n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Suren Vardanian

Dom na polanie


 


-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Sacramentum ordinis
- O święceniach


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1395 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Hetmani

Przemilczana książka „Hetmani” Weyssenhoffa, ukazująca się dopiero po raz drugi w ponad sto lat od swej pierwszej edycji, to już dziesiąta z serii książek Magna carta, zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści. Więcej...

Doskonałe nabożeństwo do Panny Maryi

Staraniem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazał się tradycyjny, klasyczny, nieco uwspółcześniony przekład bestsellera - ponadczasowego dzieła św. Ludwika Marii Grignon de Montfort O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Więcej...

Wyprawa po żonę

"Wyprawa po żonę" Korzeniowskiego, ponownie wydana blisko 160 lat po swej pierwszej edycji, to kolejna pozycja serii Magna carta zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX wieku. Więcej...

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/391645baner_Hetmani.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/410401baner_Traktat_o_doskonalym_nabozenstwie.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/890362baner_Wyprawa_po_zone.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg
 

Wybierajcie życie, abyście żyli PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
wtorek, 02 maja 2017 22:03

Konferencja ks. kard. Roberta Saraha, wygłoszona na zaproszenie Fundacji im. Jérôme’a Lejeune’a 25 marca 2017 roku w kościele Św. Augustyna w Paryżu.

Drodzy Przyjaciele! Nie miałem ani przywileju, ani radości spotkać się z Profesorem Jérôme’em Lejeune’em. Natomiast kilka lat temu, z okazji kongresu zorganizowanego przez francuskie Stowarzyszenie im. Raoula Follereau, ucieszyłem się spotkaniem z Panią Lejeune, obecną tutaj małżonką Profesora. Była tak dobra, że podarowała mi wizerunek Profesora; na jego odwrocie znajdowała się „Modlitwa o uzyskanie łask za wstawiennictwem Sługi Bożego Jérôme’a Lejeune’a”.

Niech mi będzie wolno zacząć tę krótką konferencję od słów Profesora Jérôme’a Lejeune’a: „Aby naprawdę zaatakować Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa, jest tylko jeden sposób – zaatakować synów człowiecznych. Chrześcijaństwo jest jedyną religią, która mówi: ’wzorem dla was jest dziecko’, Dziecko z Betlejem. Kiedy wpoją wam pogardę względem dziecka, nie będzie już chrześcijaństwa w tym kraju”.

Decydująca bitwa

Można powiedzieć, że walka Profesora Jérôme’a Lejeune’a, który za jedyną broń miał prawdę i miłość, walka prowadzona gołymi rękami, wpisuje się w końcową bitwę opisaną w Apokalipsie św. Jana, bitwę między Bogiem i szatanem. Wobec arogancji Goliata finansowych i medialnych potęg, ciężko uzbrojonego i chronionego pancerzem fałszywych pewników i nowych ustaw przeciwko życiu, Kościół katolicki XXI wieku, przynajmniej na Zachodzie, przypomina małą Resztę, o której mówi Pismo Święte. Kościół katolicki, tak jak Dawid, ma bowiem do dyspozycji tylko kamyk Ewangelii Życia i Prawdy, a przecież ugodzi olbrzyma w czoło i powali go na ziemię. Dobrze bowiem wiemy – a całe życie Profesora Lejeune’a daje nam wymowne tego świadectwo – że jest to bitwa bardzo zacięta i zarazem decydująca, która będzie długa i wiąże się z bitwą czasów ostatecznych, opisanych w ostatniej księdze biblijnej. Chodzi bowiem o przetrwanie ludzkości. Piekielny „Smok barwy ognia, mający siedem głów”, prototyp kultury śmierci piętnowanej przez św. Jana Pawła II w jego nauczaniu, staje przed brzemienną Niewiastą, gotów pożreć Dziecię zaraz po narodzeniu, i pożreć również „nas” (por. Ap 12, 4).

