Lourdes. Objawienia. Cuda. Nowenny. Rozdział ósmy

Sprawozdanie komisji biskupiej. Odroczenie wyroku. Wyrok wydany przez biskupa

Nie sposób było sprawdzić wszystkich cudownych uzdrowień, tak wiele ich było. Komisja ograniczyła się do zbadania trzydziestu. W ich roztrząsaniu kierowała się największą oględnością i ścisłością; to tylko uznała za nadprzyrodzone, za cudowne, czego nie sposób było inaczej orzec. Odrzuciła więc:

– wszystkie uzdrowienia, które nie miały charakteru uleczenia nagłego;
– wszystkie te uzdrowienia, które następowały powoli;
– wszystkie te, które nie nosiły na sobie cechy „wyłączności”;
– wszystkie te, przy których używano wody i innych środków lekarskich, chociaż te ostatnie okazały się bezskuteczne.

Komisji przedstawiano także liczne łaski duchowne, różne wewnętrzne natchnienia, ponadto wszelkie niespodziewane nawrócenia. Chociaż te łaski i uzdrowienia ważniejsze są i cudowniejsze, niż uzdrowienia fizyczne, komisja jednak wcale ich nie roztrząsała i zupełnie nie przystąpiła do ich rozbioru i badania. W swoim sprawozdaniu komisja teologów i medyków podzieliła uzdrowienia na trzy kategorie.

W pierwszej kategorii zamieściła takie uleczenia, które jakkolwiek były zadziwiające, ale zdawały się nosić na sobie choć trochę cechy faktów naturalnych. Takich było sześć: 1) Uzdrowienie Joanny Marii Arqué; 2) Wdowy Crozat de Blaise- Maumus; 3) dziecka Laffite; wszyscy troje z Lourdes; 4) dziecka Lasbareilles z Gez; 5) Joanny Craussus z Arcizan- Avant; 6) Joanny Pomieés z Loubajac.

Do drugiej kategorii należą uzdrowienia, o których wyraża się komisja, że skłonna jest uznać ich nadprzyrodzony charakter. Do tych zaliczają się uzdrowienia: 1) Jana Piotra Malou; 2) Joanny Marie Daube; 3) p. Vendome; 4) Bernarda Loubies; 5) Pauliny Bordeaux z Lourdes; 6) Jana-Marii Amaré z Beaucens; 7) Marcelego Peyrégue z Agos; 8) Joanny-Marii Massot Bordenave z Arras; 9) Joanny Gezma i Augusty Bordes z Pontacq.

Większa część uzdrowień tej kategorii, powiada opinia medyków, przedstawia prawie wszystkie wymagane warunki do przyznania im własności porządku nadprzyrodzonego, czyli cudu. My jednakże stanowczo tego nie przyznajemy i możemy być posądzeni o zbyteczne wymagania, że działamy z zanadto surową ścisłością. Takie zarzuty nie tylko chętnie, ale nawet z chlubą przyjmujemy; ponieważ w podobnych sprawach, jak obecna, sama roztropność taką ścisłość nam nakazuje.

Widzimy tu wielką oględność komisji, że nawet tam, gdzie wszystko przemawia za cudownością, gdzie jednak mógłby padać najmniejszy cień, że uzdrowienie dokonały się naturalną drogą, komisja za fakt nadprzyrodzony stanowczo go nie uznała.

Trzecia wreszcie kategoria obejmuje uzdrowienia widoczne, bez najmniejszego zarzutu, noszące cechę nadprzyrodzoną, czyli cudu. Takich jest piętnaście: 1) Błażety Soupenne, 2) Benedykty Cazeaux, 3) Joanny Crassus, zamężnej Crozal, 4) Ludwika Bourriette, 5) Dziecka Justyna Bouhohorts z Fabien, 6) Zuzanny Baron z Lourdes, 7) Rizau, 8) Henryka Busquet z Nay, 9) Katarzyny Latapie z Loubajac, 10) Wdowy Lanou z Bordéres, 11) Marianny Garrot, 12) Dionizego Bouchet z Lamarque, 13) Jana Marii Tambourné z St. Justin, 14) Marie Moreau de Sazenay z Tartas, 15) Paschaliny Abbadie z Rabasteins. Te ostatnie stanowczo uznane zostały za nadprzyrodzone, za cudowne.

