n_ciekawestrony.jpg

Kto najgorszy w rządzie?
 

 -   I L U S T R A C J E   - 


Wojciech Wejner

Dzieci pana majstra



-  M A G I S T E R I U M  -


Pius XII

Optatissima pax - O pokoju


 

Naszą witrynę przegląda teraz 1454 gości 
Ilość odsłon od 7 XI 2008 r. .
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Pójdźmy za Nim!

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się wyjątkowa książeczka - wizytówka serii Magna carta. To niemal zapomniana - niewygodna, bo katolicka - wiecznie aktualna nowela Henryka Sienkiewicza zatytułowana "Pójdźmy za Nim!". Więcej...

Katechizm św. Piusa X

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować nowe wydanie (4 kolory okładki do wyboru!) wybitnego dzieła świętego papieża - Piusa X - ponadczasowego i ortodoksyjnego katechizmu dla osób dorosłych i młodzieży. Więcej...

Cesarski odstępca

Staraniem WDS ukazała się kolejna książka Louisa de Wohla – już piętnasta! – „Cesarski odstępca” goszcząca – niejako w drodze wyjątku – w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 1

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Listy z podróży do Ameryki, t. 2

"Listy z podróży do Ameryki" Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to ósma z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

O mitrę hospodarską

"O mitrę hospodarską" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to siódma z nowej serii - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Posłaniec Króla

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu ukazała się długo oczekiwana książka Louisa de Wohla (już czternasta!) "Posłaniec Króla" goszcząca w arcyciekawej serii brawurowych powieści historycznych o przygodach najwspanialszych świętych. Więcej...

Tiara i korona, t. 1

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Tiara i korona, t. 2

"Tiara i korona" Jeske-Choińskiego, ponownie wydana w ponad wiek od pierwszej edycji, to szósta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 1

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Rodzina Połanieckich, t. 2

"Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza, ponownie wydana w stulecie śmierci autora, to piąta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i początku XX. Więcej...

Matka Boża i Jej rodzina

Nakładem WDS ukazała się książka z godnymi uwagi wywiadami z szesnastoma rozmówcami oraz artykułami autorstwa Kajetana Rajskiego o Najświętszej Maryi Pannie, Jej świętach i kulcie oraz Jej bliższej i dalszej rodzinie, a także o siedmiu szkaplerzach. Więcej...

Błogosławieni i słudzy Boży

Nakładem WDS ukazała się książka z pasjonującymi wywiadami o dwunastu błogosławionych i sześciu sługach Bożych przeprowadzonymi przez Kajetana Rajskiego z dziewiętnastoma rozmówcami, zwierająca także teksty o niezwykłym dziedzictwie czterech świętych. Więcej...

Bez dogmatu

"Bez dogmatu" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to czwarta z nowej serii książek – Magna carta – zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Puszcza

Powieść "Puszcza" Józefa Weyssenhoffa, ponownie wydana wiek po pierwszej edycji, to trzecia z serii książek Magna carta zawierającej wielkie i ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Wiry

"Wiry" Henryka Sienkiewicza (1846–1916), ponownie wydane w stulecie śmierci autora, to druga z nowej serii książek - Magna carta - zawierającej wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Na polu chwały

"Na polu chwały" Henryka Sienkiewicza, ponownie wydane w stulecie śmierci autora, otwiera nową serię książek - Magna carta - zawierającą wielkie, ważne karty naszej rodzimej literatury, wybitne polskie powieści pisane w wieku XIX i na początku XX. Więcej...

Prawdziwy męczennik

Spod pióra Kajetana Rajskiego, młodego katolickiego pisarza z Krakowa, mającego na swym koncie już dwadzieścia pozycji książkowych, nie licząc poczytnych artykułów i wywiadów, wychodzi kolejne dzieło: dwutomowa refleksja o świętych, wydana przez WDS. Więcej...

Śmierć i sąd

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Niebo i piekło

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Koniec świata

Lektura tych książek – wydanych ponownie po ponad pół wieku przez WDS – jest niezwykle ważna dla każdego. Seria „Eschatologia” ks. Marcina Ziółkowskiego dotyka bowiem spraw ostatecznych, takich jak: śmierć i sąd, niebo i piekło, oraz koniec świata. Więcej...

Tylko Kościół. Apologetyka

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu ma zaszczyt i przyjemność zaprezentować w stulecie śmierci autora pierwsze polskie tłumaczenie książki „Tylko Kościół. Apologetyka” dobitnie dowodzącej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Więcej...

http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/432152baner_Pojdzmy_za_Nim.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/229445baner_Pius_X.JPG http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657702baner_RCesarski.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587604baner_Listy_1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/329658baner_Listy_2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/830971baner_MitreHospodarska.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811784baner_poslaniec_krola.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631027baner_TiaraiKorona1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/235694baner_TiaraiKorona2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/669600baner_RPolanieckich2.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/244631baner_RPolanieckich1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/957404baner_MB_i_jaj_rodzina_czyli_kto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/589607baner_SiBczylikto.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/206161baner_Bez_dogmatu.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/379606baner_Puszcza.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/635690baner_Wiry.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/945785baner_Na_polu_chwaly.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/711253banerPrawdziwyMezczyzna1.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/689327baner_Smierc_i_sad.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/471952baner_Niebo_i_pieklo.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/330416baner_KoniecSwiata.jpg http://rodzinakatolicka.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/661023baner_Tylko_Kosciol.jpg
 