Miejmy świadomość, że po raz kolejny, jak to często bywało w jego długiej, dwutysiącletniej historii, Kościół stanowi ostatni szaniec przeciwko barbarzyństwu: to już nie Attyla i jego Hunowie, których św. Genowefa zatrzymała przed Paryżem w roku 451, ani walka papieży XX wieku – od Piusa XI do św. Jana Pawła II – z różnymi totalitaryzmami, które utopiły we krwi Europę i resztę świata. Teraz mamy do czynienia z aseptycznym, straszliwie skutecznym barbarzyństwem w laboratorium. Opinia publiczna praktycznie go nie dostrzega, gdyż jest usypiana przez Goliatów finansowych i medialnych potęg. Tak, jest to walka… na życie i śmierć: gdyby tak nie było, czy władze we Francji usiłowałyby teraz uciszać strony internetowe tzw. pro-life, wymyślając „przestępstwo utrudniania aborcji za pośrednictwem internetu”? Podczas dyskusji nad niedorzecznym projektem ustawy we francuskim parlamencie obrońcy życia zostali poddani słownemu linczowi za to, że ośmielili się przypomnieć, iż aborcja nie jest prawem, ale zbrodnią, największym dramatem naszych czasów…

Apostoł życia

Tytułem wstępu chciałem Państwu przypomnieć faktograficzny i mistyczny kontekst walki o życie prowadzonej przez Profesora Lejeune’a, by wyraźniej ukazać jej głęboki sens w świetle Ewangelii. Przyjrzyjmy się wspólnie jego życiu: można stwierdzić, nie ryzykując błędu, że zamiast popaść w tchórzliwe kompromisy, Profesor Lejeune zrezygnował z zaszczytów i dobrobytu, przyjmując upokorzenie i nawet wygnanie, co najmniej wygnanie wewnętrzne. Jérôme Lejeune wbrew wszystkiemu pozostał wierny Chrystusowi i Ewangelii, dlatego dla każdego z nas stanowi godny podziwu przykład męstwa w wierze i poświęcenia w miłości. Jak bowiem Państwu wiadomo, śmierć „in odium fidei”, w nienawiści do wiary, nie jest udziałem „wielkiego tłumu mężczyzn i kobiet, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i obmyli swoje szaty i wybielili je we Krwi Baranka, i stoją przed Tronem Bożym i przed Barankiem, i służą mu dniem i nocą w Jego Świątyni” z wizji Apokalipsy (por. Ap 7, 9).

Taka śmierć, gdy świadek Chrystusa przelewa krew, nie jest jedyną drogą męczeństwa, gdyż prawdą jest, że życie chrześcijańskiego męczennika to także takie życie, w którym człowiek ofiarowuje Bogu wszystko włącznie ze swoim życiem, swoją rodziną, reputacją i honorem, jeśli zostaną one zdeptane przez pogan; to życie, w którym człowiek wyrzeka się wszystkiego dla Miłości Boga (1). Podczas długiej choroby Profesora Lejeune’a, która przedwcześnie wyrwała go spośród kochających go bliskich, widzieliśmy, jak umiera chrześcijanin u zarania Paschy. Święty Papież Jan Paweł II, wielki przyjaciel Profesora, nie pomylił się w tym względzie, stwierdzając w liście do kardynała Lustigera w Poniedziałek Wielkanocny 1994 roku, nazajutrz po powrocie Pana Lejeune’a do Domu Ojca:

„Zmartwychwstanie Chrystusa stanowi wielkie świadectwo złożone Życiu, które jest silniejsze niż śmierć. Taka śmierć, śmierć Jérôme’a Lejeune’a, składa jeszcze mocniejsze świadectwo Życiu, do którego powołany jest człowiek w Jezusie Chrystusie. Przez całe życie naszego brata Jérôme’a powołanie to było bowiem linią wiodącą… Stajemy wobec śmierci wielkiego chrześcijanina XX wieku, człowieka, dla którego obrona życia stała się apostolatem, i pragniemy dzisiaj dziękować Bogu, Twórcy życia, za wszystko, czym był dla nas Profesor Lejeune, za wszystko, co uczynił, by bronić godności ludzkiego życia i by tę godność wspierać”.