Fakty tak uderzające, tak jasno i publicznie stwierdzone, badania komisji tak sumienne, ścisłe i dokładne, świadectwa i opinie naukowe i pod względem chemii i medycyny, tak wyraźne; nie mogły ani na chwilę pozostawiać jego ekscelencji w wątpliwości. Owszem, był najzupełniej przekonany o rzeczywistości cudów.

Pomimo to wszystko biskup Laurence przy swojej osobliwej roztropności, wyczekiwał jeszcze przed wydaniem uroczystego wyroku w tej, tak ważnej kwestii, nowej sankcji, potwierdzającej cudowne uzdrowienia, sankcji czasu.

Czekał jeszcze trzy lata. Po upływie tych lat, nastąpiło drugie, nowe badanie, porównanie i sprawdzenie, czy te wszystkie wyżej wymienione uzdrowienia i zeznania osób nie zmieniły się w czymś. A kiedy nikt nie cofnął swego pierwotnego zeznania, nikt w niczym nie zaprzeczał rzeczywistości zdarzenia, biskup wreszcie po tak obfitym szeregu dowodów, świadectw, pewności i rzeczywistości, wydał swój wyrok, który tu dosłownie zamieszczamy:

„Wyrok biskupa tarbejskiego, dotyczący objawienia, jakie miało miejsce u groty w Lourdes.

Bertrand-Sewer Laurence, z łaski Bożej i Apostolskiej Stolicy, biskup tarbejski, asystent tronu papieskiego etc.

Duchowieństwu i wiernym naszej diecezji w Imię Jezusa Chrystusa pozdrowienie i błogosławieństwo.

Najmilsi nasi Współpracownicy i najmilsi Bracia! We wszystkich epokach dziejów ludzkości widzimy między niebem a ziemią cudowne stosunki. Na początku świata Pan ukazał się pierwszym ludziom, przedstawiając im zbrodnię ich nieposłuszeństwa. W następnych wiekach widzimy, jak Pan obcuje z patriarchami i prorokami, i Stary Testament jest w większości opisem cudownych objawień, którymi Pan obdarował dzieci Izraela.

Te łaski nie ustały z prawem mojżeszowym; owszem, pod prawem łaski winny być i częstsze i wyraźniejsze.

A zatem od samego początku Kościoła, w owych czasach krwawych prześladowań, Pan Jezus i aniołowie cudownie nawiedzali chrześcijan, objawiali im tajemnice i rzeczy przyszłe, wyswobadzali z więzów, umacniali w walce. Umacniał Bóg na duchu tych dzielnych wyznawców wiary wtedy, kiedy potęgi ziemskie skupiły wszystkie swe siły na zgubę i zagładę będącego w zalążku ziarenka nauki, która cały świat zbawić miała.

Te nadzwyczajne objawienia nie miały miejsca wyłącznie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Historia poucza, że dla chwały religii i pokrzepienia wiernych, trwają te nawiedzenia, te cuda od wieku do wieku.

Wśród tych niebiańskich objawień, jak obszerne miejsce zajmują objawienia się Najświętszej Dziewicy! Oto źródło, z którego płyną obfite błogosławieństwa na ziemię. Podróżnik przebiegający świat katolicki od miejsca do miejsca, napotyka świątynie poświęcone czci Matki Bożej, a te pomniki w większości powstały wskutek objawień Królowej Niebios Maryi! Posiadamy już taki łaskami słynący przybytek, wzniesiony cztery wieki temu, wskutek ukazania się Najświętszej Maryi młodej pastuszce; tysiące tam pielgrzymów corocznie padają przed tronem Najświętszej Dziewicy, błagając Jej opieki (Najświętsza Panna w Garaison).

