Rozdział drugi. Św. Tomasz z Akwinu. Poznanie Boga, cz. 1

W jaki sposób człowiek może poznać Boga?

Należy stwierdzić, że jakaś rzecz może być poznana na dwa sposoby. Po pierwsze – poprzez swoją formę zewnętrzną, gdy oko postrzega kamień poprzez ogląd jego obrazu. W inny sposób: poprzez formę zewnętrzną czegoś podobnego, tak jak przyczyna znana jest przez swoje podobieństwo do skutku, czy człowiek – przez kształt swej postaci. Zaś niektóre rzeczy wydają się być poznane za sprawą swej formy na dwa sposoby. Po pierwsze, dzięki wewnętrznej formie bytu, którą ma on sam w sobie. Tak Bóg poznaje siebie samego poprzez własną istotą i tak też poznają siebie aniołowie. Następnie, rzecz zostaje poznana poprzez formę, która wynika z jej istoty. Poznanie rzeczy zawdzięczamy też procesowi abstrahowania, a wówczas forma rzeczy jest znacznie bardziej niematerialna, niż rzecz sama: tak jak forma kamienia zostaje wydobyta z istniejącego kamienia. Czasem też poznanie narzuca się ludzkiemu rozumieniu, tak jak wówczas, gdy rzecz poznawana jest prostsza, niż owa rzecz, poprzez którą jest poznawana. Awicenna (1) powiada: poznajemy Inteligencje (2) poprzez wrażenia, jakie w nas pozostawiają. A wszystko to dlatego, że w tym życiu nasz intelekt jest zdeterminowany w swej relacji do form, których postrzeganie zyskujemy dzięki zmysłom, stąd dopasowane są one do wrażeń zmysłowych, jak choćby wzrok do widzenia kolorów (O duszy 3, 7). Stąd też nie może w tym życiu poznać Boga poprzez formę, którą jest Jego istota, zaś w taki właśnie sposób jest On poznawany przez świętych w niebie.

Jakiekolwiek podobieństwo, które może być uchwycone przez ludzki intelekt, nie wystarczy, by poznał On istotę Boga, która nieskończenie przekracza jakąkolwiek ze stworzonych form. Oto dlaczego Bóg nie jest osiągalny przez intelekt poprzez formy stworzone, zgodnie z tym, o czym mówi św. Augustyn. Nie może być również Bóg poznany przez nas w tym życiu za pośrednictwem czystych, poznawanych umysłem form, które mogłyby być w jakiś sposób podobne do Niego, a to z powodu naturalnej współistności naszego intelektu i wrażeń zmysłowych, jak to zostało powiedziane.

Sposoby poznania skutków z przyczyny są dwojakiego rodzaju. Są takie, których moc równa jest potędze ich przyczyny, a poprzez tego typu skutki potęga przyczyny może być w pełni poznana, a w konsekwencji takoż poznana jest ich tożsamość. Pozostałe skutki są niejako pomniejsze w stosunku do swej przyczyny i ani potęga, ani – w konsekwencji – istota przyczyny nie może za ich pośrednictwem być poznana. Można jedynie stwierdzić jej istnienie. Wiedza o skutkach jest zasadą poznania przyczyny: jej istnienia i sposobów działania, jako tożsamości przyczyny, gdy zostaje poznana poprzez swoją formę. W taki oto sposób każdy zachodzący skutek odnosi się do Boga. Dlatego w tym życiu możemy jedynie osiągnąć wiedzę co do tego, że Bóg istnieje.

Ktoś kto wie o rzeczy, że ona istnieje, poznaje w sposób doskonalszy niż inni, gdyż rzecz jest znacznie doskonalej poznawana na podstawie skutków, jakie powoduje, a to w takim stopniu, w jakim związek skutku i przyczyny może być ukazany przez ów skutek. A zatem, ten związek w odniesieniu do skutku (który nie jest równy swej przyczynie) ufundowany jest na trzech rzeczach, a mianowicie: 1) na przejściu od skutku do przyczyny, 2) na tym, jak dalece zachowuje podobieństwo do niej, 3) bądź nie spełnia tego wymagania. Tak też ludzki umysł zyskuje poznanie Boga na trzy sposoby, choć nigdy nie prowadzi to do poznania Boga w Jego istocie, a jedynie pozwala stwierdzić, że On jest. Po pierwsze zatem człowiek stwierdza istnienie Boga, w tym stopniu, w jakim jak najbardziej doskonale dostrzega Jego stwórczą skuteczność. Po drugie, stwierdza istnienie Boga, w tym stopniu, w jakim poznany On jest jako przyczyna najbardziej szlachetnych skutków, które niosą w sobie jakieś podobieństwo do Niego, przez co lepiej oddają Jego chwałę. Po trzecie, człowiek stwierdza istnienie Boga poznając, że jest On o wiele, wiele bardziej odległy od wszelkich tych rzeczy, będących skutkiem Jego stwórczych działań. Stąd Dionizy Areopagita (3) powiada w siódmym rozdziale księgi O imionach Bożych, że Bóg znany jest jako przyczyna, która przekracza i neguje wszelkie byty.

W drodze do poznania Boga ludzki umysł zostaje wsparty szczególną pomocą, gdy naturalne światło rozumu wzmocnione jest przez nowe oświecenie: światło wiary oraz dary mądrości i rozumienia, poprzez które umysł nakłaniany jest do wzniesienia się ponad samego siebie w kontemplacji, tak dalece, aż pojmie Boga we wszystkim, do czego jest zdolny w swej ludzkiej kondycji. A ponieważ nie wystarczy to do przeniknięcia i oglądu Bożej istoty, umysł ludzki sam z siebie przyznaje, że został w jakiś sposób oświecony przez to doskonałe światło. To ma na myśli św. Grzegorz w swym przypisie do Księgi Rodzaju 32, 30: „Widziałem Boga twarzą w twarz, a ocalała dusza moja”, gdy powiada: „Wzrok duszy, gdy obróci się na Boga, poruszony jest wielkim drżeniem na widok Jego ogromu”.

Komentarz do księgi „O Trójcy Świętej” Boecjusza, 1, odpowiedź do artykułu 2.

Czy niemal wszystkim ludziom dany jest pewien rodzaj naturalnej znajomości Boga?

Prawie wszyscy ludzie, używający przyrodzonego rozumu, mogą dojść do pewnego rodzaju prostej i niezbyt jasnej znajomości Boga. Ktokolwiek zauważa w naturze porządek zdarzeń, ktokolwiek rozpoznaje, iż ów porządek występuje tylko ze względu na jakiś cel, ten zrozumie, że w większości przypadków ktoś kieruje tymi widzialnymi, naturalnymi wydarzeniami. Lecz ta ogólna świadomość nie zakłada rozpoznania kim jest ten, który nadaje cel i kierunek rzeczom, lub że jest to ktoś wyjątkowy i jedyny.

W podobny sposób, gdy spostrzeżemy, że jakaś osoba porusza się, wiemy, że ów ruch wynika z jakiejś przyczyny, konstytuującej człowieka; a tę przyczynę, która nie leży w materii nieożywionej, nazywamy duszą. Jakkolwiek, jak dotąd jednak nie wiemy, czy dusza jest cielesna (4) i w jaki sposób przyczynia się do ludzkiego działania.

Suma przeciw poganom, III, 38.

Czy w życiu doczesnym poznajemy Boga w stworzeniach, niczym w zwierciadle?

Poznajemy osobę ludzką bądź to wprost, gdy widzimy ją twarzą w twarz, bądź to przez zapośredniczenie, gdy dany nam jest jedynie obraz jakiejś osoby.

Na tym świecie poznajemy Boga w ten drugi sposób, ponieważ znamy Go poprzez zwierciadło stworzeń, w których odbija się podobieństwo do Niego.

Suma teologiczna, I, 56, 3, c.

Dlaczego tak wielkim wyzwaniem dla człowieka jest poznanie tajemnic Boga?

Należy przyznać, że zdaniem niektórych, Bóg sam w sobie jest pierwszym, poznawanym przez ludzki umysł w tym życiu bytem, jako pierwsza prawda, poprzez którą znane są wszelkie inne byty. Lecz wydaje się to być fałszem: poznanie Boga w Jego istocie jest równe pełni ludzkiego szczęścia, to zaś prowadziłoby do wniosku, że każdy żyjący człowiek jest szczęśliwy. Ponadto, skoro wszelkie byty jednako mówią o Bożej istocie, nikt nie mógłby mylić się w kwestiach wypowiadanych o Bogu, a przecież doświadczenie poucza nas o oczywistym fałszu tego przekonania. Idąc dalej, te rzeczy, które intelekt poznaje jako pierwsze, muszą być najpewniejsze, stąd musiałyby jawić się jako pewne dla umysłu. Co w rzeczywistości jest ewidentną nieprawdą w omawianej tu kwestii. Takie stanowisko jest niezgodne z autorytetem Pisma Świętego, które powiada nam w Księdze Wyjścia 33, 20: „nie może bowiem człowiek ujrzeć Mnie i żyw pozostać”.

Dlatego też inni twierdzą, że to nie Boska istota jest pierwszą rzeczą, jaką poznajemy w tym życiu, lecz raczej wpływ jej światła i w takim właśnie znaczeniu Bóg jest pierwszym poznawanym przez nas bytem. Lecz pogląd ten nie może być utrzymany inaczej, jak przez stwierdzenie, że pierwsze światło, jakie spływa od Boga na ludzki umysł, jest światłem naturalnym, z pomocą którego konstytuowana jest jego siła. Lecz światło to nie jest pierwszą rzeczą poznawaną przez umysł, ani też wiedzą na jego temat, stąd tak wielkie znaczenie ma potrzeba, by nauczyć się czym jest intelekt; nie jest też pierwszą wiadomą nam rzeczą wiedza o tym, skąd czerpiemy jego poznanie, stąd postrzegamy jedynie, że mamy intelekt, w stopniu w jakim w ogóle pojmujemy samych siebie, co jest oczywiste dla Filozofa, który pisze o tym w Etyce Nikomachejskiej 9, 9. Lecz nikt nie zrozumie samego siebie, jeśli nie pojmie tego, co pojmowalne umysłem. Stąd jasno wynika, że poznanie bytów uchwytnych dla rozumu poprzedza wiedzę, z pomocą której każdy poznaje i rozumie siebie i – konsekwentnie – wiedzę, z pomocą której człowiek wie, że posiada intelekt. W ten oto sposób ani wpływ naturalnego, wyższego światła, ani jakiekolwiek inne otrzymane z góry światło nie może być pierwszą poznaną przez nas rzeczą.

Stąd też należy stwierdzić, że owe pierwsze byty, poznawane przez człowieka mogą być rozumiane na dwa sposoby: bądź to zgodnie z porządkiem różnych władzy, bądź zgodnie z porządkiem bytu posiadającego sobie właściwą władzę. Po pierwsze zatem: cała wiedza naszego intelektu wypływa ze zmysłów – to, co jest pojmowane przez zmysły, zostanie przez nas poznane zanim zostanie pojęte przez intelekt, stąd to, co jednostkowe lub zmysłowe, jest poznawane przed tym, co wyższe. Po drugie: poznajemy w tym stopniu, w jakim właściwy przedmiot poznania może być pojęty przez jakąkolwiek z ludzkich władz poznawczych. A ponieważ ludzki intelekt jest zarazem czynny i bierny, przedmiot władzy biernej, która jest czystą możnością, zostanie zaktualizowany poprzez czynną władzę umysłu, intelekt działający, gdyż bierna władza umysłu powinna odpowiadać właściwej sobie władzy czynnej. Lecz intelekt działający nie odróżnia form inteligibilnych (5) samych w sobie, lecz raczej formy abstrahowane z wrażeń zmysłowych. Oto są zatem rzeczy, które nasz intelekt pojmuje jako pierwsze.

Zaś spośród nich te są wcześniej pojmowane, które pierwsze ukazują się myślącemu abstrakcyjnie umysłowi. Dotyczy to wielu rzeczy, pojmowanych bądź to jako ogólna, bądź jako wewnętrznie zintegrowana całość. Dlatego też to, co najbardziej ogólne, zostaje jako pierwsze zrozumiane przez umysł, zaś to, co jest zbiorem, zostaje poznane wcześniej niż to, z czego się składa, przykładowo, to co zdefiniowane, znane jest wcześniej niż poszczególne części definicji. Zaś w tym stopniu, w jakim zmysły naśladują intelekt w procesie poznawczym, same z siebie postrzegając to, co mogą wyodrębnić z materii, one także najpierw poznają to, co bardziej ogólne w pojedynczych rzeczach, np. „to ciało” przed „tym, określonym z nazwy zwierzęciem”. Oczywistym jest, że Bóg, czy też inne od Niego istoty duchowe żadną miarą nie mogą być pierwszymi, pojmowanymi przez ludzki intelekt bytami, lecz są pojmowane za czyimś pośrednictwem, jak to jest powiedziane w Liście do Rzymian 1, 20: „Bo niewidzialne Jego rzeczy, wiekuista też moc Jego i bóstwo, od stworzenia świata, przez dzieła Jego rozumem oglądane bywają…”.

Komentarz do księgi „O Trójcy Świętej” Boecjusza, 1, odpowiedź do artykułu 3.

Czy człowiek powinien zgłębiać Boże tajemnice i czego należy się wówczas wystrzegać?

Należy stwierdzić, że skoro doskonałość ludzka ufundowana jest na jedności z Bogiem, człowiek musi we wszystkim kierować się ku Niemu i Jego rzeczom, w tym stopniu, w jakim jest to możliwe. Dlatego też intelekt winien być oczyszczony ku kontemplacji, a rozum wolny dla dociekania rzeczy Bożych, zgodnie z tym, co mówi Psalm 72, 28: „Ale mnie dobrze jest trwać przy Bogu”. Oto dlaczego Filozof w Etyce Nikomachejskiej 10, 7 odrzuca pogląd tych, którzy mówią, że człowiek nie powinien troszczyć się o sprawy Boże, a zostać przy ludzkich, stwierdzając: „Lecz nie możemy podążać za tymi, którzy radzą nam, byśmy jako ludzie myśleli o ludzkich sprawach i jako śmiertelni o rzeczach śmiertelnych, lecz musimy, w tym stopniu, w jakim jesteśmy zdolni, uczynić siebie nieśmiertelnymi i wytężać wszelkie siły, by żyć w zgodzie z tym, co w nas najlepsze”.

Człowiek w tym względzie błądzi w trzech rzeczach. Po pierwsze, arogancją, gdy ktoś analizuje i roztrząsa sprawy Boże, jakby był doskonały w ich rozumieniu. Mówi o tym Księga Hioba: „Czy może ślady Boże ogarniesz i doskonale Wszechmocnego dosiężesz?”. A św. Hilary powiada: „Nie mąć swą raptownością sekretnej ciszy niepojętego Narodzenia, ani nie trudź się, pragnąc zrozumieć najwyższe inteligencje, lecz zrozum, że są niepojęte”. Po drugie, błędnym założeniem, że w kwestiach wiary to rozum poprzedza wiarę, nie zaś wiara rozum, tak że niektórzy chcą wierzyć tylko w to, co może odkryć umysł, gdy powinno być odwrotnie. Dlatego św. Hilary powiada: „Istnienie dokonuje się przez wiarę”. A tę trzeba znaleźć i – jak mówi – „uchwycić i zachować”. Po trzecie, błądzi człowiek wchodzący na ścieżkę, po której idzie ten, komu dane jest pojąć rzeczy Boże, stąd powiedziano w Liście do Rzymian 12, 3: „żeby nie rozumieli więcej, niż potrzeba rozumieć; ale żeby rozumieli z umiarkowaniem, każdy podług miary, w jakiej Bóg wiarą go obdarzył”. Gdyż nie wszyscy powinni dążyć do osiągnięcia tej samej miary, skoro to, co odpowiednie dla jednego człowieka, nie jest takim dla innego.

Komentarz do księgi „O Trójcy Świętej” Boecjusza, 2, odpowiedź do artykułu 6.

(1) Awicenna (980–1037), Pers, muzułmanin, jeden z najwybitniejszych arystotelików na gruncie średniowiecznego islamu, z którym polemizował św. Tomasz z Akwinu; przyjmował – za Filozofem – wieczność świata i jego stworzenie z pierwotnej materii; zakładał, że Bóg nie ma udziału w tym, co jednostkowe, tylko gatunkowe. Jego tezy zyskały sobie rozgłos w Europie, a ze względu na ich niezgodność z myślą chrześcijańską stanowiły wielkie wyzwanie dla chrześcijańskich teologów.

(2) Inteligencje – byty ponadzmysłowe, czyli aniołowie.

(3) Dionizy Areopagita, właściwie: Pseudo-Dionizy Areopagita, ze względu na kontrowersje wokół faktycznej tożsamości autora pism teologicznych, określanych jako Corpus Dionysiacum, w którego skład wchodzą traktaty Imiona Boskie, Teologia mistyczna, Hierarchia niebiańska, Hierarchia kościelna i dziesięć listów; uznawany za twórcę angelologii, czyli nauki o aniołach, wpływowy w świecie średniowiecznym przedstawiciel teologii negatywnej, głoszącej, że istota Boga jest nam niedostępna, gdyż mówiąc, że Bóg istnieje, czy jest dobrem, nie dosięgamy nigdy umysłem Jego pełni, a wszelkie określenia służą nam w takim razie bardziej jako negatywne, niźli pozytywne odniesienia do Niego.

(4) Stwierdzenie to dotyczy jedynie danego etapu rozważań, nie zaś poglądu św. Tomasza w tej kwestii.

(5) Inteligibilny – w odniesieniu do bytu: racjonalny, logiczny i dlatego poddający się poznaniu.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Św. Tomasz z Akwinu. 101 pytań i odpowiedzi.