Oblicze Chrystusa

W ramach zawodu lekarza i naukowca, zawodu będącego prawdziwym powołaniem, życie Profesora Lejeune’a dzieliło się między dwie dziedziny, które warto rozróżnić, żeby je lepiej połączyć: z jednej strony działalność naukowa, a zatem przynależność do tego, co zwykło się nazywać „społecznością naukową”, która przecież jeśli go nie odrzuciła, to przynajmniej zmarginalizowała z powodu jego poglądów na kluczową kwestię poszanowania życia, uznanych za nazbyt sztywne czy wręcz skrajne. Z drugiej strony, jego służba przy chorych i ich rodzinach, na czele zespołu, który można nazwać braterskim, a który kierował się jedynie troską o wyleczenie lub przynajmniej o ulżenie cierpieniom fizycznym i duchowym spowodowanym przez chorobę i upośledzenie.

Miłość ożywiająca Profesora Lejeune’a łączyła dwa aspekty jego powołania w służbie choremu; teologalna cnota miłości była traktem królewskim, na który Jérôme Lejeune wszedł odważnie i z determinacją, by utorować sobie przejście wśród ciernistego świata ku kontemplacji Boga żywego, Świętej Trójcy Miłości. Swoją codzienną służbą, pokorną i ufającą w Opatrzność, Profesor Lejeune nadawał określone oblicze miłości Chrystusa, który przyszedł między nas. Prawdą jest, że nikt nie zapomniał jego jasnego, promiennego uśmiechu i błękitnego spojrzenia, pełnego miłości bliźniego, emanującego z duszy, w której Jezus, przyjmowany w eucharystycznej Komunii Świętej, uczynił swe mieszkanie: „Jeśli Mnie kto miłuje – mówi Jezus – będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy” (J 14, 23).

Skoro jest mi dane mówić o życiu duchowym Profesora Lejeune’a, ośmielę się stwierdzić, odwołując się do nauczania Soboru Watykańskiego II o powszechnym powołaniu do świętości (por. Lumen gentium, rozdział 5), a zwłaszcza o szczególnym charakterze świętości wiernych świeckich (2) (por. dekret Apostolicam actuositatem, nr 4), że całe życie tego wielkiego przyjaciela chorych dzieci wspaniale odzwierciedla obecność Pana Jezusa w naszym świecie; jest więc jakby przedłużeniem Wcielenia i życia Syna Bożego na ziemi.

Wyjaśnię to: cóż bardziej namacalnego niż opieka świadczona chorym przez lekarza, chirurga, pielęgniarkę, pomoc medyczną, siostrę miłosierdzia czy brata z zakonu bonifratrów – Profesor Lejeune czynił to przez długie lata – cóż bardziej konkretnego niż codzienna i wytrwała obecność przy rodzinach tych chorych, a także ciężka praca naukowca, gorliwie zwalczającego chorobę jak nieulękły rycerz, przepasany prawdą i dzierżący ognisty miecz Słowa Bożego i nauczania Kościoła Świętego (3), z niezmiernym poszanowaniem praw życia, wpisanych przez Stwórcę w tkanki każdej istoty ludzkiej…?

***

Uobecniając Chrystusa, który uzdrawia ciała i serca, przywraca wzrok niewidomym, umacnia nogi chromych, pozwalając im skakać z radości, Jezusa, który oczyszcza trędowatych, otwiera uszy głuchym i rozwiązuje język niemym (por. Mt 11, 5), który jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, który jest również dobrym Samarytaninem, namaszczającym oliwą Bożej Miłości rany poranionego człowieka (por. Łk 10, 34), życie Profesora Lejeune’a – możemy tak uznać – w czasach Kościoła po Wniebowstąpieniu i Pięćdziesiątnicy, było niejako przedłużeniem Wcielenia Jednorodzonego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, który przyszedł między nas, by nas uzdrowić i zbawić. To właśnie wyraził przyjaciel Jérôme’a Lejeune’a, święty Papież Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice „Redemptor hominis”, gdy podejmując słowa Soboru Watykańskiego II, stwierdził, że Chrystus „przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (nr 8).

W odniesieniu do Profesora Lejeune’a naprawdę można więc mówić o duchowości Wcielenia, która wraz z obroną prawdy o życiu ludzkim i współczuciu stanowi jedną z najważniejszych cech tej świętości; pragnę, by Kościół ją uznał, byśmy mogli korzystać z jego wstawiennictwa i w ten sposób mieli oparcie w walce z obecną degradacją naszego społeczeństwa, przez jego przykład i jego zmagania o życie.