Dzięki Najwyższemu! W nieprzebranych skarbach swoich, Bóg otwiera nam nowe łaski: chce, aby w naszej tarbejskiej diecezji wzniesiona była nowa świątynia na cześć Maryi. I kogo używa za narzędzie do objawienia zamiarów swego miłosierdzia? Oto jak zawsze, «to, co jest najsłabsze na ziemi», czternastoletnią dziewczynkę, Bernadetę Soubirous, urodzoną w biednej rodzinie w Lourdes”.

Tu szczegółowo opowiada jego ekscelencja, jak Najświętsza Panna objawiła się Bernadecie, a następnie mówi:

„Taka jest treść opowiadań Bernadety; takie słyszeliśmy z jej ust wobec komisji dwukrotnie zebranej w tym celu.

Według tych zeznań, ta młoda dziewczyna podobno widziała i słyszała jakąś Istotę, nazywającą się Niepokalane Poczęcie. Chociaż miała jak my postać ludzką, z licznych jednak widzów obecnych przy tych zjawieniach, nikt Jej nie widział ani nie słyszał. Więc to chyba była Istota nadprzyrodzona!

Cóż o tym mamy sądzić?

Wiecie najmilsi bracia, że Kościół z mądrą powolnością przystępuje do oceny zjawień nadprzyrodzonych. Zanim orzecze, że są Boskie, wymaga najpewniejszych dowodów. Od samego upadku w grzech pierworodny, w tej szczególnej materii człowiek często daje się zwodzić błędami. Jeśli się nie zawiedzie na własnym słabym rozumie, może się stać ofiarą chytrych sztuczek szatana. Czyż nie wiemy, że zły duch przybiera niekiedy postać anioła światłości, aby nas łatwiej uwikłał w swe sidła? Dlatego upomina nas ukochany uczeń Pana, abyśmy nie każdemu duchowi wierzyli, ale najpierw doświadczyli, czy pochodzi od Boga (J 4, 1). Doświadczenie to już uczyniliśmy. Zjawienie, o którym mówimy, od czterech lat zwraca całą naszą uwagę. Patrzyliśmy na różne jego fazy. Z naszego ramienia ustanowiliśmy komisję, złożoną z pobożnych, uczonych, doświadczonych kapłanów; oni badali dziewczynę, zastanawiali się nad faktami, zgłębili i rozważyli wszystko. Uciekliśmy się także do powagi nauki, i również zostaliśmy przekonani, iż zjawienie jest nadprzyrodzone, Boskie, że Bernadeta rzeczywiście widziała Najświętszą Dziewicę. Przekonanie nasze opiera się nie tyle na świadectwie Bernadety, ile na faktach dokonanych, których nie podobna sobie wytłumaczyć inaczej, jak tylko, że dokonała ich potężna prawica Boża.

