n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Suren Vardanian

Dom na polanie


 


-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Sacramentum ordinis
- O święceniach


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1043 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Hetmani

Przemilczana książka „Hetmani” Weyssenhoffa, ukazująca się dopiero po raz drugi w ponad sto lat od swej pierwszej edycji, to już dziesiąta z serii książek Magna carta, zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Doskonałe nabożeństwo do Panny Maryi

Staraniem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazał się tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład bestsellera - ponadczasowego dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Więcej...

Wyprawa po żonę

"Wyprawa po żonę" Korzeniowskiego, ponownie wydana blisko 160 lat po swej pierwszej edycji, to kolejna pozycja serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX wieku. Więcej...

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/391645baner_Hetmani.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/410401baner_Traktat_o_doskonalym_nabozenstwie.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/890362baner_Wyprawa_po_zone.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg
 

Mit Bastylii - studium zbrodni, kłamstwa i manipulacji PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
piątek, 14 lipca 2017 20:39

Nie spodziewał się, zaiste, francuski król Karol V – pomimo przydomka Mądry – że wzniesiona przezeń w Paryżu twierdza zdobędzie międzynarodową i ponadczasową sławę.

Tym mniej się tego spodziewał zasiadający cztery wieki później na paryskim tronie Ludwik XVI, tymczasem to właśnie za jego panowania staruszka Bastylia stała się miejscem narodzin mitu – niebezpiecznego, destruktywnego, kłamliwego, ale jakże żywotnego. Kłamstwo Bastylii stanowi akt założycielski Nowego Wspaniałego Świata. Kłamstwo Bastylii dało bowiem początek kłamstwu Wandei, to z kolei zapoczątkowało kłamstwo „wiosny ludów”, z którego zrodziło się kłamstwo komuny paryskiej, skutkujące kłamstwem "Aurory". I tak dalej – przez kłamstwo darwinizmu, kłamstwo dekolonizacji, kłamstwo sprawiedliwości społecznej, kłamstwo rewolucji obyczajowej, aż do… no, właśnie – dokąd nas to zaprowadzi?

Osiemnastowieczna Francja była bezsprzecznie największą europejską potęgą. Prężnie działała gospodarka – rosły kopalnie, rozwijał się przemysł metalurgiczny i włókiennictwo. Według wyliczeń ówczesnego ministra skarbu Neckera, w rękach francuskich znajdowała się połowa gotówki będącej wówczas w obiegu w całej Europie. Oto, co na ów temat pisze wybitny francuski historyk, Jacques Bainville: Wedle zgodnych świadectw, za panowania Ludwika XVI kwitnął wielki dobrobyt. Nigdy świetniej nie rozwijał się handel, nigdy mieszczaństwo nie było bogatsze. Kraj obfitował w pieniądze. Deficyt, aczkolwiek osiągnął wielkie rozmiary, mógł być pokryty przez powiększenie dochodu z podatków. Niestety, wysiłki reformatorskie ministrów rozbijały się o tradycyjne opory nie tylko warstw uprzywilejowanych, ale i wszystkich podatników, których stałym opiekunem był parlament.

Burżuazja nadęta pychą

Francuzi nie chcieli płacić podatków. Wbrew pozorom, największy wobec takiej konieczności opór pochodził nie od szlachty i duchowieństwa, ale – jak wskazuje Bainville – od licznych kategorii osób, prawie zawsze bogatych lub zamożnych, które dotychczas albo nie podlegały podatkom, albo też płaciły, co łaskawie chciały. Wśród nich zaś większość zaliczała się do mieszczaństwa, do trzeciego stanu, monopolizującego urzędy i godności sądowe, z którymi związane było zwolnienie od ciężarów fiskalnych.

Niestety jednak, przyszedł moment, gdy w państwowym skarbcu błysnęło dno, a władza nie była w stanie nic na to poradzić. Władza w Królestwie Francji nie była bowiem wcale absolutna. Trzymały ją na wodzy parlamenty. To wskutek ich matactw doszło do zwołania Stanów Generalnych. Stare wiadro Stanów Generalnych, wydobyte z rupieciarni przez miłośników pamiątek, miało napełnić się nowym winem – ironizuje Bainville. Okazało się ono jednak miotłą, wprawiającą w ruch wielkie wyprzątanie, w którym znikną przywileje, prerogatywy, stare swobody prowincjonalne, nawet parlamenty, rząd i monarchia – słowem: wszystkie te czynniki, które łudziły się, że przez powrót do dawnej instytucji utrwalą się albo się odmłodzą.

Zwołanie Stanów Generalnych ośmieliło górę stanu trzeciego do przekształcenia ich w Zgromadzenie Narodowe, doły zaś – czyli paryskie pospólstwo od dawna buzujące rewolucyjnymi nastrojami, karmione ochłapami salonowych elukubracji niedouczonych „filozofów” i, jak każdy element kryminogenny, w lot chwytające najsubtelniejsze nawet oznaki rozluźnienia dyscypliny – do zadymy.