Katolicyzm tradycyjny kontra katolicyzm konserwatywny PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 18 sierpnia 2014 21:27

W 1996 roku grupa przyjaciół poszła na obiad przy Kolegium Czeskim w Rzymie. Jeden z kapłanów, sprawujący Mszę według nowego rytu, został wprawiony w zdumienie. Napisał on artykuł, w którym omówił pewne aspekty reformy liturgicznej. Jego zakłopotanie wynikło z faktu, iż, czego nie potrafił zrozumieć, jego artykuł został zaatakowany przez tradycjonalistów.

Tradycjonalistyczny seminarzysta powiedział mu:  "Zgadzamy się, że trzeba coś zrobić z liturgią, ale nie zgadzamy się w kwestii tego, co powinno być zrobione". Tradycjonaliści i neokonserwatyści często stanowią dla siebie zagadkę, czego przyczyną jest relacja, jaką te nurty mają względem tradycji kościelnej.

Pojęcie "tradycjonalizmu" ma dwa różne znaczenia. Pierwszym jest potępiona przez Kościół herezja, umniejszająca wartość ludzkiego poznania, i traktująca ludzką tradycję jako jedyny pewnik dla poznania prawdy i zyskania pewności. Zaprzecza ona możliwości rozumowego poznania prawdy, a w efekcie twierdzi, że prawda może być pozyskana wyłącznie poprzez tradycję. Jest to podejście odmienne od obecnego ruchu w Kościele, który jasno uznaje zdolność rozumu do poznania prawdy, ale który też widzi dobro tradycji Kościoła, i chciałby widzieć ją przywróconą.

Z drugiej strony pojęcie "neokonserwatysty" odnosi się do tych, którzy są uważani za bardziej konserwatywnych członków Kościoła. Częściej niż rzadziej zajmują oni ortodoksyjne pozycje, ale nie utrzymują, iż jest ściśle koniecznym ponowne połączenie z kościelną tradycją. Użycie przedrostka "neo" wskazuje na to, że nie są oni tacy, jak konserwatyści we władzach Kościoła tuż przed, w trakcie i po Soborze Watykańskim II. Obecni konserwatyści, a więc neokonserwatyści, różnią się o tyle, iż  dawniej konserwatyści usiłowali zachować istniejące tradycje kościelne, które zostały ostatecznie zagubione. 

Oczywiście, wszystkie te etykiety są w pewnym stopniu nieadekwatne, ale odkąd są stosowane w obecnym klimacie kościelnym, będziemy je tu używać aby zaznaczyć pewne teologiczne i filozoficzne stanowiska. Trzeba jednakże zaznaczyć, że pojęcie "liberalny" jest często mylące. Wielu "liberałów" jest w rzeczywistości nieortodoksyjnymi. Nie wierzą, w to co wierzy Kościół. Uzasadnione jest bycie liberałem tylko i wyłącznie przy utrzymaniu całego autentycznego nauczania Kościoła, przy luźniejszej postawie w kwestiach dyscypliny czy przepisów. Często jednak liberalizm jest po prostu określeniem nieortodoksji.

W klasycznych teologicznych instrukcjach, podręcznikach i katechizmach, słowo "tradycja" otrzymywało dwa znaczenia. Pierwsze pochodziło od łacińskiego "tradere" - "przekazać". W tym ujęciu, tradycja oznacza wszystko co jest przekazywane z jednego pokolenia, na następne. Obejmuje to wszystkie boskie prawdy, w tym Pismo Święte, które Kościół przekazuje kolejnym pokoleniom.

Drugie, bardziej ograniczone znaczenie tradycji, odnosi się podwójnego podziału w obrębie tego, co zostało przekazane, ale nie zapisane. W tym przypadku, Pismo Święte jest różne względem tradycji, gdzie tradycja, w ściślejszym znaczeniu, odnosi się to tych nienapisanych rzeczy, które zostały przekazane. Tradycja w ów zawężonym znaczeniu jest wtedy podzielona na boską tradycją, i tradycję kościelną. Dalej tradycja boska dzieli się na otrzymaną bezpośrednio od naszego Pana, gdy przebywał On na ziemi, i tradycję apostolską - przekazaną poprzez Apostołów, z inspiracji Ducha Świętego.

Boska tradycja to Tradycja stanowiąca jedno ze źródeł Objawienia, jest źródłem naszej wiedzy dotyczącej rzeczy, które Bóg objawił człowiekowi. Oznacza to, że tradycja boska jest nieodłączną częścią Depozytu Wiary, który zawiera wszystkie objawione w boski sposób prawdy konieczne do zbawienia, i przekazane przez Kościół w nieprzerwanej tradycji. Od kiedy jest ona nieodłączną częścią depozytu Wiary, tradycja ta jest Tradycją, której głównymi przykładami są Magisterium Kościoła i sakramenty, ustanowione przez Jezusa Chrystusa oraz przekazywane nam aż do końca świata.