Świadectwo młodej dziewczyny posiada wszystkie cechy prawdy. Naprzód nie można wątpić o jej szczerości; ktokolwiek zbliżył się do niej, podziwia prostotę, uderzającą prawdomówność, skromność. Kiedy wszyscy mówią o cudach jej zjawionych, ona jedna milczy; wtenczas dopiero mówi, gdy jest zapytana; i wtenczas opowiada wszystko bez uniesienia, z ujmującą naturalnością. Na liczne pytania bez wahania daje odpowiedzi jasne, dokładne, pełne rozsądku, oparte na wewnętrznym przekonaniu. Wystawiona na ciężkie próby, gróźb się nie ulękła, najwspanialsze ofiary z bezinteresownością usunęła. Zawsze z sobą zgodna, w wielokrotnych badaniach zawsze utrzymywała jedno, co już raz powiedziała, nic nie dodając ani nie ujmując. Szczerość przeto Bernadety jest niezaprzeczalna, nic jej zarzucić nie można, sami przeciwnicy przyznają to jej z chlubą. Lecz Bernadeta, daleka od oszukania innych, czyż sama oszukana nie była? Czyż jej się nie zdawało tylko, że widzi i słyszy to, czego w rzeczywistości nie widziała ani nie słyszała? Czyż nie była ofiarą złudzenia, przywidzenia i halucynacji? Jakże my jej możemy wierzyć? Roztropność w jej odpowiedziach pokazuje, że to dziecko ma charakter prawy, wyobrażenia spokojne, rozum zdrowy nad wiek. Uczucia jej religijne są wolne od egzaltacji. Nie dostrzeżono u niej ani nieporządku w myślach, ani wady zmysłów, ani dziwactwa charakteru, ani chorobliwego usposobienia, co by ją mogło usposobić do przywidzeń wyobraźni. Widziała nie raz, ale osiemnaście razy. Widziała wpierw zjawisko nagłe, kiedy jej nic nie mogło przysposobić do ujrzenia przedmiotu, który jej się przedstawił; a znowu w ciągu dwóch tygodni, kiedy spodziewała się mieć codzienne widzenie, przez dwa dni go nie miała, chociaż znajdowała się w takim samym usposobieniu i wśród podobnych okoliczności. A nadto cóż się działo przy widzeniach? Zmiana w Bernadecie była widoczna, oblicze jej przybierało wyraz inny, wzrok jej się rozpromieniał, widziała rzeczy, których dotąd nigdy nie widziała, słyszała mowę, której potem nie słyszała, mowę, której znaczenia nie zawsze rozumiała, a jednak całkowicie zachowała ją w pamięci. Te razem wzięte okoliczności wykazują, że to nie było złudzenie, że młoda dziewczyna oczywiście widziała i słyszała Istotę, która się nazwała Niepokalane Poczęcie; a ponieważ to objawienie nie może być wytłumaczone naturalnie, mamy zatem zupełne prawo do przyznania, że jest nadprzyrodzone, cudowne.

Świadectwo Bernadety, tak ważne samo w sobie, nabiera jeszcze nowej siły i mocy, staje się stanowcze i niewzruszone, przez cuda, jakie miały miejsce od pierwszego jej widzenia. Jak drzewo z owoców się poznaje, tak zjawienie, opowiedziane przez młodą dziewczynę, jest nadprzyrodzone, Boskie, bo wydaje owoce, skutki nadprzyrodzone, Boskie. Cóż nastąpiło dalej? Zaraz po pierwszym zjawieniu wiadomość o nim z szybkością błyskawicy wszędzie się rozeszła, dowiedziano się, że Bernadeta przez piętnaście dni udawać się będzie do groty, i cała okolica się poruszała, tłumy ludu biegły na miejsce zjawienia, wyczekiwano pobożnie z niecierpliwością uroczystej chwili, a kiedy młoda dziewica zachwycona wpatrywała się w przedmiot zjawiony, świadkowie tego cudu, przeniknieni, wzruszeni w duszy, zespalali się w jedno uczucie podziwu i pokornej modlitwy. Zjawienia ustały, ale lud nie ustawał się zgromadzać, pielgrzymi z sąsiednich i z coraz dalszych okolic cisnęli się do groty, widziano tu spieszących ludzi wszelkiego stanu, wieku, godności. Cóż pociągało tych nowych przybyszów? Biegli oni do groty błagać Niepokalaną Dziewicę o łaski. Ich postawa dziwnie skupiona pokazuje, że tu czują niby tchnienie Boże, napełniające te skały, tak już rozsławione. Dusze prawe, chrześcijańskie, pokrzepiają się tu w cnocie, ludzie zlodowacieli, obojętni wracają do zaniedbanych praktyk religijnych; grzesznicy zatwardziali, jednają się z Bogiem, skoro wezwano na ich ratunek Najświętszą Pannę w Lourdes. Te cuda, te łaski tak powszechne, tak trwałe, nie są od nikogo, tylko od Boga. I czy tym samym nie potwierdzają prawdziwości zjawienia?