„Fiat” każdego dnia

Pójdźmy dalej i popatrzmy, jak to się stało, że temu człowiekowi czynu, naukowcowi i zarazem poecie, obdarzonemu taką inteligencją, wrażliwością i subtelnością, udało się nie popaść w samozadowolenie czy w pychę. Kiedy bowiem, tak jak on, jesteśmy bez reszty pochłonięci działaniem, grozi nam pokusa, dobrze znana gorliwym misjonarzom Ewangelii: nasza osoba, nasze „ja” buduje swoją wyższość aż po absolut, podstępnie spychając Boga na margines. Sądzę, że Profesor Lejeune został ustrzeżony przed tym niebezpieczeństwem, niewątpliwie dzięki zaciętej niekiedy walce duchowej.

Słowo Maryi wypowiedziane przy Zwiastowaniu stale rozbrzmiewało w jego sercu wierzącego, pokornego sługi Ewangelii i Kościoła: „Fiat!”, tak, „fiat”, to słowo, ta czysta, doskonała i bezwarunkowa odpowiedź Panny Maryi, którą on sam kierował do Boga w każdym dniu swego życia, zwłaszcza wtedy, gdy dostępował łaski przyjmowania swego Pana w Komunii Świętej. Tak jak Najświętsza Maryja Panna, a także jak wielu świętych, którzy – jak wiemy – udzielili odpowiedzi pełnej dziecięcego zawierzenia – za przykładem św. Teresy z Lisieux, św. Joanny d’Arc czy bł. Karola de Foucauld – Jérôme Lejeune „przyzwolił” na działanie Boga.

W katolickiej teologii duchowości „przyzwolenie” oznacza zgodę na związek wolności i łaski, który podnosi człowieka do rangi współpracownika Boga. Dla człowieka ochrzczonego decyzja o oddaniu Chrystusowi kierowania własnym życiem jest bowiem aktem podstawowym; dzięki niemu można uniknąć pułapek pragnienia sławy, zniechęcenia i smutku. W tym celu trzeba jednak zagłębić się w coś, co nazwę „dyskrecją”, czyli w milczenie, będące cechą wielkich kontemplatyków i prawdziwych czcicieli Boga. Owo milczenie jest nie tylko królewskim przedsionkiem, przez który Trójca Przenajświętsza wchodzi w naszą duszę i czyni sobie u nas mieszkanie (por. J 14, 23), by przemieniać nasze codzienne obowiązki w akty miłości. Milczenie jest również „mocą”, stąd tytuł książki, którą wielu z Państwa z pewnością już przeczytało lub którą trzymają teraz Państwo w rękach.

Milczenie, które jest krzykiem

Kiedy Pan Jean-Marie Le Méné, przewodniczący Fundacji Jérôme’a Lejeune’a i zarazem zięć Profesora, oznajmia: „Pod koniec życia utracił wszystko, miał trudności z pracą, nie był już zapraszany na kongresy, a przewidywany do Nagrody Nobla, nigdy jej nie otrzymał”, o czymże mówi, jak nie o milczeniu, które spadło na Profesora Lejeune’a niczym ołowiana pokrywa, gorzki owoc zaślepienia i ludzkiej niegodziwości? Tak, skazano go na milczenie, ale to milczenie bynajmniej go nie przytłoczyło i stało się prawdziwą bliskością z Bogiem, „mocą”, mocą świadectwa, męczeństwa, mocą świętości. Milczenie Profesora Lejeune’a było bowiem milczeniem Jezusa podczas Jego Męki w obliczu oskarżycieli.

Popatrzymy na postawę Pana Jezusa w Ewangeliach: najpierw, jak nam mówi św. Mateusz, Jezus stanął przed arcykapłanami i Sanhedrynem; szukali oni fałszywego świadectwa, żeby doprowadzić do skazania Go na śmierć. Jak mówi ewangelista: „Lecz nie znaleźli, chociaż występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęło dwóch, mówiąc: ’On powiedział: ‘Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować’’. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: ’Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko tobie?’”. Jesus autem tacebat, stwierdza Ewangelia: „Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: ’Zaklinam cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?’. Jezus mu odpowiedział: ’Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich’. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: ’Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Jak wam się zdaje?’. Oni odpowiedzieli: ’Winien jest śmierci’” (Mt 26, 60-66).