Tradycja kościelna obejmuje wszystkie rzeczy, które nie zawierają się w Depozycie Wiary, ale które są dziedzictwem i owocem pracy minionych pokoleń, łaskawie przekazanym poprzez Kościół, dla ich dobra - pokoleniom następnym. Tradycja kościelna nie należy do Depozytu Wiary, a jej przykładami są dyscyplina ustalona w prawie kanonicznym, lub też zwyczajne, nie nieomylne nauczanie Kościoła. Zawierają się w tym rzeczy takie jak adhortacje i encykliki w których nie skorzystano z nieomylności papieskiej, tak jak gdy na przykład papież Leon XIII w encyklice "Immortale Dei" dowodzi, iż Kościół jest społeczeństwem doskonałym. 

Ponieważ to sam Bóg powierzył Depozyt Wiary Kościołowi katolickiemu, Kościół katolicki jest w swej istocie tradycyjny. Odkąd wszyscy ludzie ze swej natury pożądają wiedzy, Kościół może pomóc tylko poprzez rozwój kościelnej tradycji. Otrzymując Depozyt Wiary, człowiek w sposób naturalny zaczął go rozważać, co zaowocowało jego lepszym zrozumieniem. To zrozumienie zostało następnie przekazane. A to oznacza także, iż sam Kościół przekazał ocenę Depozytu w swoim nauczaniu, i nauczanie to stało się częścią kościelnej tradycji. Tak więc tradycja kościelna formowała się z biegiem czasu, poprzez dwadzieścia wieków życia Kościoła. To także jest przyczyną, dla której trzeba rozróżnić pomiędzy tym, co zawiera się w Depozycie, a co jego częścią nie jest. Czasami Kościół przekazuje ocenę Depozytu Wiary, aby dla dobra Kościoła  jaśniej przedstawić zawartą w nim naukę, jak miało to np. miejsce gdy Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Inne akty Magisterium są luźno związane z Depozytem Wiary, i niekoniecznie do niego bezpośrednio nawiązują, ale mogą się w jakiś sposób z nim łączyć. Odnosi się to zarówno do zwykłego nauczania Kościoła, jak i kwestii związanych z dyscypliną. W każdym bądź razie więcej rzeczy zawiera się w tradycji kościelnej, niż w samym tylko nauczaniu Magisterium.

Z historycznego punktu widzenia, tradycja kościelna rozwijała się według dwóch zasad:

Pierwszą był sam Depozyt Wiary. Katolicy wykorzystywali nauczanie zawarte w Depozycie Wiary do rozwoju szkół duchowości, kościelnej dyscypliny i prawodawstwa, tak samo jak wszystkich innych rzeczy związanych z kościelną tradycją. Ponieważ nauczanie Chrystusa musi rządzić życiem Kościoła, było koniecznym, aby każda prawdziwa część kościelnej tradycji (np. prawo kanoniczne) była zgodna z tym nauczaniem. Wszystko co było niezgodne z nauczaniem zawartym z Depozycie Wiary sprowadzało na Kościół wielkie nieszczęścia, ale z biegiem czasu zostało wyplenione z jego życia. Mamy tu na myśli tych, którzy rozwinęli własne nauczanie (herezje), duchowość i zwyczaje, będące zaprzeczeniem nauczania Kościoła.

Druga zasadą była natura człowieka. Samo Pismo Święte mówi bardzo wiele o człowieku i w miarę jak systemy filozoficzne rozwijały rozumienie ludzkiej natury, zwłaszcza w okresie średniowiecza, tradycja kościelna bazowała na znajomości tej natury. Dodatkowo wiedziano, iż to była skażona natura, dotknięta grzechem pierworodnym, tak więc tradycja była stworzona aby wspomóc człowieka w jego kondycji. I tak na przykład, wiele szkół duchowości i reguły zgromadzeń zakonnych były tworzone z myślą o pomocy człowiekowi w pokonaniu jego skłonności do samowoli i zmysłowości, w celu jego skierowania ku ideałom nauczanym w Depozycie Wiary. Tworzącymi tradycję byli często święci, prowadzeni i wspomagani boską pomocą w ustanawianiu pewnych obyczajów czy innych elementów tradycji przekazanych następnym pokoleniom. Tradycja stała się formą wspaniałej spuścizny i dziedzictwa wszystkich katolików.

W miarę rozwoju modernistycznego kryzysu, pod wpływem nowoczesnej filozofii, tradycja zaczęła się z kilku powodów rozpadać. Pierwszym była zmiana spojrzenia na ludzką naturę. Wraz z atakiem racjonalizmu, następnie empiryzmu, a potem kantyzmu i innych nowinek odnoszących się do ludzkiej natury, tomistyczna, a więc realistyczna wizja człowieka została wyparta. Na początku doszło do tego poza Kościołem, w którym była ona utrzymywana w stanie nienaruszonym za sprawą nauczania, prezentującego właściwy obraz człowieka. Nie posiadający intelektualnego dziedzictwa protestanci szybko ulegli wpływom nowoczesnych filozofii. Wraz z rozprzestrzenieniem się w Kościele modernistycznego kryzysu oraz wzrostem ciekawości i fascynacji nowoczesną filozofią, wizja człowieka jaką posiadali katolicy zaczęła ulegać zmianie w drugiej połowie XIX, i podczas XX wieku.