Przejdźmy teraz od łask duchownych do tych, co odnoszą się do ciała; ileż nowych cudów nam się przedstawia!”

Tu opowiada biskup, co już wyżej opisaliśmy, o wytryśnięciu źródła, jak Bernadeta z niego piła i w nim się obmyła, potem mówi dalej:

„Chorzy zaczęli czerpać i używać wody z groty, i jakie są skutki? Oto wielu, których słabościom najdzielniejsze lekarstwa żadnej ulgi przynieść nie mogły, nagle odzyskali zdrowie. Te nadzwyczajne uzdrowienia nabrały olbrzymiego rozgłosu, doszły wkrótce do najdalszych krain. Chorzy z różnych krajów, nie mogąc przybyć sami do groty, żądali nadesłania im wody z Massabielle. Iluż chorych uleczonych, ileż rodzin pocieszonych. Jeśli odwołamy się do ich świadectwa, niezliczone podniosą się głosy i zgodnie przyznają z wdzięcznością zupełną, potężną skuteczność wody z groty. Nie podobna tu wyliczyć wszystkich otrzymanych łask uzdrowienia, ale to wyznać Wam z obowiązku winniśmy, że woda z Massabielle przywróciła zdrowie chorym, przez doktorów już opuszczonych, których słabość uznana była za nieuleczalną. Te uleczenia nastąpiły po użyciu tej wody, która, jak po najściślejszej analizie chemików się okazało, nie ma w sobie żadnej własności naturalnie leczącej. Jedne z tych uleczeń stały się natychmiast, inne po powtórnym lub trzykrotnym użyciu wody. Te uleczenia do dziś jeszcze trwają. Jakaż siła je zdziałała i działa? Czy potęga i siła pierwiastków składowych wody? Bynajmniej; nauka, do której się uciekaliśmy, odpowiedziała przecząco, te zatem uzdrowienia są cudem Boga. One są w związku z objawieniem. Objawienie jest Boskie, ponieważ uzdrowienia noszą na sobie cechę, pieczęć Boskości. Lecz co pochodzi od Boga, jest prawdą, a zatem ta objawiona Pani, która się nazwała Niepokalane Poczęcie, jak to widziała i słyszała Bernadeta, to Najświętsza i Niepokalana Dziewica. Wykrzyknijmy przeto: Palec Boży tu jest! Digitus Dei est hic! Jakże nie podziwiać cudownych wyroków Opatrzności Bożej. Przy końcu 1854 roku papież Pius IX ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia. Echo słów Ojca Świętego dosięgło krańców ziemi, serca chrześcijan napełniły się radością, wszędzie obchodzono cudowny przywilej Maryi przez uroczystość, która na zawsze pozostanie w naszej pamięci. W trzy lata później Najświętsza Panna zjawia się przed dzieckiem i powiada mu: «Ja jestem Niepokalane Poczęcie, chcę, aby na cześć moją wzniesiono tu kościół». Któż tu nie widzi, że Maryja chce uświęcić pomnikiem nieomylną wyrocznię Następcy świętego Piotra.

Gdzie ten pomnik ma być wzniesiony? Tu, u podnóża Pirenejów, gdzie się zbierają liczni cudzoziemcy ze wszystkich krain i części świata, tu przebywają szukając zdrowia w kąpielach i wodach. Czyż nie można powiedzieć, że Maryja zbiera, zwołuje tu wiernych całego świata, aby Ją uczcili w tej nowej, na Jej część wznieść się mającej świątyni? Cieszcie się mieszkańcy miasta Lourdes! Niebios Królowa raczyła na Was zwrócić swe oczy i serce łaskawe. Ona chce, aby przy Waszym mieście wzniesiono świątynię, z której pragnie roztaczać skarby swych łask. Dziękujcie Jej za ten objaw miłości, jaki Wam daje. Ona sypie Wam skarby swej czułości jak matka. Wy pokażcie, że jesteście całkowicie Jej poświęconymi dziećmi, naśladującymi Ją w cnotach, w niezłomnym przywiązaniu do niej.

Zresztą miło nam wspomnieć, że zjawienie przyniosło już błogie i obfite skutki zbawienia pośród Was. Naoczni świadkowie zjawień i cudownych uzdrowień u groty, pokazaliście już, jak wielka jest Wasza wiara, niezłomne Wasze przekonanie. Podziwialiśmy Waszą roztropność, Waszą uległość dla rad, jakie dawaliśmy Wam i dla władzy świeckiej, kiedy wiele niedziel musieliście się powstrzymać od udawania się do groty, powstrzymać w sercu uczucia, jakie Wam natchnęło zjawienie, którego byliście widzami przez piętnaście dni. I Wy wszyscy Najmilsi Diecezjanie otwórzcie Wasze serca, dajcie przystęp nadziei, rozpoczyna się dla nas nowa epoka łaski. Wy jesteście wezwani do zbierania owoców błogosławieństwa, jakie nam są przyrzeczone. W Waszych modlitwach i śpiewach dodajcie imię Matki Bożej w Lourdes, do cudownych imion, Matki Bożej łaskami słynącej w Garaison, w Poeyleün, w Héas i w Piétat.

Z wysokości tych świętych przybytków, Dziewica Niepokalana czuwać będzie nad Wami, roztaczać płaszcz swej macierzyńskiej opieki. Tak najmilsi współpracownicy i wszyscy bracia, jeśli serce pełne ufności zwracać będziemy ku tej Gwieździe morza, przepłyniemy szczęśliwie, bez obawy rozbicia, burze tego świata, zdrowi i ocaleni dobijemy do portu błogosławieństwa wiecznego.

Z tych zasad:

Po porozumieniu się z naszymi czcigodnymi braćmi, dostojnikami, kanonikami i kapitułą naszego katedralnego kościoła, wezwawszy Najświętsze Imię Boże;

Ugruntowani na prawidłach wskazanych z całą mądrością przez Benedykta XIV, w jego dziele o beatyfikacji i kanonizacji świętych, jak rozpoznawać, czy zjawienia są prawdziwe, czy fałszywe;

Oparci na najprzychylniejszym raporcie i opinii, jakie nam przedłożyła komisja naznaczona do zbadania samego zjawienia w grocie w Lourdes i wszystkich z nim związanych faktów;

Oparci na pisemnym świadectwie doktorów medycyny, których rad i zdania zasięgaliśmy w licznych uzdrowieniach, które się dokonały za użyciem wody z groty;

Zważywszy wpierw, że fakt tego objawienia już to ze względu na wiek dziewczyny, która go widziała, już też ze względu na skutki nadzwyczajne, jakie to zjawienie wywołało, nie może być wytłumaczone inaczej, jak tylko przez przyznanie mu przyczyny nadprzyrodzonej;

Zważywszy po wtóre, że ta przyczyna nie może być inna jak tylko Boska, ponieważ skutki z niej płynące są widocznymi znakami łaski Bożej (nawrócenie grzeszników), drugie zaś są wyraźnym zawieszeniem praw przyrody (cudowne uzdrowienia), przeto nikt inny nie może być ich twórcą tylko Twórca łaski i Pan przyrody, Bóg;

Zważywszy na koniec, że to nasze przekonanie potwierdza się dotąd, bo niezliczone masy wiernych, wciąż zbierających się u groty, począwszy od chwili pierwszego zjawienia wypraszają nowe łaski i składają dzięki za już odebrane, czyniąc zadość utęsknionemu wyczekiwaniu naszej kapituły, kleru, wiernych naszej diecezji i tylu dusz pobożnych, błagających od tak dawna wyroku władzy duchownej, z którym jedynie dla pobudek roztropności dotąd się powstrzymaliśmy;

Czyniąc wreszcie zadość żądaniu naszych współbraci biskupów i wielkiej liczby innych znakomitych osób, poza diecezją;

Po wezwaniu światła Ducha Świętego i pomocy Najświętszej Dziewicy, orzekliśmy i orzekamy co następuje:

1. Niepokalana Maryja Panna, Matka Boża objawiła się rzeczywiście Bernadecie Soubirous dnia 11 lutego 1858 roku i w dniach następnych, łącznie osiemnaście razy, w grocie massabielskiej w pobliżu miasta Lourdes. To objawienie posiada wszystkie znamiona prawdy, i wierni mają pewne prawo do uznania go za pewne i rzeczywiste.

Podajemy nasz wyrok pod sąd Ojca Świętego, który zarządza całym Kościołem.

2. Cześć Najświętszej Panny u groty w Lourdes zatwierdzamy, jednakże bez naszego potwierdzenia na piśmie zabraniamy ogłaszać modlitwy, pieśni, książki do nabożeństwa, odnoszące się do tego wypadku.

3. Spełniając wolę Najświętszej Dziewicy, wielokrotnie wyrażoną w zjawieniu, zamierzamy wznieść świątynię na terenie zjawień, które się też stało własnością biskupów tarbejskich.

Położenie tego miejsca jest bardzo strome, trudne, więc budowa wymagać będzie długiej pracy i nakładów olbrzymich. Dla uskutecznienia tego świętego zamiaru, odwołujemy się do pomocy kapłanów i wiernych diecezji, kapłanów i wiernych Francji i innych krajów. Odwołujemy się do serc wspaniałomyślnych, do osób pobożnych wszystkich krajów, do tych, którzy szczególniejsze mają nabożeństwo do Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Dziewicy Maryi.

4. Odwołujemy się z ufnością do zakładów obojga płci, poświęconych kształceniu młodzieży, do kongregacji Dzieci Maryi, do bractw Najświętszej Panny, do różnych pobożnych stowarzyszeń naszej diecezji i całej Francji. Niniejszy wyrok ma być ogłoszony we wszystkich kościołach, kaplicach, oratoriach, seminariach, kolegiach i instytucjach naszej diecezji, zaraz w pierwszą po odebraniu niedzielę.

Dano w Tarbes, w naszym pałacu biskupim, pod pieczęcią i podpisem naszym i naszego sekretarza, dnia 18 stycznia 1862 roku, w uroczystość Katedry św. Piotra w Rzymie.

Bertraud, biskup tarbejski.

Z polecenia: Fourcade, kanonik sekretarz”.

W imieniu biskupstwa czyli Kościoła katolickiego, biskup Laurence kupił od miasta Lourdes grotę wraz z otaczającym ją terenem skał massabielskich. Sam burmistrz, pan Lacade, zaproponował radzie municypalnej ustąpienie Kościołowi, Oblubienicy Chrystusa, tych miejsc poświęconych zjawieniem się na nich Najświętszej Dziewicy. On też podpisał umowę sprzedaży.

Minister Rouland potwierdził tę sprzedaż i zezwolił na budowę kościoła na wieczną pamiątkę objawienia się Najświętszej Dziewicy Bernadecie Soubirous, na pamiątkę wytryśnięcia źródła i licznych cudów, które się tu dokonały, w dowód rzeczywistości tych Boskich zjawień.

Podczas gdy budowano obszerną i wspaniałą świątynię dla Niepokalanej Dziewicy, Najświętsza Panna w Lourdes nie spoczęła w rozdawaniu nowych cudów i łask. W Paryżu, w Bordeaux, w Bretanii, w Anjou, w skromnych wiejskich osadach, i w ludnych miastach, wzywano Matki Bożej z Lourdes, a ta Matka odpowiadała znakami niezaprzeczonymi swej potęgi i miłosierdzia.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Lourdes. Objawienia. Cuda. Nowenny.