyznawca kosmicznej ewolucji, której – jego zdaniem – podlega cały świat, rzeczywistość fizyczna, ale również kultura ludzka, uważał, że język wyrażający tę zakładaną zmienność musiał też być ogólnikowy, aby pomieścić zmieniające się rzeczy. Słynny Francuz mówił przecież, że nie ma rzeczy, ale są raczej procesy, nie ma człowieka, ale jest antropogeneza (18). W opinii francuskiego uczonego „ewolucja obejmuje całą rzeczywistość. Nie ma więc miejsca na nieewolucję lub niehistorię” (19).

W czasach de Chardina filozofia i teologia katolicka opierała się na tomizmie, który zakładał precyzyjne rozróżnienia we wszystkich dziedzinach wiedzy i jasny język wywodu naukowego (20). Francuski jezuita był bardzo niechętnie nastawiony do tomizmu, mimo że papież św. Pius X (1903–1914) ostrzegał: „wszelkie pomijanie św. Tomasza przy studiach, zwłaszcza w kwestiach metafizycznych, przynosi poważny uszczerbek” (21). Władze zakonne rychło uznały, że filozofia Teilharda nie nadaje się do przyjęcia przez środowiska katolickie i zakazały mu publikowania tekstów innych niż naukowe.

W większości opracowań poświęconych osobowości Teilharda możemy przeczytać, że był zawsze bezwględnie posłuszny Kościołowi i swym przełożonym zakonnym (était totale sa disposition d’obéissance) (22). Należy jednak oceniać to posłuszeństwo jako czysto zewnętrzne, bo w duchu głosił zupełnie inne poglądy, a gdy podporządkowywał się zakazom, uniemożliwiającym mu publikowanie tekstów podejrzanych w oczach cenzorów, to jednocześnie rozpowszechniał je niejawnie, wśród przyjaciół i zwolenników (23). Pod koniec życia przekazał zaś wszystkie swe rękopisy sekretarce (Jeanne Mortier), która zadbała o ich opublikowanie po śmierci jezuity, wbrew zakazowi zakonnemu. W roku 1957 władze kościelne zabroniły sprzedaży pism Teilharda w księgarniach katolickich, a w roku 1962 nakazano wycofanie ich z bibliotek seminaryjnych i uczelni katolickich (24). Krytyka teilhardyzmu, podjęta przez jezuitów i władze kościelne w jego czasach, bywa przypominana przez biografów, którzy kreują Teilharda na męczennika swych przekonań. Ponadto „równolegle ze wzrastającym zainteresowaniem myślą Teilharda tworzy się w kręgach bezkrytycznych entuzjastów atmosfera kultu jego osoby” (25). Różni autorzy szerzą pochlebne opinie o swym mistrzu, nazywając go określeniami w rodzaju „wielki Francuz” (26), „genialny jezuita” (27), „wielki myśliciel” (28), czy „prorok” (29), który „wstrząsnął scholastycznymi podstawami teologii katolickiej” (30), wspominają o też „narodzinach geniuszu” (31) w jego osobie, o „duchowym wyzwoleniu” (32), którego doświadczyli czytając jego pisma. W ich oczach de Chardin uchodzi za „więźnia sumienia” integrystycznego Kościoła. Aby tę opinię ocenić należy porównać religię francuskiego uczonego z religią katolicką. Wówczas okaże się, czy obrona przed teilhardyzmem, podjęta przez zakon i Kościół była słuszna, czy też krzywdząca dla autora. Poznanie istoty rzeczy musi poprzedzać wszelkie oceny. Trzeba też ocenić ewentualne korzyści dla Kościoła, jakie mogłyby wyniknąć z przyjęcia teilhardyzmu za współczesny rodzaj syntezy tomistycznej. Profesor Czesław Bartnik napisał przecież niezwykle dobitnie, że „teilhardowska koncepcja Ewolucji Uniwersalnej weszła – myślę – na stałe do dziedzictwa myśli ludzkiej i stanowi jedną z najwspanialszych konstrukcji systemowych, zarówno naukowych, jak i filozoficznych, a wreszcie teologicznych” (33). Opinię tę poddamy weryfikacji, bo przecież inny znany uczony, profesor Dietrich von Hildebrand (1889– 1977) doszedł do przeciwnego wniosku „po przeczytaniu szeregu jego [Teilharda] prac, uświadomiłem sobie w pełni katastrofalne implikacje jego idei filozoficznych i zrozumiałem absolutną niezgodność jego «theology fiction» z chrześcijańskim objawieniem i doktryną Kościoła” (34).

Pisząc do przełożonego generalnego swego zgromadzenia Teilhard podkreślał, że „należy mnie brać takiego, jakim jestem”. Wynika stąd przedkładanie własnego mniemania ponad osąd przełożonych, mimo że w Ćwiczeniach duchownych św. Ignacego de Chardin czytał wielokrotnie uwagi w stylu: „trzeba być zawsze gotowym wierzyć, że to, co ja widzę jako białe, jest czarne, jeśli tak to określi Kościół hierarchiczny” (35). Francuski jezuita uważał natomiast, że „zatrucie zamkniętymi ortodoksjami przyprawia kolejno o śmierć systemy filozoficzne i stanowi najcięższe zagrożenie dla istnienia takiej czy innej religii” (36). Jego zdaniem teologowie katoliccy bronią czegoś w rodzaju sekty (un système, un secte) (37). Zarzucał im również fałszywe pojmowanie religii, gdy pisał: „jestem (…) gotów zadeklarować się jako wierzący w przyszłość świata, pomimo wszelkich okoliczności, pomimo fałszywej ortodoksji (fausse orthodoxie), która miesza postęp z materializmem, odnowę z liberalizmem, doskonalenie się człowieka z naturalizmem” (38). Wydaje się, że w istocie to Teilhard stworzył ruch o charakterze pseudonaukowej sekty, skoro w książkach poświęconych jego systemowi czytamy, jak „czołowi teilhardyści (…) żyją pod niemal «magnetycznym» wpływem jego osobowości, jego geniuszu, jego świętości” (39).

W wielu książkach i artykułach pojawia się pogląd, że Teilhard był nie tylko filozofem chrześcijańskim, ale że jego działalność pozwala go zaliczyć również do grona katolickich teologów. Łatwo możemy jednak dostrzec, że skoro rozważania de Chardina nad teologią są pobieżne, wtórne wobec ogólnej wizji świata, rzadko dotyczą Objawienia i Magisterium Kościoła, ani też nie są systematycznym wykładem doktryny, to uzasadniona będzie opinia, że Teilhard będąc myślicielem religijnym, nie był jednak teologiem katolickim. Możemy uznać, że de Chardin był teologiem nie bardziej niż tacy filozofowie, jak Pascal, Hegel czy Kierkegaard, którzy również podejmowali rozważania na tematy religijne, ale nie stworzyli systematycznej teologii. Pamiętać jednak trzeba również, że będąc myślicielem religijnym Teilhard wywarł ogromny wpływ na teologów, którzy sięgali do jego pism po inspirację (wśród nich byli Henri kard. de Lubac, papież Paweł VI, a w Polsce np. abp A. Nossol i inni).

Zwolennicy religii Teilharda stali się neofitami tej wizji świata. Fascynował ich fakt, że „teoria ewolucji to według Teilharda nie tylko teoria o pochodzeniu żyjących gatunków, nie tylko teoria biologiczna. Pojęcie ewolucji dotyczy świata i wszechświata jako całości” (40). W ich pismach pojawiają się określenia wyrażające kult założyciela nowej religii natury. Czesław Bartnik napisał, że teilhardyzm jest „najlepszą współczesną chrześcijańską wizją dziejów”, oraz że „jest po prostu doskonałym dziełem sztuki” (41). Bez trudu można dostrzec, że w obszernych książkach profesora Bartnika brak bliższej analizy najbardziej zaskakujących opinii wyrażanych przez francuskiego paleontologa. Bez niej nie można jednak ocenić jego wizji świata.

Teilhard de Chardin zmarł w Nowym Jorku w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, dnia 10 kwietnia 1955 roku i został pochowany na cmentarzu zakonnym w St. Andrews nad rzeką Hudson (42). Dla jego zwolenników data ta ma znaczenie symptomatyczne: francuski uczony miał osiągnąć wypełnienie swego „środowiska Bożego” w dniu Zmartwychwstania. Natomiast dla badacza religii Teilharda ciekawsza od tych analogii jest ostatnia strona jego Dziennika, który kończy się w Wielki Czwartek tego samego roku, na kilka dni przed śmiercią (43). Na tej karcie de Chardin zapisał, że jego wyznanie wiary sprowadza się do dwóch artykułów: po pierwsze, że Wszechświat jest ześrodkowany ewolucyjnie, a po drugie, że Chrystus stanowi jego centrum, a noogeneza (rozwój kolektywnego ducha) tożsama jest z chrystogenezą (rodzeniem się Chrystusa w świecie). Dla Teilharda wszystko jest procesem, nawet prawda – dlatego niczego nie twierdzi, a tylko „widzi (voit)” zmienność świata (44). Człowiek staje się więc „strzałą w locie”, podobnie Kościół i cały świat (45). W dalszych analizach zrozumiemy lepiej te słowa, ale już teraz można zauważyć, że chrześcijaństwo dla Teilharda to synteza wiary w świat z wiarą w Boga, który staje się obecny na świecie, staje się światem, wciela się w świat. Są to tezy zaskakujące z punktu widzenia teologii katolickiej, w której ściśle odróżnia się Boga i świat, a wcielenie Boga w świat nie ma sensu. Teilhard nie tylko wierzył w tę ideę, ale był też pewien ostatecznego sukcesu swoich poglądów w Kościele (46).

Marcin Karas

(1) Obok książek wspomnianych wyżej zob. też: hasło w: Biographisch- Bibliographisches Kirchenlexicon, t. XI, Herzberg 1996, kol. 606–621 (autor: B. Kettern); C. Cuénot, Pierre Teilhard de Chardin, dz. cyt.; R. Speaight, Teilhard de Chardin. A biography, Londyn 1967, stron 360 (dalej cyt. jako Speaight).

(2) Obecnie obok zamku przebiega ulica jego imienia (Rue Pierre Teilhard de Chardin). Francuski uczony jest też patronem krótkiej uliczki w Paryżu (5 dzielnica).

(3) Speaight, s. 33.

(4) Speaight, s. 22, 74.

(5) Francuski paleontolog ukończył najpierw szkołę średnią prowadzoną przez Towarzystwo Jezusowe (1892–1898). W szkole złożył ślubowanie (8 grudnia 1893 roku), oddając się pod opiekę Matki Bożej, której obiecał swą wierność. Zob. C. Cuénot, Pierre Teilhard de Chardin, dz. cyt., fotografia po s. 26.

(6) N. M. Wildiers, Obraz świata a teologia, od średniowiecza do dzisiaj, przeł. J. Doktór, Warszawa 1985, s. 9 (dalej cyt. jako Wildiers).

(7) Sporo miejsca tym kwestiom poświęcają biografowie Teilharda: Speaight i in.

(8) Zob. Speaight, s. 24.

(9) Zob. fotografie zamieszczone w tomie: L. Wciórka, Filozofia i przyroda. Studia nad myślą Pierre Teilharda de Chardin, Poznań 2002.

(10) Sz. Ślaga, Świadomość ludzka według Teilharda de Chardin, [w:] W nurcie zagadnień posoborowych, t. 2, red. B. Bejze, Warszawa 1968, s. 80.

(11) Opinia na temat żony Stanisława Przybyszewskiego, Dagny Juel (1867–1901), sformułowana w: A. Hutnikiewicz, Młoda Polska, wyd. 3, Warszawa 1997, s. 204.

(12) Por. K. Kłósak, Spór o Orygenesa naszych czasów, „Znak”, nr 68-69 (1960), s. 253–268.

(13) Podczas II Soboru Watykańskiego pojawiły się takie opinie. Zob. R. Valnève, Teilhard l’apostat, art. cyt., s. 136.

(14) Marksizm a fenomen, s. 20, 37, 275.

(15) Wildiers, s. 198.

(16) Pius XI, enc. Studiorum ducem, cyt. przez: J. Woroniecki OP, Katolickość tomizmu, Lublin 1999, s. 98.

(17) Lettres intimes de Teilhard de Chardin à Auguste Valensin, Bruno de Solages, Henri de Lubac, André Ravier (1919–1955), opr. H. de Lubac, wyd. 2, Paryż 1974, s. 327 (dalej cyt. jako Lettres).

(18) Teilhard de Chardin, Rozważania nad naukowym prawdopodobieństwem i religijnymi konsekwencjami rzeczywistości ponadludzkiej [w:] tenże, Moja wizja świata i inne pisma, przeł. M. Tazbir, Warszawa 1987 (Pisma, t. 3), s. 345.

(19) Teilhardyzm, s. 18.

(20) Por. np. E. Gilson, Tomizm. Wprowadzenie do filozofii św. Tomasza z Akwinu, przeł. J. Rybałt, Warszawa 1960.

(21) Św. Pius X, enc. Pascendi dominici gregis, nr 64.

(22) Por. np. H. de Lubac, La prière du Père Teilhard de Chardin, dz. cyt., s. 84.

(23) Por. R. Winling, Teologia współczesna 1945–1980, przeł. K. Kisielewska-Sławińska, Kraków 1990, s. 97.

(24) Pacewicz, s. 14–15; Waloszczyk, s. 20. Również w roku 1962 Święte Oficjum wydało ostrzeżenie przed treściami zawartymi w pismach Teilharda. Zob. „Acta Apostolicae Sedis”, t. 54 (1962), s. 526.

(25) Marksizm a fenomen, s. 20.

(26) Łotys, s. 126, 169.

(27) Łotys, s. 116.

(28) J. Życiński, Poeta ewolucji [w:] M. Heller, J. Życiński, Drogi myślących, Kraków 1983, s. 222.

(29) Łotys, s. 173.

(30) I. Krasicki, Watykan na rozdrożu (1960–1970). Tło i wyniki Soboru Watykańskiego II, Warszawa 1971, s. 248.

(31) Waloszczyk, s. 9.

(32) Wildiers, s. 18.

(33) Teilhardyzm, s. 7.

(34) Hildebrand, s. 181.

(35) I. Loyola, Ćwiczenia duchowne, przeł. M. Bednarz, Kraków 2002, s. 235.

(36) Teilhard de Chardin, Science et Christ [w:] tenże, Oeuvres, t. IX, Paryż 1965, s. 226, cyt. za Waloszczyk, s. 149.

(37) Por. Philippe de la Trinité, t. 1, s. 39; Speaight, s. 171; Lettres, s. 137.

(38) Por. Teilhard de Chardin, Lettres de voyage: 1923–1955, Paryż 1961, s. 107; Polkowski, s. 195 (cytat bez podania nr strony).

(39) M. Tazbir, L’art d’être teilhardien, art. cyt., s. 17.

(40) F. Copleston, Historia filozofii, t. IX, Od Maine de Birana do Sartre’a, przeł. B. Chwedeńczuk, Warszawa 1991, s. 313.

(41) Bartnik, s. 227 i 232.

(42) Por. Speaight, s. 332.

(43) Teilhard de Chardin, Człowiek i inne pisma, przekł. zbiorowy, Warszawa 1984 (Pisma, t. 1), s. 405–406.

(44) Philippe de la Trinité, t. 1, s. 81.

(45) Waloszczyk, s. 92.

(46) Speaight, s. 324.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Marcina Karasa Zbawienie przez technikę? Religia Teilharda de Chardin.