Racjonalizm zmienił też spojrzenie człowieka na Objawienie. Ponieważ racjonaliści nie wierzą, iż można poprzez zmysły dojść to prawdziwego poznania intelektualnego, poznanie przez zmysły było systematycznie ignorowane, lub odrzucane. Objawienie będąc czymś, co zaistniało w rzeczywistości zmysłowej, stało się przedmiotem bezpośredniego ataku. Ponadto, będąc w sytuacji odcięcia od rzeczywistości, jest się zamkniętym we wnętrzu samego siebie, tak więc to co jest częścią osobistego doświadczenia, staje się najważniejsze. Po Kartezjuszu przyszedł Spinoza, który regularnie atakował prawdziwość ustnej tradycji odnoszącej się do Pisma Świętego, i poprzez swoją filozofię zaczął zmieniać ludzkie spojrzenie na świat. W miarę rozwoju empiryzmu, obraz człowieka jako prostej istoty materialnej prowadził do utrwalenia rozumienia człowieka w "teraz", albo zawsze w teraźniejszości. Ponieważ człowiek w ujęciu empirystów jest pojmowany poprzez doznania i uczucia, pojawił się brak zainteresowania przeszłością, która (tak jak przyszłość) nie może być odczuwana, i nie może zaspokoić naszych zmysłowych pragnień. Z przyjściem Hegla, który utrzymywał, że istnieje tylko jedna rzecz w stanie ciągłej zmiany, położono fundament pod nieufność względem tradycji, i absolutny brak zainteresowania nią. Wraz z połączeniem heglowskiej dialektyki ze sceptycyzmem Spinozy względem pochodzenia Pisma Świętego, przeszłość (ze wszystkimi formami tradycji) stała się niemodna i przestarzała, a tradycji przestano wierzyć. W konsekwencji, chcący przekazywać nauki religijne mające swe podstawy w tradycji i historii, stali się podejrzani.

W tym samym czasie, gdy upadło intelektualne wsparcie dla tradycji, pod naporem współczesnej filozofii w umysłach intelektualistów rozwinął się immanentyzm. Immanentyzm to filozofia głosząca, iż wszystko co  ważne zawarte jest w jednostce, a jednostka staje się miarą według której dokonuje się oceny. Według immanentyzmu świat zewnętrzny nie jest ważny, z wyjątkiem gdy jest on przedłużeniem wyrażania się nas samych. Naprawdę jest ważne to co w nas. Immanentyzm wyszedł z wielu źródeł, z których trzy odgrywają szczególne znaczenie:

Pierwszym był Kant, który poprzez stworzoną na gruncie kartezjańskiego i empirycznego sceptycyzmu względem zmysłów epistemologię, pozostawił człowieka zamkniętym w jego umyśle. To oznaczało, że wszystko znajdowało się w jednostce lub w jej umyśle, w konsekwencji ludzkie doświadczenia były immanentne - pozostające wewnątrz niego.

Drugim źródłem immanentyzmu było umiejscowienie doświadczenia teologicznego w obrębie emocji. Zostało to rozwinięte przez Friedricha Scheiermachera. Religia dla niego była po pierwsze wyrażeniem pobożności, a tą można było znaleźć tylko wśród emocji. Religia nie mogła być zaspokojona metafizycznymi rozprawami i analizami - czyli poprzez racjonalne podejście - ale raczej musiała być czymś emocjonalnym.  Od momentu spojrzenia na pobożność i doświadczenie religijne jako coś istniejącego w obrębie jednostki, poprowadziło to ku immanentyzacji religii. Często możemy dostrzec tę immanentyzację dzisiaj; ludzie oczekują liturgii dostosowanej do ich stanów emocjonalnych, zamiast dostosowania siebie do obiektywnego kultu, który z kolei kieruje się w stronę Boga.

Trzecim źródłem prowadzącym do immanentyzmu, który dostarczył intelektualnej podstawy dla przyjęcia wyłącznie teraźniejszości i odrzucenie przeszłości, była praca Maurice Blondela. Blondel głosił: Nowoczesna myśl z upartością uważa pojęcie immanencji za podstawę uprawiania filozofii; tak więc jeśli pośród teraźniejszych idei istnieje jedyna, która wyznacza definitywny postęp, to jest właśnie ta, doskonale prawdziwa u swych podstaw, głosząca że nic nie może trafić to ludzkiego umysłu co z niego nie wyszło, czego koniecznym rozwinięciem jest, że nie ma niczego w historii, w tradycji czy obowiązkach, co ma znaczenie dla człowieka, a pochodziłoby spoza niego.