11 lipca rozpoczynają się zamieszki – pośród wrzasku, sygnałów alarmu i fałszywych nowin, oszalały tłum miota się, to atakując nieliczne oddziały wojska, to oddając się pijatyce. Mnożą się napady na domy, sklepy i warsztaty. Panuje nastrój całkowitej anarchii. Paryżanie zabarykadowani w swych domostwach oddają ulicę na łup dzikiej bandy, która rozbiwszy gmach komendy policji oraz więzienie La Force zdołała się uzbroić i znacznie wzrosnąć w siłę.

Szlachta ogłupiona liberalizmem

14 lipca 1789 roku motłoch zbrojny w strzelby i piki ze splądrowanych magazynów rusza w kierunku stołecznej fortecy zwanej Bastylią (ze staroprowansalskiego bastida – zamek, twierdza), bronionej przez czterdziestu Szwajcarów i osiemdziesięciu inwalidów wojennych pod dowództwem Bernarda-René markiza de Launay. Potężna czternastowieczna twierdza, przekształcona w więzienie dopiero przez Ludwika XIV, pomimo tak szczupłej załogi mogła się długo bronić przed bezładną bandą cywilów. A raczej: mogłaby, gdyby chciano jej bronić. Jednak de Launay zbyt był oświeconym liberałem, by wycelować armaty w tłum. Nie tylko więc polecił je wycofać, ale kazał wręcz burzyć strzelnice, po czym zaprosił delegatów oblegających na układy.

Tymczasem zgraja pod murami rosła w zastraszającym tempie. Wkrótce też odezwały się armaty buntowników, co rzuciło strach na załogę – w obliczu niezdecydowania komendanta nie była ona w stanie stawić zdecydowanego oporu. Bierna postawa obrońców zwykle stanowi zachętę dla atakujących; tak też było i tym razem. Tłum bez wielkiego trudu wdarł się na pierwsze podwórze i po splądrowaniu budynków skierował lufy wszystkich czterech (!!!) dział na drugie wrota. Załoga odruchowo odpowiedziała strzałami, lecz po chwili, nie czując nad sobą silnej ręki dowódcy, zmusiła go do kapitulacji.

De Launay został z miejsca zamordowany; jego ciało wrzucono do strumienia, a głowę odciętą przez kuchcika, który – wedle relacji świadka – umiał obchodzić się z mięsem zatknięto na pikę i do wieczora obnoszono po mieście. Zginęli również trzej oficerowie; powieszono dwóch inwalidów, trzeciemu zaś obcięto rękę. W tym czasie trwały przeszukiwania więzienia, w którym znaleziono bynajmniej nie setki czy nawet dziesiątki „ofiar reżimu”, lecz siedmiu (sic!) więźniów i to wcale nie politycznych, tylko: czterech fałszerzy, dwóch wariatów i jednego młodego hrabiego, zamkniętego tam na prośbę własnej rodziny, oskarżającej go o kazirodztwo (mało kto jednak dowiedział się o tym, gdyż fałszerze natychmiast się ulotnili, wariaci trafili do zakładu dla psychicznie chorych w Charenton, jeden tylko uczeń markiza de Sade został przyjęty z wielką okazałością przez związki rewolucyjne, gdzie wygłosił rozczulające mowy przeciwko tyranii i despotyzmowi – jak to relacjonuje znamienity historyk francuski, Pierre Gaxotte. Oto, jakim „symbolem ucisku” okazała się być Bastylia.

Motłoch pijany krwią

Kim natomiast byli sprawcy jej upadku, dowiemy się najlepiej z lektury zapisków naocznego świadka koszmaru. François-René de Chateaubriand bacznie, choć z przerażeniem obserwował widowisko, które obłudnicy bez serca uważają za tak piękne. Wśród morderstw oddawano się orgiom, jak podczas zamieszek w Rzymie za Otona i Witeliusza. W dorożkach paradowali „zdobywcy” Bastylii, szczęśliwi pijacy ogłoszeni zwycięzcami w szynkach; ich eskortę stanowiły prostytutki i sankiuloci, którzy zaczynali już rządzić. Przechodnie z czcią strachu odkrywali głowy przed tymi bohaterami, z których kilku wskutek wyczerpania nie przeżyło triumfu. Mnożyły się klucze do Bastylii; rozsyłano je do wszystkich liczących się głupców na cztery strony świata.

Nocą 14 lipca 1789 roku do królewskiej rezydencji w Wersalu dotarły wieści o tragicznych wypadkach na ulicach Paryża. Wówczas to doszło do historycznej wymiany zdań – oburzony król wykrzyknął: C’est une révolte!, na co książę de la Rochefoucauld-Liancourt odparł: Non, Sire, c’est une révolution!

Noc położyła kres krwawemu rozpasaniu. Nazajutrz Paryż obudzi się z ogromnym „kacem moralnym” – trzeba więc tworzyć legendę. Przywódcy lewicy – pisze Pierre Gaxotte – wnet użyli wszelkich środków, ażeby popełnione zbrodnie przedstawić jako czyny bohaterskie i w ten sposób usprawiedliwić podżegaczy. Legenda o Bastylii zrodziła się w cztery godziny po jej zdobyciu. I oto 15 lipca rentierzy paryscy, którzy obudzili się rano zawstydzeni i zaniepokojeni z powodu ustąpienia przez siebie pola mordercom, dowiedzieli się nagle, że nigdy nie było żadnych morderców, że cały naród powstał dla obrony wolności i że zabójstwo de Launay’a i de Flesselles’a stanowiło po prostu wzniosły objaw wszechwładnej sprawiedliwości narodowej.

14 lipca 1789 roku władza we Francji przeszła de facto w ręce terrorystów. Panowie posłowie [do Zgromadzenia Narodowego – przyp. J. W.] deklamowali, a lud działał – zauważa Teodor Jeske-Choiński. Panowie posłowie rozprawiali całymi tygodniami, miesiącami o prawach człowieka i tym podobnych ładnych marzeniach, roztkliwiali się nad dobrocią, szlachetnością pierwotnego człowieka, budowali państwo z frazesów, a lud palił dalej zamki, klasztory, wycinał lasy, rozgrabiał zboże na targach miasta, niszczył wszelką cudzą własność. Zamiast ukarać wichrzycieli, Zgromadzenie Narodowe usiłowało ich przekonać dziecinnymi manifestami (…). A lud, który już polizał cudzej własności i zasmakował w bezkarnej kradzieży – palił, rabował dalej drwiąc sobie z panów posłów.

Żeby nie być gołosłownym i nie polegać wyłącznie na komentarzach historyków, jeszcze raz oddajmy głos Chateaubriandowi: Oto grupa obszarpańców zjawia się u końca ulicy; pośrodku wznoszą się dwie chorągwie, których nie widzimy dobrze z daleka. Kiedy zbliżyli się, ujrzeliśmy zniekształcone głowy o potarganych włosach, które ci poprzednicy Marata nieśli na pikach: były to głowy Foullona i Bertiera [generalnego kontrolera finansów oraz jego zięcia, intendenta Paryża – przyp. J. W.]. Wszyscy odeszli od okien; ja zostałem. Mordercy zatrzymali się przy moim oknie i wznieśli ku mnie piki śpiewając, tańcząc i skacząc, żebym lepiej zobaczył blade wizerunki. Oko jednej z głów, wypłynąwszy z orbity, zsuwało się po ściemniałej twarzy; pika przechodziła przez otwarte usta, zęby wgryzały się w żelazo.

– Zbóje – zawołałem w oburzeniu, którego nie mogłem pohamować – więc tak rozumiecie wolność?

Gdybym miał broń, strzeliłbym do tych nędzników jak do wilków. Z wyciem zaczęli uderzać co sił w bramę, chcąc ją wyważyć i dodać moją głowę do głów ofiar.

Na szczęście oprawcy nie zdołali wtargnąć do środka, jednakże – jak dalej opowiada Chateaubriand – te głowy i inne, które zobaczyłem wkrótce potem, odmieniły moje skłonności polityczne; mam odrazę do uczt kanibalów…

Lewica nieuleczalnie chora

Z napompowanych mitologią lekcji historii w peerelowskiej szkole wynosiło się nieodparte przekonanie, iż proces burzenia Bastylii był błyskawiczny: oto – trawestując słowa Cezara – ruszyli, zdobyli, zburzyli. Tymczasem, choć tłum natychmiast przystąpił do burzenia twierdzy, rozbiórka jej trwała bez mała rok. Większych kamieni z Bastylii użyto między innymi do budowy Mostu Concorde, na mniejszych zaś kierujący rozbiórką majster nazwiskiem Palloy dorobił się majątku, sprzedając je jako souvenirs de la Revolution. W pierwszą rocznicę zdobycia Bastylii w miejscu wyburzonych murów dało się już zorganizować zabawę taneczną, pośród ruin zaś stanęła gilotyna, która w swoisty sposób potwierdziła podrzędność tego miejsca – podczas Wielkiego Terroru stracono tam zaledwie siedemdziesiąt trzy osoby!

Tak oto w rzeczywistości wyglądało zarówno „zdobycie” Bastylii, jak i późniejsze, nie mniej „bohaterskie” wyczyny „uciemiężonego ludu”. Warto pamiętać o tym nie tylko w lipcu, ale przez cały rok, gdyż mając w pamięci zmitologizowane wydarzenia sprzed dwu wieków łatwiej odnieść się do mitów tworzonych współcześnie. Lewica bowiem nigdy nie zrezygnowała – i nie zrezygnuje – z fabrykowania wyssanych z palca historyjek, gdyż niebezpieczna mitomania jest jej nieuleczalną chorobą.

Jerzy Wolak

Źródło: PoloniaChristiana.pl

 
Start Publicystyka Publicystyka Mit Bastylii - studium zbrodni, kłamstwa i manipulacji
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA