n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Suren Vardanian

Dom na polanie


 


-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Sacramentum ordinis
- O święceniach


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1241 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Wampir

Niezwykła książka „Wampir” Władysława Reymonta, ukazująca dramat uwikłania się w spirytyzm, okultyzm i fałszywe religie, to już jedenasta pozycja z serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Hetmani

Przemilczana książka „Hetmani” Weyssenhoffa, ukazująca się dopiero po raz drugi w ponad sto lat od swej pierwszej edycji, to już dziesiąta z serii książek Magna carta, zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Doskonałe nabożeństwo do Panny Maryi

Staraniem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazał się tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład bestsellera - ponadczasowego dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Więcej...

Wyprawa po żonę

"Wyprawa po żonę" Korzeniowskiego, ponownie wydana blisko 160 lat po swej pierwszej edycji, to kolejna pozycja serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX wieku. Więcej...

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

Nawrócenie i magia

„Nawrócenie i magia” Gilberta Keitha Chestertona to rozszerzona edycja książki wydanej wcześniej przez WDS. Pozycja zawiera „Kościół katolicki i konwersję”, także „Dokąd prowadzą wszystkie drogi” oraz – premierowo – sztukę: „Magia. Komedia fantastyczna”. Więcej...

Pasterz świata

Po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu wspaniała, osobista książka Louisa de Wohla goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Poznaj wyśmienitą biografię „Pasterz świata” o losach Piusa XII. Więcej...

O naśladowaniu Chrystusa

Tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład genialnej książki Tomasza a Kempis, oprócz Pisma Świętego najbardziej popularnego dzieła literatury chrześcijańskiej w historii. Książka nawróciła więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach! Więcej...

Błogosławieni i słudzy Boży

Nakładem WDS ukazała się książka z pasjonującymi wywiadami o dwunastu błogosławionych i sześciu sługach Bożych przeprowadzonymi przez Kajetana Rajskiego z dziewiętnastoma rozmówcami, zwierająca także teksty o niezwykłym dziedzictwie czterech świętych. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/818366baner_Wampir.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/391645baner_Hetmani.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/410401baner_Traktat_o_doskonalym_nabozenstwie.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/890362baner_Wyprawa_po_zone.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477625baner_chesterton2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/154209baner_Pasterz.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/265341baner_OnasladowaniuChrystusa.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/589607baner_SiBczylikto.jpg
 

Dom na polanie. Rodzina Chapdelainów PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
wtorek, 29 maja 2012 16:09

Zbliżała się już godzina kolacji, a Maria jeszcze nie skończyła odpowiadać na pytania, opowiadać o wszystkich zdarzeniach z podróży, przekazywać nowin z Saint-Prime i z Péribonki, i wszystkich możliwych plotek, jakie zapamiętała po drodze. 

Tit’Bé (1) siedział na krześle na przeciwko siostry i palił fajkę, nie odrywając ani na moment wzroku od dziewczyny, w obawie przed tym, że mogłaby mu umknąć jakaś rewelacja, o której jeszcze Maria nie wspomniała. Mała Alma Róża stała wyprostowana przed siostrą i obejmowała ją za szyję. Telesfor również słuchał, równocześnie naprawiając psią uprząż. Pani Chapdelaine rozpalała ogień w wielkim żeliwnym piecu, krzątała się, wyjmowała z kredensu nakrycia, chleb, dzbanuszek mleka, przechylała nad szklanym dzbanem wielką butlę syropu cukrowego. Co jakiś czas przerywała swą krzątaninę by zadać Marii pytanie lub jej posłuchać. Zatrzymywała się wtedy na chwilkę, zamyślona, z rękami opartymi na biodrach, odtwarzając sobie w myślach to, o czym opowiadała córka. 

– Więc kościół jest skończony: piękna kamienna świątynia, z obrazami na ścianach i witrażowymi oknami... Jak bardzo musi być piękny! Janek Bouchard postawił zeszłego lata nową stodołę, a ta mała Perron, córka Abelarda Perrona z Saint-Jérôme, uczy w szkole... Jakby się tak zastanowić, nie byłam w Saint-Prime już osiem lat! To piękna parafia, byłabym w niej bardzo szczęśliwa. Płaskie połacie ziemi ciągnące się aż po horyzont, żadnych pagórków ani lasów... Nic, tylko pola oddzielone prostymi ogrodzeniami, żyzna ziemia, i stacja oddalona o zaledwie dwie godziny jazdy... Może to grzech tak mówić, lecz na Boga, całe moje małżeństwo żałowałam, że twojemu ojcu zachciało się tu przenieść, tak daleko w las, zamiast kupić ziemię w jednej ze starych parafii.