Dla Blondela wyłącznie rzeczy, które wyszły z człowieka i które są dla niego immanentne, mają jakiekolwiek znaczenie.  Żadna tradycja, ani historia nie mają jakiegokolwiek znaczenia dla jego intelektualnych przemyśleń, z wyjątkiem pochodzących w jakiś sposób od niego samego.

Te trzy źródła immanentyzmu, wpływające na Kościół podczas gaśnięcia intelektualnej fazy modernizmu w latach 50-tych i na początku lat 60-tych, dostarczyły fundamentu pod, będące normą, psychologiczne zerwanie z tradycją. Jak zauważa Peter Bernardi, Blondel "działał w czasie gdy Kościół zaczął dopiero zdawać sobie sprawę z pewnego zerwania we własnej tradycji." Działalność Blondela i napływ innych nowoczesnych prądów filozoficznych, będących zaprzeczeniem kościelnej tradycji, miały drastyczny wpływ na Sobór Watykański II.  W momencie jego zwołania, intelektualna podstawa dla odrzucenia wszystkich aspektów kościelnej tradycji była już gotowa. 

W skrócie: Blondel i inni, będąc pod wpływem nowoczesnej filozofii uważali, że współczesny człowiek nie mógł być zaspokojony starymi sposobami myślenia. Dostarczyli oni intelektualnych podstaw, dzięki którym Kościół, z Soborem będącym tu katalizatorem, mógł "ulepszyć" się, przejść "aggiornamento". Wraz z wyparciem podstaw tradycji, tradycja została zagubiona. Innymi słowy, ze zmianą spojrzenia na człowieka i uczynieniem Depozytu Wiary przedmiotem nowoczesnych rozważań, tradycja mająca na nich oparcie, uległa zniszczeniu. Żyjemy teraz w momencie pełnowymiarowych efektów tego zniszczenia. Katolicy mają dzisiaj obsesję na punkcie "tu i teraz", czego konsekwencją jest traktowanie tradycji kościelnych już nie tylko jako czegoś nieistotnego; nie ufa się im, a czasami się je nawet demonizuje.

Miało to kilka następstw. Pierwszym jest fakt, iż rzeczy przynależące do tradycji, a nie wchodzące w skład tradycji apostolskiej, są ignorowane. Przejawia się to w tym, iż niektóre dzisiejsze dokumenty kościelne nie mają żadnego odniesienia do pozycji utrzymywanych przez Magisterium przed Soborem Watykańskim II. Dla przykładu, w soborowym dokumencie Unitatis Redintegratio na temat ekumenizmu, nie ma ani jednej wzmianki o dwóch wcześniejszych dokumentach, które zajmowały się ruchem ekumenicznym i innymi religiami; Satis Cognitum Leona XIII i Mortilium Animos Piusa XI. Podejście względem ekumenizmu i innych religii zaprezentowane w tych dokumentach różni się fundamentalnie od podejścia dokumentów Soboru Watykańskiego II i Unum Sint papieża Jana Pawła II. Podczas gdy Magisterium może zmienić nauczanie w zakresie nie nieomylnego zwykłego nauczania, wydając orzeczenie w tych konkretnych przypadkach, ma obowiązek, wynikający z cnoty roztropności, ukazać poprzez omówienie obu dokumentów, dlaczego wcześniejsze nauczanie było błędne, albo dlaczego teraz jest odmiennie interpretowane. Tak się jednakże nie stało. Od czasu Soboru Watykańskiego II Magisterium często ignoruje wcześniejsze dokumenty, mogące się jawić w opozycji do obecnego nauczania, zastawiając wiernym wydedukowanie zgodności obu, tak jak ma to miejsce w przypadku Mortalium Animos oraz Ut Unum Sint. Prowadzi to do zamieszania i konfliktu wewnątrz Kościoła, jednocześnie wywołując wrażenie zaprzeczenia wcześniejszemu nauczaniu, bez podania wytłumaczenia, czy uzasadnienia.

Dodatkowo, problem nie tylko dotyczy respektowania Magisterium wcześniejszego względem Soboru Watykańskiego II, ale nawet Magisterium po nim. I tak na przykład Kongregacja Doktryny Wiary w wydanej w 1974 roku "Deklaracji o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej" w sprawie masturbacji dowodzi:  "(...) bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości.". Sformułowanie to wskazuje, iż bez względu na intencje czy motywy, akt ten jest poważnie niemoralny. Natomiast definicja podana w Katechizmie Kościoła Katolickiego zdaje się dopuszczać różne intencje, dzięki którym akt ten jest, albo nie jest zły: “Masturbationis nomine intelligere oportet voluntarium organorum genitalium excitationem, ad obtinendam ex ea veneream voluptatem” ("Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej.") Końcowa część definicji zawiera więc w akcie masturbacji efekt końcowy - "uzyskanie przyjemności cielesnej". Wygląda to na sprzeczność z zarówno wcześniejszym nauczaniem Kościoła, jak i nauczaniem Kongregacji Doktryny Wiary. Jeśli ktoś nie robi tego dla przyjemności, czy to oznacza, że nie jest to masturbacją? Na przykład, jeśli ktoś popełni ten akt w celu zbadania płodności, czy jest to uzasadnione? Ktoś mógłby tłumaczyć, że zrobienie tego dla przyjemności jest przypadkiem masturbacji, ale jest to przecież definicja którą Kościół zawsze podawał. Z pewnością ten przykład ukazuje, jak nieostrożne stało się Magisterium w swoich teologicznych wypowiedziach.

Takie zachowanie, połączone z nowoczesnym filozoficznym wtargnięciem w intelektualne życie Kościoła, i wynikająca z tego zła teologia, doprowadziły to swoistego "magisterializmu". Magisterializm jest obsesją na punkcie nauczania należącym tylko do obecnego Magisterium. Odkąd tradycja została obalona, a Watykan wydaje dokumenty nie nawiązujące do wcześniejszych orzeczeń, wielu zaczęło ignorować wcześniejsze nauczanie, i słucha wyłącznie obecnego Magisterium.

Problem pogarszają obecne uwarunkowania historyczne. W miarę rozpadu środowiska teologicznego przed, w czasie i po Soborze Watykańskim II, ci, którzy uważali siebie za ortodoksyjnych byli posłuszni i intelektualnie podlegli względem Magisterium, ci zaś co się nie zgadzali, nie byli ortodoksyjni. Sama zaś ortodoksja, z wierności Pismu  Świętemu, tradycji oraz Tradycji stała się stanem psychologicznym, w którym podąża się wyłącznie za obecnym Magisterium.

W ten nurt myślenia wpadli neokonserwatyści. Jedynym wyznacznikiem, według którego mierzą ortodoksję jest podążanie (lub nie) za obecnym Magisterium. Tradycjonaliści, w ogólnym ujęciu, są zaś ortodoksyjni w tym sensie, że są posłuszni obecnemu Magisterium, nawet jeśli nie zgadzają się z pewnymi sprawami dotyczącymi dyscypliny, albo gdy z rezerwą podchodzą do pewnych aspektów obecnego nauczania, które zdają się zaprzeczać wcześniejszemu Magisterium (np. rola ruchu ekumenicznego). Nie traktują jednak jako normy wyłącznie obecnego Magisterium. Pismo Święte, tradycja, Tradycja i obecne Magisterium są dla nich wyznacznikami oceny w duchu właściwego katolickiego myślenia. Oto co odróżnia tradycjonalistów i neokonserwatystów.

Nieuchronnie, magisterializm doprowadził do pewnej formy pozytywizmu. Ponieważ nie istnieją inne zasady oceny niż obecne Magisterium, wszystko co ono mówi jest zawsze "ortodoksyjne". Innymi słowy, neokonserwatyści znajdują się w punkcie, gdzie ani Tradycja, ani tradycja kościelna nie służą do ustalenia czy coś jest ortodoksyjne, czy też nie. W konsekwencji, cokolwiek wychodzi z Watykanu, bez względu na autorytatywną wagę, musi być zachowane, nawet jeśli zaprzecza czemuś, czego nauczano z porównywalnym autorytetem w przeszłości. Ponieważ nie nieomylne zwykłe akty Magisterium mogą być błędne, przyjmując wyłącznie orzeczenia obecnego Magisterium można znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji. Podczas gdy mamy z wiarą przyjmować nawet nie nieomylne nauczanie Kościoła, cóż możemy uczynić, gdy orzeczenia Magisterium zaprzeczają innym wydanym obecnie, lub w przeszłości, a żaden nie posiada większej rangi od drugiego? Jest zbyt dużym uproszczeniem powiedzenie, że mamy podążać za obecnym nauczaniem. Co stałoby się, jeśli w czasie kryzysu, jak ten w którym żyjemy, nie nieomylne nauczanie zaprzeczyło czemuś, co w istocie było prawdą? Jeśli część Magisterium zaprzecza innej jego części, a obie mają tą samą rangę, której należy wierzyć?

Niestety, doszło do tego, że wielu neokonserwatystów zachowywało się tak, jakby nie nieomylne zwykłe nauczanie Kościoła (jak na przykład rola inkulturacji w liturgii, jak to wyłożono w Katechizmie Kościoła Katolickiego) były w rzeczywistości nieomylne z chwilą ogłoszenia przez obecne Magisterium. Jest to pozytywistyczna mentalność. Liczne rzeczy, które robią neokonserwatyści są efektem przyjęcia reguł, których nie do końca, lub nie wystarczająco oni rozważyli. Wielu z nich zaprzeczyłoby takiemu opisowi, ponieważ w rzeczywistości intelektualnie nie przyjmują tego, co w rzeczywistości jest ich praktyczną postawą.