Następnie, według św. Łukasza Ewangelisty, Jezus stanął przed Herodem, który długo zadawał Mu pytania, ale Jezus nie odpowiedział ani słowem. W końcu Herod z pogardą odział Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata (por. Łk 23, 8-11). Święty Jan informuje nas, że wtedy z kolei prokurator wypytywał Go o tożsamość, a Jezus oznajmił: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18, 37). Potem zamilkł.

Krzyż najsłabszych

Jak piszę w książce „Moc milczenia”, wiemy, że w dzisiejszym świecie „człowiek, który mówi, jest celebrowany, a człowiek milczący jest biednym żebrakiem, na którego nie warto nawet podnosić wzroku” (nr 30). Tak jak Jezus, który żebrał o Miłość u grzesznej, głuchej i ślepej ludzkości – kilka godzin później Pan wołał: „Pragnę” na Krzyżu chwalebnym – tak Profesor Lejeune swoim milczeniem błagał o współczucie swoich współczesnych dla najsłabszych, dla tych chorych dzieci, których głosem stał się on, skazany na milczenie.

Szczególnie pamiętał o dziesięcioletnim dziecku z trisomią, które podczas konsultacji rzuciło mu się w ramiona z krzykiem: „Chcą nas zabić! Musisz nas chronić, bo my jesteśmy zbyt słabi, nie zdołamy się obronić!”. Serce Profesora, który sam był skazany na milczenie, krwawiło… W książce „Moc milczenia” pozwalam sobie na stwierdzenie, że „w najbardziej przełomowym momencie życia, gdy dobiegające zewsząd wycie zasypywało Go wszelkiego rodzaju kłamstwami i oszczerstwami, gdy Piłat Go zapytał: ’Nic nie odpowiadasz?’, Jezus wolał milczeć” (nr 141). „Milcząc, Jezus chce pokazać, że gardzi kłamstwami, On, prawda, światłość i jedyna droga prowadząca do Życia. Jego sprawa nie potrzebuje obrony. Prawdy i światła nie trzeba bronić: ich blask wystarczy im za obronę” (nr 197). Piłat ze swej strony „nie rozumiał przyczyny tak niezwykłego milczenia. Stał wobec milczenia Boga, pośród wrzasków ludzi, upojonych bezrozumną nienawiścią!” (nr 197). Tak, co jeszcze mógł odpowiedzieć Profesor Lejeune na inwektywy, jakie całkiem niedawno słyszeliśmy z ust ministra: „Kobieta dokonująca aborcji nie przerywa życia”, a także: „Aborcja jest prawem kobiety”?

W tym miejscu naszych rozważań pozwólcie mi na pewną analogię: gdy nasi bracia chrześcijanie, którzy cierpią teraz prześladowania, są przez swoich oprawców aresztowani i wtrącani do więzień, mogą im pokazać zapisany na swym ciele znak będący wyznaniem ich wiary ludzi ochrzczonych, w razie gdyby, jak mówią, pod wpływem tortur ulegli pokusie zaparcia się Chrystusa. Kiedy bowiem tylu nam współczesnych tu, na dekadenckim Zachodzie, pod wpływem przelotnej i kosztownej mody oddaje się dziwacznej praktyce tatuażu, ci chrześcijanie stale są gotowi pokazywać przed Kajfaszami i Piłatami naszych czasów niezatarty Krzyż wytatuowany na nadgarstku, milczące świadectwo swego zjednoczenia z Jezusem aż po śmierć. Jak mówią, „przynajmniej ten znak przezwycięży moją ewentualną słabość wobec lęku przed śmiercią”.