Spoglądała z melancholią w oczach przez małe kwadratowe okienko na kilka nagich pól, rozciągających się za domem, na drewnianą stodołę z krzywo zbitych desek, za którą, pod linią lasu, widniała ziemia usiana jeszcze pniami, która jedynie pozwalała mieć nadzieję, że kiedyś będzie można z niej zebrać siano lub zboże.

– Patrz – powiedziała Alma Róża – nawet pies przyszedł się przywitać.

Maria spojrzała na psa, który oparł jej na kolanach podłużny łeb o smutnych oczach i powiedziała do niego parę pieszczotliwych słów.

– Tęsknił za tobą tak samo jak my – dodała Alma Róża. – Każdego ranka biegł do twojego łóżka, żeby zobaczyć, czy jeszcze nie wróciłaś.

Zawołała go do siebie.

– Chodź tu, piesku, ja też cię pogłaszczę.

Pies chodził posłusznie od jednej dziewczyny do drugiej, przymykając oczy, jak tylko go głaskały. Maria rozglądała się dokoła, szukając jakiejś, prawdę mówiąc nieprawdopodobnej, zmiany, jaka mogłaby zajść podczas jej nieobecności.

Pośrodku domu stał ogromny żeliwny piec. Wychodziła z niego blaszana rura, która wznosiła się pionowo na kilka stóp, następnie zginała się pod kątem prostym i ciągnęła poziomo aż na zewnątrz – w ten sposób nie tracono cennego ciepła. W kącie znajdowała się wielka drewniana szafa, tuż koło Marii stał stół, pod ścianą była ława, zaś po drugiej stronie drzwi widniało ramię pompy. Przepierzenie biegnące od przeciwnej ściany powinno dzielić tę cześć domu na dwa pomieszczenia, tyle że dochodziło ono tylko do pieca, w związku z czym obie części tego pokoju, z których każda była zamknięta z trzech stron, przypominały teatralną dekorację, która każe widzowi wierzyć, że przedstawia dwa różne pokoje – jego oczy jednak docierają do obu naraz.

Łóżko państwa Chapdelaine mieściło się w jednym z tych pomieszczeń, zaś Marii i Almy Róży w drugim. W kącie znajdowała się drabina prowadząca na strych, gdzie w lecie spali chłopcy. W zimie znosili swoje łóżko na dół i spali razem ze wszystkimi przy cieple pieca.

Na ścianach wisiały ilustrowane kalendarze handlarzy z Roberval i Chicoutimi, obrazek z Dzieciątkiem Jezus w ramionach Maryi, na którym Jezus miał ogromne niebieskie oczy, różową twarzyczkę i rozkładał pulchne rączki. Inny obrazek przedstawiał jakąś nieznaną świętą, spoglądającą w ekstazie w niebo. Na ścianie wisiała jeszcze pierwsza strona Bożonarodzeniowego wydania gazety z Quebecu, pełna gwiazd wielkich jak księżyce i aniołów o rozłożystych skrzydłach.

– Byłaś grzeczna jak mnie nie było, Almo Różo?

Odpowiedziała pani Chapdelaine:

– Alma Róża nie była zbytnio nieznośna, ale za to Telesfor był prawdziwą męką. Nie chodzi o to, że robi złe rzeczy, ale o to, co mówi! Ktoś mógłby powiedzieć, że to dziecko nie jest do końca normalne.

Telesfor dłubał w uprzęży i udawał, że nic nie słyszy. Postępowanie młodego Telesfora było jedyną domową udręką, jaka gnębiła tę rodzinę. By wyjaśnić to sobie samej, a także by pomóc mu zrozumieć jego nieustanne grzeszki, pani Chapdelaine stworzyła sobie coś na kształt skomplikowanej filozofii politeistycznej, cały świat nadprzyrodzony, w którym dobre lub złe duchy popychały chłopca na zmianę to do złego, to do skruchy. Wynikło z tego tyle, że chłopak uważał się w końcu za zaledwie pole walki, na którym bardzo przebiegłe demony i wspaniałe, ale mało doświadczone anioły toczyły ze sobą niekończącą się nierówną walkę.

Mruczał do siebie grubym głosem nad garnuszkiem konfitur:

– To demon obżarstwa mnie skusił.

Wracając z eskapady, w brudnym i podartym ubraniu, wyjaśniał, nie czekając na wymówki:

– To demon nieposłuszeństwa mnie do tego zmusił. Ani chybi, to on!

Zaraz też wyrażał swoje oburzenie i dobre intencje.

– Ale nie powinien wracać, matko! Nie powinien tu wracać, ten wstrętny demon. Wezmę ojca strzelbę i go załatwię...

– Diabłów nie zabija się strzelbą – zwróciła mu uwagę matka. – Jeśli czujesz nadchodzącą pokusę, weź różaniec i się pomódl.

Telesfor nie śmiał odpowiedzieć, ale powątpiewająco kręcił głową. Strzelba wydawała mu się jednocześnie zabawniejsza i pewniejsza, poza tym marzył o heroicznym boju, o długiej walce, z której wyszedłby doskonały, czysty i uwolniony na zawsze od pokus Złego.

Samuel Chapdelaine wszedł do domu, podano więc kolację. Wszyscy uczynili znak krzyża, mrucząc po cichu modlitwę przed posiłkiem, tylko Telesfor i Alma Róża odmawiali ją na głos. Znów się przeżegnano, przysunięto krzesła i ławę, a łyżki zaczęły stukać o talerze. Marii wydawało się, że dostrzega te gesty i słyszy te dźwięki pierwszy raz w życiu, że były inne od dźwięków i gestów sprzed jej nieobecności; teraz były pełne słodyczy i brzmiały uroczyście w tym odosobnionym w lasach domu.

Kończyli jeść, gdy dał się słyszeć hałas kroków na zewnątrz. Pies postawił uszy, ale nie warknął.

– Mamy gościa – rzekła pani Chapdelaine. – Eutropiusz Gagnon idzie do nas.

Łatwo było to zgadnąć, bowiem Eutropiusz Gagnon był ich jedynym sąsiadem. W zeszłym roku kupił razem z bratem ziemię o dwie mile stąd. Brat na zimę przeniósł się do drwalni, zostawiając Eutropiusza samego w szałasie, jaki zbudowali z surowych bali. Stanął w progu, przyświecając sobie latarnią.

– Witajcie wszyscy – powiedział, ściągając wełnianą czapkę. – Noc jest jasna, a na śniegu jeszcze lodowa skorupa, więc skoro łatwo się idzie, to pomyślałem, że zajdę do was i zobaczę, czyście już wrócili.

Choć przyszedł tylko dla Marii, co i tak wszyscy wiedzieli, zwracał się wyłącznie do pana Chapdelaine’a – trochę przez nieśmiałość, trochę przez szacunek dla wiejskiej etykiety. Usiadł na podsuniętym mu krześle.

– Jest już ciepło... O ile nie pada, jest w sam raz. Widać, że wiosenne deszcze nadchodzą...

W ten sposób zaczynało się jedną z tych wiejskich rozmów, które są niczym niekończące się litanie powtórzeń, gdzie każdy przytakuje wypowiedzianym słowom, dodając swoje, powtarzając to, co zostało już powiedziane; taka łagodna skarga przeciw przytłaczającemu brzemieniu długiej zimy.

– Zwierzęta są w stajni od końca września, i już prawie nic nie zostało w stodole – powiedziała pani Chapdelaine. – Jak wiosna szybko nie przyjdzie, to nie wiem, co zrobimy.

– Jeszcze co najmniej trzy miesiące, zanim będzie się je dało wypuścić.

– Koń, trzy krowy, świnia i owce, nie licząc kur, to wszystko przecież je – powiedział Tit’Bé mądrym tonem.

Z racji swych czternastu lat, szerokich ramion i wiedzy na temat ziemi, palił i rozmawiał z mężczyznami. Osiem lat temu zaczął oporządzać zwierzęta i przywozić do domu na małych sankach potrzebny zapas drewna. Nieco później, nauczył się głośno krzyczeć na krowy o zapadniętych bokach „Nastąp się!” i „Hejta! Wiśta!” do koni, a także trzymać widły do siana i stawiać ogrodzenia z pali. Od dwóch lat pomagał ojcu przy rąbaniu drewna i sianokosach, prowadzał wielkie sanie z drzewem po ubitym śniegu, a także siał i żął bez niczyjej pomocy. W związku z tym nikt mu już nie zabraniał swobodnie wyrażać swojej opinii ani palić mocnego tytoniu. Nie miał jeszcze zarostu, rysy twarzy były dziecinne, a spojrzenie naiwnie – ktoś obcy prawdopodobnie by się zdziwił słysząc, jak Tit’Bé mówi wolno, z rozwagą, niczym stary, doświadczony mężczyzna, i jak nieustannie nabija swą drewnianą fajkę. Trzeba jednak wiedzieć, że w Quebecu chłopców traktuje się jak dorosłych z chwilą, gdy zaczynają z nimi pracować, zaś jeśli chodzi o ich przedwczesne palenie tytoniu, zawsze mają wymówkę, że jest to dobry środek przeciwko potwornym letnim owadom: komarom, meszkom i moskitom.

– Jakież to musi być przyjemne, mieszkać w kraju, gdzie nie ma prawie zimy, gdzie ziemia karmi ludzi i zwierzęta. Tutaj to człowiek żywi zwierzęta i ziemię siłą swojej pracy. Gdyby nie to, że Ezdrasz i Da’Bé (2) pracują w lesie za wysokie dniówki, co byśmy zrobili?

– Niemniej jednak ziemia jest tu dobra – zauważył Eutropiusz Gagnon.

– Ziemia jest dobra, ale trzeba się o nią bić z lasem, a żeby przeżyć, trzeba na wszystkim oszczędzać i harować od rana do nocy, i to wszystko samemu, skoro inne domy są tak daleko.

Pani Chapdelaine zamilkła i głęboko westchnęła. Wciąż myślała z żalem o starych parafiach, w których ziemia jest wykarczowana i uprawiana od bardzo dawna, a domy stoją blisko siebie. Jawiły się jej one niczym swego rodzaju raj utracony.

Jej mąż zacisnął pięści i potrząsnął głową z uporem w oczach.

– Poczekaj jeszcze kilka miesięcy... Jak chłopcy wrócą z lasu, pójdziemy pracować, oni dwaj, Tit’Bé i ja, i wypracujemy ziemię. W czterech chłopa, dobrych przy siekierze i nie bojących się pracy, robota pójdzie szybko, nawet z twardymi drzewami. Za dwa lata będziemy mieć i zboże, i pastwiska, i z czego wykarmić zwierzęta. Mówię ci, że wypracujemy tę ziemię...

Wypracować ziemię! Mocne miejscowe określenie, wyrażające wszystko, co kryje się w potwornej pracy, od jałowości dzikiego lasu po końcową żyzną ziemię uprawianych i zasiewanych pól. Samuel Chapdelaine rozmawiał o tym z żoną z błyskiem entuzjazmu i zaciętości w oczach.

Była to jego pasja: pasja człowieka stworzonego bardziej do karczowania, niż do uprawy ziemi. Już pięć razy, od czasów swej młodości, mierzył się z dziczą, budował dom, stajnię i stodołę, słowem stawiał w lesie kwitnące gospodarstwo. I pięć razy je sprzedał, powodowany zapałem, by zacząć od nowa, tyle że bardziej na północ. Zniechęcał się nagle, tracił zapał i zainteresowanie dla przedsięwzięcia, kiedy pierwsza, najgorsza praca została wykonana, gdy tylko pojawiali się sąsiedzi, a okolica zaczynała się zaludniać i otwierać na świat. Rozumiało go kilka osób, reszta uważała za odważnego, ale niezbyt rozważnego. Mówiono, że widziano, jak się gdzieś osiedlił, gdzieś, gdzie on i jego rodzina są wreszcie szczęśliwi.

Zadowoleni... O groźny Boże Pisma Świętego, ślepo uwielbiany przez mieszkańców Quebecu, Ty, który skazałeś swoje stworzenia na zdobywanie chleba w wielkim znoju, czy zdarza Ci się wypogodzić groźne oblicze, gdy słyszysz, że niektóre z twoich stworzeń uciekły od przeznaczenia i wreszcie są zadowolone?

Zadowoleni... By zrozumieć co to znaczy, trzeba się urabiać po łokcie od świtu do nocy, a ludzie ziemi są tymi, którzy to rozumieją najlepiej. Oznacza to wyzwolenie się spod brzemienia: ciężkiego brzemienia pracy i strachu. Oznacza to możliwość odpoczynku, który, nawet jeśli się go nie wykorzystuje, jest łaską dostępną w każdej chwili. Dla starych ludzi oznacza to odrobinę akceptowanej przez wszystkich dumy, opóźnione objawienie nieznanych przyjemności, godzinkę słodkiego lenistwa, długi spacer, pofolgowanie sobie w łakomstwie lub zakupy bez niespokojnego przeliczania pieniędzy – setki przyjemności łatwego życia.

Serce ludzkie jest tak skonstruowane, że większość tych, którzy zapłacili okup zdobywając wolność, czyli dostatek, tak się ukształtowali przy jego zdobywaniu, że nie są w stanie się nim cieszyć, i wiodą dalej swój ciężki żywot aż do śmierci. A innym, mało zdolnym lub pechowcom, którzy nie mieli szczęścia się „wykupić”, im, tym wyrobnikom, dostatek wraz ze swoimi wszystkimi przywilejami, wydaje się całkowicie nieosiągalny.

Możliwe, że każdy z Chapdelainów miał na ten temat inne zdanie. Ojciec myślał o tym z niepokonanym optymizmem człowieka, który uznaje się za silnego i rozważnego, matka z żalem i rezygnacją, a młodzi, za sprawą długiego i na pewno szczęśliwego życia, jakie widzieli przed sobą – spokojniej i bez goryczy.

Co jakiś czas Maria spoglądała ukradkiem na Eutropiusza Gagnona. Natychmiast jednak odwracała wzrok, gdyż za każdym razem orientowała się, że jego oczy, pełne pokornego uwielbienia, są w niej utkwione. W ciągu ostatniego roku Maria przyzwyczaiła się do częstych wizyt Eutropiusza i do oglądania wśród reszty członków rodziny jego ogorzałej twarzy, z której biły dobry humor i cierpliwość. Jednak zdawało się, że ta krótka miesięczna nieobecność wszystko zmieniła, i że Maria wracając do domu przywiozła ze sobą uczucie, które mówiło, że w jej życiu otwiera się nowy rozdział, w którym dla Eutropiusza nie ma już miejsca.

Gdy wyczerpano już zwykłe tematy do rozmowy, postanowiono zagrać w karty: w quatre-sept (3) i w boeuf (4). Następnie Eutropiusz spojrzał na swój srebrny zegarek i zorientował się, że pora wracać do domu. Zapalił latarnię, pożegnał się, a wychodząc, zatrzymał się na moment na progu, spoglądając w noc.

– Pada! – powiedział.

Domownicy podeszli do drzwi i po kolei patrzyli na deszcz. Zaczęło padać, był to wiosenny deszcz o dużych ciężkich kroplach, pod którymi śnieg rozmakał i zaczynał się topić.

– Zaczęło wiać z południowego wschodu – zauważył ojciec. – Można powiedzieć, że zima się właściwie skończyła.

Każdy na swój sposób wyraził ulgę i zadowolenie. Jednak to Maria została najdłużej na progu, wsłuchując się w cichy szum deszczu, wpatrując się w miękkie przejście ciemnego nieba w jeszcze ciemniejszą masę lasu, wdychając ciepły wiatr wiejący od południa.

– Wiosna już niedaleko... Wiosna już niedaleko... Czuła, że od początku świata nie było jeszcze takiej wiosny, jak ta.

cdn.

Louis Hemon

(1) Tit’Bé – francuskie zdrobnienie od imion Tytus Boecjusz.

(2) Da’Bé – francuskie zdrobnienie od imion Damian Boecjusz.

(3) Gra karciana, podobna do oczka.

(4) Gra karciana, podobna do tysiąca.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Louis Hemona Dom na polanie. Opowieść o Marii Chapdelaine.

Czytaj więcej z tej książki:

Dom na polanie. Péribonka

Dom na polanie. Rodzina Chapdelainów

Dom na polanie. Odwiedziny Franciszka

Dom na polanie. Ujarzmianie dziczy

Dom na polanie. Przysięga

Dom na polanie. Marzenia

Dom na polanie. Obrona przed zimą

Dom na polanie. Tysiąc Zdrowaś Maryjo

Dom na polanie. Zagubiona droga

Dom na polanie. Tłumacz Pana Boga

Dom na polanie. Miłość przynosząca podarki

Dom na polanie. Miłość przynosząca łańcuchy

Dom na polanie. W głębokiej ciszy

Dom na polanie. Którego nie zniszczymy

Oglądaj ilustracje z tej książki:

Dom na polanie – galeria

Przedruk tekstu jest możliwy jedynie za podaniem klikalnego źródła.

 
Start Dzieciarnia Dzieciarnia Dom na polanie. Rodzina Chapdelainów
 

GALERIE

DZIECIARNIA