Rozdział czwarty. Kolejni święci

Nadszedł jednak dzień, w którym Jakub poczuł się zmuszony do działania. Pewnego ranka wszedł przypadkiem do pokoju Stefana i ujrzał Katarzynę, klęczącą i zatopioną w modlitwie. Nad jej głową unosił się piękny biały gołąb, a wokół niej, świecił dziwny blask. Zaskoczony Jakub przyglądał się temu widokowi, a wtedy ptak wyleciał przez okno. Prawie w tej samej chwili, Katarzyna podniosła się z klęczek, wyczuwając, że ktoś wszedł do pokoju.

– Co to był za ptak? – zapytał Jakub, zaniepokojony tym, co zobaczył.

Katarzyna opuściła wzrok, bojąc się reprymendy za to, że zrobiła sobie kilka minut przerwy od pracy kuchennej.

– Ojcze, ja nie widziałam żadnego ptaka – odpowiedziała. – Myślałam jedynie o Trójcy Przenajświętszej.

Jakub potarł nerwowo ręce. Był pobożnym człowiekiem i miał wrażenie, że właśnie był świadkiem czegoś zbliżonego do cudu. Czyż bowiem Duch Święty nie jest często przedstawiany na obrazach pod postacią białej gołębicy? A ten dziwny blask bijący od twarzy Katarzyny, jak gdyby naprawdę widziała Boskie rzeczy?

– Kiedy tu wszedłem, nad twoją głową unosiła się biała gołębica – powiedział. – To dziwne, że ptak dostał się do domu.

Po kilku minutach kazał Katarzynie wracać do obowiązków, ale powziął już decyzję. To prawda, to dziecko było inne niż reszta jego synów i córek, ale cóż z tego? Może naprawdę Bóg wyznaczył ją do innego życia niż małżeństwo z człowiekiem wybranym przez ojca. Może on, Jakub, jest ojcem świętej? Cóż to byłaby za głupota, żeby traktować ją jak służącą, pozwalać na to, żeby wszyscy zwracali jej uwagę i nią poniewierali!

– Koniec tego! – powiedział do siebie. – To mój dom, a Katarzyna będzie traktowana tak, jak należy. Jeśli pragnie pozostać panną, ubierać się skromnie i modlić się do Boga w swoim własnym pokoiku, to wyłącznie jej sprawa. Nikt nie będzie jej w tym przeszkadzał.

Tak więc powiedziano Katarzynie, że jej zachowanie zostało wybaczone i że może wrócić do dawnego miejsca w rodzinie. Nikt już więcej nie dokuczał jej z powodu obciętych włosów. Nikt nie mówił, że powinna pomyśleć o znalezieniu sobie męża. Wreszcie zostawiono ją w spokoju, a Katarzyna bardzo była za to wdzięczna.

Którejś nocy, niedługo po tym, kiedy wróciła do swojego dawnego pokoju, Katarzyna klęczała przy łóżku i modliła się. Wtem, ku jej zdziwieniu, ciemne niebo za oknem rozświetliło się niesamowitym blaskiem. W powietrzu pojawił się tłum ludzi, odzianych w habity przeróżnych zakonów.

– Jaki to piękny widok! – zawołała Katarzyna. – Znów widzę świętych na niebie, tylko jest ich teraz o wielu więcej niż wtedy, gdy byłam małą dziewczynką! Kiedy na nich patrzyła, ci świątobliwi ludzie przybliżyli się do jej okna. Był tam święty Benedykt z długą białą brodą, ubrany w ponurą czerń swojego zakonu. Obok był Franciszek z Asyżu, biedny mały człowiek, który tyle zniósł dla Chrystusa. Potem pojawili się święty Augustyn, święty Norbert, święty Bernard, święty Dominik i wielu, wielu innych, świętych mężczyzn i kobiet, założycieli zakonów religijnych. Katarzyna widziała, że każdy z nich macha do niej ręką.

– Czegóż oni mogą chcieć ode mnie? – zastanawiała się, a serce biło jej gwałtownie z wielkiej radości.

I wtedy ujrzała, jak zbliża się do niej święty Dominik, ubrany w biały habit z czarnym kapturem. W jednej ręce trzymał cudną białą lilię, a w drugiej – szatę swojego zakonu.

– Nie bój się, Katarzyno – powiedział, a w jego głosie brzmiała niesłychana dobroć. – Któregoś dnia i ty wdziejesz ten habit.

Nagle, jakby na dany znak, święci zniknęli. Dziewczynka stała znowu sama, patrząc na ciemne niebo, na którym połyskiwały rozliczne gwiazdy.

Katarzyna oparła głowę o parapet. Co to wszystko znaczyło? Dlaczego Bóg pozwolił jej powtórnie ujrzeć świętych na niebie? I dlaczego święty Dominik powiedział te słowa? Czy to oznacza, że ma zostać zakonnicą dominikanów? Czy ma opuścić swój pokoik, swoją wielką rodzinę?

– Chyba nie jest mi pisane życie w zakonie – powiedziała do siebie. – Chociaż nigdy nie wyjdę za mąż, ponieważ pragnę należeć wyłącznie do Boga, to jednak nie sądzę, by Bóg chciał, żebym została zakonnicą. A jednak…

Katarzyna spojrzała raz jeszcze na rozgwieżdżone niebo za oknem. Czego mógł chcieć od niej Pan? Jakie życie będzie wiodła, kiedy już będzie dorosła?

cdn.

Mary Fabyan Windeatt

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mary Fabyan Windeatt Św. Katarzyna ze Sieny.