Tak samo było z Profesorem Lejeune’em: krzyż wytatuowany na nadgarstku był jego pogodnym stwierdzeniem, że – jak mówił – „miarą godności danej cywilizacji jest szacunek, jakim otacza ona najsłabszych swoich członków”. To wspaniałe i prawdziwe stwierdzenie potwierdzał postawą w codziennym życiu: cierpliwie, pokornie, z miłością i nieskończonym szacunkiem przyjmował bowiem wszystkich pacjentów przychodzących do szpitala na konsultacje, a zwłaszcza najbiedniejszych, gdyż wiedział, że jego obowiązkiem, misją jest staranie o wyleczenie chorego oraz miłowanie go; ta forma miłości stała się u niego heroizmem. W pełni był męczennikiem życia i prawdy, także w swym milczeniu, które nie było bynajmniej przejawem słabości, lecz stanowiło siłę władną obalać góry egoizmu i obojętności.

Jego życie wyraźnie pokazuje, że – jak piszę w książce „Moc milczenia” – „Dzisiaj milczenie chrześcijańskich męczenników, mordowanych przez nieprzyjaciół Chrystusa, naśladuje i przedłuża milczenie Syna Bożego. Męczennicy pierwszych wieków, tak jak męczennicy naszych smutnych czasów, wszyscy pokazali tę samą milczącą godność. Milczenie staje się wówczas jedynym słowem, jedynym świadectwem, ostatnim testamentem. Krew męczenników jest zasiewem, krzykiem i milczącą modlitwą, która wznosi się ku Bogu” (nr 198).

***

Drodzy Przyjaciele, dzisiaj nikt nie może okazać się nieczuły i obojętny wobec naglącego obowiązku obrony dzieci nienarodzonych. Ponad moralnym aspektem, który zabrania nam szkodzić jakiemukolwiek życiu ludzkiemu, zwłaszcza gdy jest ono niewinne i bezbronne, ochrona embrionu jest warunkiem sine qua non, by wydobyć całą cywilizację z barbarzyństwa i zapewnić ludzkości przyszłość. Najbardziej niesamowitym klinicznym objawem, pokazującym, że zmierzamy do przepaści i bezdennej otchłani, jest dramatyczna potęga odrzucenia życia. Człowiek w społeczeństwie konsumpcyjnym staje się coraz bardziej nieczuły na święty szacunek dla życia ludzkiego. Już nie rozumie, że osoba ludzka może być absolutem, którym nie mamy prawa manipulować tak, jak nam się podoba.

Gdyby Profesor Lejeune żył jeszcze na tym świecie, wciąż broniłby nienaruszalnej godności osoby ludzkiej, tak jak stale to czynił. Przeciwstawiałby się więc fałszywemu i skandalicznemu „małżeństwu” homoseksualnemu, szaleństwom, jakimi są PMA [medycznie wspomagana prokreacja] i GPA [kontrakty z tzw. matkami surogatkami], i z niespożytą energią zwalczałby obłędną i śmiercionośną teorię tzw. gender. Profesor Lejeune widział zresztą i rozumiał konsekwencje legalizacji aborcji w 1975 roku. Z czasem aborcja stała się zresztą „pseudoprawem kobiety”, toteż Profesor już drżał w obawie o los „swoich” dzieci z trisomią, które faktycznie są dzisiaj eksterminowane, jak bowiem Państwu wiadomo – a władze uznają za nieszczęsne zwycięstwo – 96 proc. spośród nich jest skazywanych na śmierć przez aborcję. To straszne, zbrodnicze i świętokradzkie!

Aberracje nauki

Jérôme Lejeune, wybitny genetyk, rozumiał również, do jakich prometejskich aberracji doprowadzą nas wszelkie manipulacje genetyczne, poczynając od badań nad embrionami, „a priori” zagrożonymi zniszczeniem, gdyż nowa ustawa, przegłosowana 6 maja 2013 roku przy niemal powszechnej obojętności, otwarcie dopuszcza badania nad embrionem i praktycznie już nie stawia granic niszczeniu embrionów tzw. nadliczbowych, podczas gdy poprzednia ustawa z 6 sierpnia 2004 roku jeszcze przewidywała system zakazów z wyjątkami dopuszczonymi przez Agencję Biomedyczną… nie mówiąc już o transhumanizmie, który jest przerażający: jak daleko zajdziemy w tym wyścigu do piekła?