W miarę postępów pozytywizmu i magisterializmu tradycja nie była już dłużej miarą oceny tego, co powinno i czego nie powinno się robić, a neokonserwatyści zaakceptowali pogląd, iż Kościół musi dostosować się do współczesnego świata. Tak więc zamiast pomocy światu w dostosowaniu się do nauki Kościoła, doszło do odwrotnego zjawiska. Doprowadziło to do nadmiernego skupienia się się na stosowaniu politycznej poprawności w świeckich kwestiach. Zamiast pewnej nieufności względem świata - do której nawołuje nas Chrystus - wielu kapłanów będzie używało ambony wyłącznie o tyle, o ile nie przysporzy to kłopotów. Dla przykładu - jak wielu księży jest skłonnych nauczać przeciwko antybiblijnemu feminizmowi? W rzeczywistości przyjęli oni immanentne, często emocjonalne spojrzenie na to, co powinno się robić. W połączeniu z polityczną poprawnością, ubezwłasnowolniło to kościelne władze w obliczu świata i w obrębie samego Kościoła, gdzie proces immanentyzacji, ze swoim płynnym rozumieniem ludzkiej natury cierpiącej w skutek grzechu pierworodnego, poważnie naruszył dyscyplinę. Nawet ci, starający się utrzymać ortodoksję, przywykli do rozmiękczonej dyscypliny, co dobrze współgra z upadłą naturą, a czego efektem jest niechęć do rezygnacji z obecnego sposobu życia i konsekwentna niechęć neokonserwatystów by korzystać z autorytetu - co jest oczywistym efektem braku chęci zmiany nastawienia, nieodzownej dla zmian.

Wszystko to wspomniane wyżej zaowocowało noekonserwatywnym odrzuceniem tradycji będącej normą. Oto powód dla którego nawet w "dobrych" seminariach, prawie nigdy nie naucza się duchowego dziedzictwa świętych. Co więcej, jest to przyczyną, dla której neokonserwatyści zdają się nie rozumieć prawdziwego znaczenia tradycji. Ponieważ nie jest dla nich ważna jako punkt odniesienia, nie są oni w stanie o niej poważnie rozmawiać. W rzeczywistości, ignorują tradycję niemalże tak samo, jak "liberałowie". Jeśli nawet neokonserwatyści wyrażają pragnienie aby tradycję przywrócić, i podążać za nią, rzadko to czynią gdy trzeba podjąć konkretne decyzje.

Tak oto staje się jaśniejszym, dlaczego pomiędzy neokonserwatystami i tradycjonalistami istnieje pewna psychologiczna podejrzliwość; wynika ona z zupełnie odmiennych perspektyw. Neokonserwatyści przyjęli psychologicznie, lub bezwarunkowo, że tradycji nie można wierzyć, podczas gdy tradycjonaliści trzymają się tradycji jako pewnego dobra, czegoś co jest owocem mądrości, oraz pracy świętych i Kościoła poprzez dzieje. Z tego powodu, fundamentalna różnica pomiędzy neokonserwatystami i tradycjonalistami polega na tym, że neokonserwatyści widzą przeszłość dzisiejszymi oczami, podczas gdy tradycjonaliści widzą teraźniejszość poprzez oczy przeszłości. Z historycznego punktu widzenia, "mens ecclesiae" - myśl Kościoła, wyrażała się poprzez tradycję. Kościół, otrzymujący swoją naukę z przeszłości, a dzieła świętych i wcześniejsze Magisterium poprzez tradycję, zawsze widział teraźniejszość oczami przeszłości. Oglądał teraźniejszość nie jak będący pod wpływem nowoczesnej filozofii człowiek, ale oczami swojego Pana, który przekazał swoją naukę podczas ziemskiego życia (w przeszłości). Tylko w czasach Chrystusa było możliwe, aby rzeczywiście spojrzeć w przeszłość ówczesnymi oczami teraźniejszości, ponieważ Chrystus był wypełnieniem przeszłości. Lecz odkąd dzieło Chrystusa stało się częścią historii, a On wstąpił do Nieba, musimy zawsze spoglądać na Chrystusa, i na naszą tradycję, aby rzeczywiście zrozumieć teraźniejszość.

Ta fundamentalna zmiana w perspektywie pozostawiła tradycjonalistów w poczuciu, że walczą oni dla dobra tradycji bez pomocy, często komplikującego sprawy, obecnego Magisterium. Z liturgicznego punktu widzenia tradycjonaliści oceniają Novus Ordo w świetle Mszy Piusa V, neokonserwatyści zaś oceniają Mszę Trydencką, jak się ją nazywa, w świetle Novus Ordo. Jest to owoc heglizmu, który głosi że przeszłość jest zawsze rozumiana w świetle teraźniejszości, a teza i antyteza znajduje rozwiązanie w syntezie. Spojrzenie to prowadzi do mentalności, według której nowsze jest zawsze lepsze. Synteza jest lepsza niż teza, czy antyteza wzięte osobno. Dzisiejsza mentalność głosi, iż "ponieważ jest to teraźniejszość (heglizm), i ponieważ to wyszło od nas (immanentyzm), musi to być lepsze."

Co więcej, głęboka miłość neokonserwatystów względem Kościoła, i ich silne przywiązanie do Magisterium powodują, że rzeczą nie do pomyślenia jest dla nich, iż Kościół mógłby się potknąć, nawet w kwestii dyscypliny. Jak ojciec kochający córkę, i dlatego mający trudność z wyobrażeniem sobie jej robiącej coś złego, neokonserwatyści mają trudność ze zrozumieniem, że Duch Święty nie udziela nieomylności w kwestiach dyscypliny, czy nie nieomylnego nauczania. Tradycjonaliści, konfrontując się z kryzysem w Kościele wiedzą, że coś, gdzieś poszło źle. W konsekwencji, jak sądzę, trzeźwiej oceniają czy w danym przypadku Kościół korzysta ze swej nieomylności. W połączeniu z oglądaniem teraźniejszości oczami przeszłości, pomaga to tradycjonalistom dostrzec, że to teraźniejszość, a nie przeszłość, musi się tłumaczyć.

Dominacja heglizmu i immanentyzmu doprowadziła także do formy zbiorowej, kościelnej amnezji. We wczesnych latach 60-tych istniało pokolenie, któremu przekazano całą, ciągle żywą tradycję. Jednakże będąc pod wpływem wspomnianych wcześniej błędów, pokolenie to zdecydowało nie przekazać żyjącej tradycji, w całości, swoim następcom. Tak więc w ciągu jednego pokolenia tradycja praktycznie zamarła. Do końca lat 60-tych i z początkiem lat 70-tych, katolicka formacja seminaryjna i uniwersytecka wyzbyła się rzeczy będących częścią kościelnej tradycji. Gdy minione pokolenie obrało ten kurs, tradycja nie została przekazana, tak więc ci przez nich wykształceni (obecne pokolenie), zostali wciągnięci w kolektywną amnezję dotyczącą swojego dziedzictwa.

Kolejnym efektem tego co rozważyliśmy jest fakt, że żadne wcześniejsze nauczanie nie pozostało nienaruszone. Odnosi się wrażenie, że w ciągu ostatnich 40 lat wydano więcej dokumentów, niż w ciągu wcześniejszych 1960 lat. Każdy element wcześniejszego nauczania, o ile obecne Magisterium uznaje je za warte przytoczenia współczesnemu człowiekowi, jest ujmowany na nowo, i przedstawiane przez pryzmat współczesnego immanentyzmu. Stwarza się wrażenie, że nauczanie wcześniejszego Magisterium nie jest w stanie samo sobie poradzić, i musi otrzymać "znaczenie" poprzez ogłoszenie na nowo we współczesnym dokumencie. Dodatkowo, dzisiejsze dokumenty często są pozbawione jasności i zwięzłości wcześniejszego Magisterium, i, poza nielicznymi wyjątkami, są wyjątkowo opasłe i ciężkie w czytaniu. Częstotliwość ich wydawania, połączona z obszernością, skutkują erozją ich znaczenia. Ludzie, ogólnie rzecz biorąc, nie posiadają emocjonalnej czy też psychologicznej dyscypliny, aby się przez nie przekopywać.

Podsumowując, różnice pomiędzy tradycjonalistami i neokonserwatystami są zakorzenione w ich indywidualnych postawach względem tradycji kościelnej. Nawet jeśli neokonserwatysta teoretycznie trzyma się tradycji jako wartości, to w swoim życiu codziennym i przemyśleniach po prostu ignoruje on ją w dużym stopniu, jeśli nawet nie całkowicie.  Ale istnieje nadzieja, nawet na zewnątrz kręgu, w którym utrzymuje się tradycję. Wielu młodych, nawet będących w neokonserwatywnych seminariach, nie jest już dłużej przygniatanych poprzez intelektualny bagaż, który przygniatał ich odpowiedników w poprzednim pokoleniu. Ponieważ nie nauczono ich prawie niczego o religii, brakuje im spojrzenia które mogłoby źle wpłynąć na korzyść jednego, konkretnego spojrzenia na tradycję. Wielu z nich pragnie poznać prawdę, i nie posiada żadnych, z góry założonych wyobrażeń o obecnym stanie Kościoła. W rezultacie, jeśli otrzymują lub docierają do wiedzy o swoim dziedzictwie, której wielu poszukuje na własną rękę, możemy być pewni jaśniejszej przyszłości. Wymaga to jednak znajomości problemu i chęci przyjęcia tradycji, połączenia się z nią, jako czymś dobrym. Szybkie rozwiązanie problemu roli tradycji jest czymś nieprawdopodobnym, ale możemy mieć nadzieję, że jej przywrócenie jest częścią planu Bożej Opatrzności.

Ks. Chad Ripperger FSSP

Tłumaczenie z angielskiego: Leszek Heimann.

Ksiądz Chad Ripperger FSSP, wyświęcony w 1997 roku profesor teologii dogmatycznej i moralnej oraz filozofii w Seminarium Matki Bożej z Guadalupe w Denton (Nebrasca, USA).

Źródło: UnaCum.pl

 
Start Kompendium Kompendium Katolicyzm tradycyjny kontra katolicyzm konserwatywny
 

WIADOMOŚCI

CIEKAWOSTKI

WYWIADY

PUBLICYSTYKA

KOMPENDIUM

LITERATURA

DZIECIARNIA