Transhumanizm oznacza bowiem, że „poszerzenie człowieczeństwa” będzie triumfem eugenizmu i selekcji najlepszego materiału genetycznego ze wszystkich istot, by utworzyć idealnego nadczłowieka. Dzięki naukom technologicznym transhumanizm ziści prometejskie marzenie nazizmu. Czy tak jak w nazizmie pojawi się rasa panów? Jeśli tak, to według jakich kryteriów? Co w takim przypadku będzie z „podludźmi”, według terminologii nazistowskiej, których pracę zastąpią roboty? Te pytania przerażają i mrożą krew w żyłach.

Najbardziej bezbronni

Odmowa przyjęcia i pozostawienia przy życiu tych, którzy przeszkadzają, a więc nie tylko dziecka poczętego i „niechcianego”, jak w kółko powtarzają zwolennicy aborcji, lecz także osoby upośledzonej, chorego w terminalnym stadium choroby, osoby w podeszłym wieku, która stała się niepełnosprawna, ta odmowa objawia głęboką nieznajomość wartości każdego życia ludzkiego, stworzonego, a zatem chcianego przez Boga.

W encyklice „Evangelium vitae” święty Papież Jan Paweł II stwierdza, że „stoimy tu wobec rzeczywistości […], którą można uznać za prawdziwą strukturę grzechu: jej cechą charakterystyczną jest ekspansja kultury antysolidarystycznej, przybierającej w wielu wypadkach formę autentycznej ’kultury śmierci’. […] Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób swoisty ’spisek przeciw życiu’” (nr 12).

A Papież Franciszek bez ogródek, jak to ma w zwyczaju, wprost mówi o „kulturze odpadów”: „Niestety, przedmiotem odrzucania nie są tylko pokarm czy dobra zbywające, ale często same istoty ludzkie, które są ’odrzucane’, jakby były ’rzeczami niepotrzebnymi’”. I dodaje: „Zgrozę budzi sama myśl, że są dzieci, które nigdy nie będą mogły zobaczyć światła – ofiary aborcji” (4). W adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” („Radość Ewangelii”) z 24 listopada 2013 roku Ojciec Święty stwierdza, że: „Pośród tych ubogich, o których Kościół chce troszczyć się z upodobaniem, są również dzieci mające się narodzić; są one najbardziej bezbronne i niewinne ze wszystkich, a dzisiaj chce się je pozbawić ludzkiej godności, aby robić z nimi to, co się chce, pozbawiając je życia i ustanawiając prawa, by nikt nie mógł temu przeszkodzić. Aby lekceważąco ośmieszyć podejmowaną przez Kościół obronę życia nienarodzonych, często przedstawia się jego postawę jako coś ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego. A przecież obrona rodzącego się życia jest ściśle związana z obroną jakiegokolwiek prawa człowieka. Zakłada ona przekonanie, że każda ludzka istota jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swego rozwoju” (nr 213). Papież Franciszek wzywa nas w ten sposób do powszechnej mobilizacji w obronie życia: kiedy mówi o Kościele, który jest jak lazaret czy „szpital polowy” po bitwie, ma na myśli przede wszystkim bitwę o przetrwanie ludzkości, straszliwie zranionej na ciele i na duszy; u jej wezgłowia trwa Matka Kościół.

Życie – dar od Boga

Profesor Lejeune, bardziej niż jakikolwiek inny lekarz, przyjmował w swoim „szpitalu polowym”, w szpitalu im. Neckera dla chorych dzieci, takich jak to cytowane przeze mnie, dziesięcioletnie dziecko, zranionych przez życie, którzy przychodzili z rodzicami szukać pociechy i odwagi, by iść do przodu i jeszcze mieć nadzieję; szpital im. Neckera, ten współczesny „lazaret”, nadal jest wspaniałym dziełem miłości i współczucia. Profesor Lejeune umiał zalewać oliwą miłosierdzia i winem prawdy, która wyzwala (5) (por. Łk 10, 34), rany tej części ludzkości, bezbronnej i ignorowanej przez możnych tego świata, w owym szpitalu, „przytułku”, będącym także „gospodą” z przypowieści o dobrym Samarytaninie; wiemy, że gospoda jest tutaj alegorią Kościoła, naszej Matki.

Korzystam z tej okazji, by pozdrowić i podziękować wszystkim stowarzyszeniom, które cierpliwie i wbrew wszystkiemu działają, aby życie było krzewione i chronione, tak samo jak rodzina, która jest sanktuarium życia. Życie jest darem od Boga, darem, który Bóg powierzył rodzinie. A zatem to właśnie w rodzinie życie znajduje swe źródło, znajduje środowisko, które odpowiada zarówno jego godności, jak i przeznaczeniu. Stąd świętość życia i szacunek, na jaki ono zasługuje, dwa imperatywy, które każde prawodawstwo godne tego miana musi uznać i wspierać, także tutaj, we Francji, która jest najstarszą Córą Kościoła. Ponieważ w życiu każdej osoby ludzkiej, nawet najsłabszej i najbardziej poranionej, obraz Boga jaśnieje i objawia się w całej pełni wraz z przyjściem i z Wcieleniem Jezusa, Syna Boga Zbawiciela. Odtąd każdy człowiek jest powołany do pełni życia, które sięga znacznie dalej niż wymiary jego ziemskiej egzystencji, gdyż jest udziałem w życiu samego Boga. Takie przekonanie żywił Profesor Lejeune i takie jest dzisiaj niezachwiane przekonanie Fundacji, która nosi jego imię.

Kochaj bliźniego

Na zakończenie chciałbym przekazać Państwu do rozważania jasną refleksję Profesora Jérôme Lejeune’a, będącego wzorem lekarza – naukowca genetyka i praktyka – który nie bał się mówić prawdy w porę i nie w porę (6):

„Nie ma człowieka przez duże C. Są ludzie, osoby i każda z nich zasługuje na szacunek. Jeśli każdy chce uronić łzę nad kondycją Człowieka, jeśli wielkie umysły pysznią się wielkimi wzlotami, mówiąc o prawach Człowieka, to niewiele się troszczą o każdego człowieka, chyba że kierują się podstawowym prawem miłości – to słowo jest w dzisiejszych czasach bardzo zniesławiane, a przecież nie można go zastąpić żadnym innym, gdyż miłość obejmuje wszystkich i każdego, a nade wszystko tego, kto właśnie znajduje się obok nas, ’bliźniego’, jak nam mówią nasze katechizmy”.

Kard. Robert Sarah

(1) Świętej Teresie od Dzieciątka Jezus, Doktorowi Kościoła, zawdzięczamy wezwanie do złożenia ofiary z siebie Miłości miłosiernej zamiast męczeństwa; to właśnie ją na początku XX wieku święty Papież Pius X nazwał „największą świętą współczesności”. W jednym z listów do ks. Bellière’a Teresa rzeczywiście pisze o „męczeństwie serca”, które jest nie mniej płodne niż „przelanie krwi”. W Akcie ofiarowania się Miłości miłosiernej woła: „Pragnąc, aby całe moje życie było aktem doskonałej Miłości, poświęcam siebie na ofiarę całopalną Twojej Miłosiernej Miłości, błagając, byś mnie wyniszczał nieustannie, przelewając w mą duszę strumienie nieskończonej czułości, ukryte w Tobie, bym w ten sposób, o mój Boże, stała się Męczennicą Twej Miłości!” (tłum. Karmelitanki Bose, w: Pisma mniejsze, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2004, s. 215).

(2) Dekret o apostolstwie świeckich „Apostolicam actuositatem” podkreśla, że „owocność apostolstwa świeckich zależy od ich żywotnego zjednoczenia z Chrystusem” (nr 4).

(3) Zgodnie ze Słowem Bożym u św. Pawła, który opisuje duchowe wyposażenie człowieka ochrzczonego: „Stańcie więc [do walki], przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest Słowo Boże” (Ef 6, 14-17).

(4) Papież Franciszek, Przemówienie do korpusu dyplomatycznego, 13 stycznia 2014, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 2/2014, s. 18.

(5) „Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: ’Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli’” (J 8, 31-32).

(6) „Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością w każdym nauczaniu. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie! Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4, 2-8).

Tłumaczenie: Agnieszka Kuryś.

Źródło: Nasz Dziennik 

 
Start Kompendium Kompendium Wybierajcie życie, abyście żyli
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA